<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog &#187; trend</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/tag/trend/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 09:32:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wycisnąć trend</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/wycisnac-trend/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/wycisnac-trend/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 07:06:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[Kontrakty]]></category>
		<category><![CDATA[rynek terminowy]]></category>
		<category><![CDATA[spekulacja]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie wielkością pozycji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=591</guid>
		<description><![CDATA[             Na sukces na giełdzie składa się wiele czynników: system transakcyjny, linie obrony, konsekwencja, dyscyplina, zarządzanie kapitałem, panowanie nad emocjami itp. Złożenie tej układanki w sprawną i działającą bez zgrzytów maszynę nie jest proste. Jednym z niedocenianych jej elementów jest umiejętne budowanie zaangażowania w rynku. Tak, aby wraz z dojrzewaniem trendu zyski rosły coraz szybciej. Skuteczne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Na sukces na giełdzie składa się wiele czynników: system transakcyjny, linie obrony, konsekwencja, dyscyplina, zarządzanie kapitałem, panowanie nad emocjami itp. Złożenie tej układanki w sprawną i działającą bez zgrzytów maszynę nie jest proste. Jednym z niedocenianych jej elementów jest umiejętne budowanie zaangażowania w rynku. Tak, aby wraz z dojrzewaniem trendu zyski rosły coraz szybciej. Skuteczne zarządzanie wielkością pozycji da szansę wyciśniecia z rynku jak najwięcej.</p>
<p><span id="more-591"></span></p>
<p>            Rynek terminowy łatwy na pewno nie jest. Nagłe zwroty, szybkość zdarzeń, gwałtowny przyrost zysków bądź strat to tutaj chleb powszedni, który obciąża psychikę dużo bardziej niż inwestowanie w akcje. Wiedzą o tym wszyscy, którzy choć raz próbowali swoich sił na rynkach „wzbogaconych” dźwignią finansową. Fałszywe sygnały i nieudane transakcje trafiają się tutaj seriami. Często, gdy już nasz system zadziała i okaże się, że mieliśmy rację i dobrze przewidzieliśmy przyszły kierunek, to rynek przekornie potrafi się jeszcze cofnąć dokładnie tyle, żeby wyrzucić nas na linii obrony.</p>
<p>            Wśród zamętu sprzecznych ruchów i gąszczy sygnałów trafiają się jednak i prawdziwe perełki, kiedy w odpowiednim momencie wskoczymy do pociągu pod przyjemną nazwą „trend”. To wymarzona sytuacja szczególnie, gdy kurs konsekwentnie podąża w obranym kierunku przez dłuższy czas. Wtedy zyski rosną, ciesząc i gojąc poranione wcześniejszymi stratami serce tradera. Oczywiście, jak to często bywa, w takiej sytuacji największego wroga napotykamy w samym sobie, kiedy przychodzi nam wybierać pomiędzy przysłowiowym wróblem w garści i gołębiem na dachu. Czasami błędnie obstawiamy opcję pierwszą i wysiadamy na najbliższej stacji, obserwując z żalem jak pociąg się rozpędza i znika za horyzontem. Niby wiemy, że powinniśmy postępować jak zimna i pozbawiona uczuć maszyna, konsekwentnie trzymając się obranej strategii, jednak często emocje biorą górę. Tymczasem taki uparty giełdowy ciąg warto wykorzystać i wyrwać trendowi jak najwięcej.</p>
<p>            I tu może pomóc nam strategia zarządzania wielkością pozycji, czyli takie dobranie ilości kontraktów, by maksymalizować potencjalne zyski, ograniczając równocześnie nieuniknione straty. Od zbytnich obsunięć kapitału bronić powinna nas zasada ograniczenia ryzyka w jednej transakcji. W literaturze przyjmuje się, iż jednorazowo nie powinno się  ryzykować więcej, niż kilka procent posiadanego kapitału. Najczęściej zaleca się 1 czy 2%, niektórzy praktycy ryzykują nawet do 5%. Większe liczby spotyka się rzadko, traktowane są bowiem jako rynkowe samobójstwo. Seria nietrafionych transakcji może nam bowiem skutecznie wybić z głowy rynki terminowe.</p>
<p>            Dzisiaj będzie jednak o rzeczach przyjemniejszych, czyli o maksymalizacji zysków. Kiedy trafimy już w silny trend, wraz z jego rozwojem można się pokusić o zwiększanie zaangażowania w rynku, wykorzystując w ten sposób m.in. już zarobione pieniądze. Opracowanie konkretnego indywidualnego modelu jak tego dokonywać zależy od kapitału, psychiki i preferencji każdego gracza. Teoria podpowiada nam jednak pewne rozwiązania. Do najprostszych, a zarazem najpopularniejszych należą:</p>
<p>-         powiększanie pozycji o stałą liczbę kontraktów (np. 3+3+3)</p>
<p>-         piramida (w różnych wariantach):</p>
<p>a)      za każdym razem dokupujemy dwukrotnie mniejszą liczbę kontraktów (np. 4+2+1);</p>
<p>b)      dokupujemy ilość kontraktów stanowiącą połowę już otwartych pozycji (np. 4+2+3);</p>
<p>-         odwrócona piramida (kupno dwukrotnie większej liczby kontraktów po każdym kolejnym sygnale, np. (1+2+4).</p>
<p>             Sprawdźmy jak strategie te sprawdzałyby się w praktyce podczas wakacyjnego trendu wzrostowego. Sam system oraz momenty wejścia i wyjścia z rynku są kwestią umowną i to nie one są w tym przykładzie istotne. Chodzi głównie o porównanie ruchów kapitału. Dlatego też wskazane zostały dwa alternatywne momenty wyjścia z rynku. Dzięki temu możemy zobaczyć jak szybko w poszczególnych strategiach topnieją zyski.</p>
<p>            Za sygnały transakcyjne przyjmiemy wybicia z technicznych formacji i ponad maksima wyznaczające początki ruchów korekcyjnych. Graficznie przedstawia je poniższy wykres. Od początku lipca wystąpiło w sumie pięć sygnałów (zaznaczone na wykresie strzałkami). Trzy pierwsze inicjowały kupno kontraktów, ostatnie dwa sugerowały zamknięcie wszystkich pozycji. Przy transakcjach kupna uwzględniamy 10pkt. poślizg cenowy, który jest też naszym filtrem fałszywych sygnałów. Wyjście z rynku następowało zaś po cenie zamknięcia. Owe sygnały to kolejno:</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="size-full wp-image-593 aligncenter" title="260810 - szp (wykres)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/08/260810-szp-wykres.JPG" alt="260810 - szp (wykres)" width="716" height="559" /></p>
<p> </p>
<p>1.      Przełamanie linii szyi formacji odwróconej głowy i ramion z 12 lipca, sygnał kupna na MACD (poziom sygnału: 2360pkt., kupno na 2370pkt.);</p>
<p>2.      Zakończenie korekty i wybicie ponad dotychczasowe maksima trendu z 20 lipca (sygnał na 2426pkt. kupno na 2436pkt.);</p>
<p>3.      Wyjście ponad lokalny szczyt oznaczający koniec drugiej korekty. 2 sierpnia (sygnał; 2514pkt., kupno na 2524pkt.).</p>
<p>4.      Pierwszy, słaby jeszcze sygnał sprzedaży. Wysłany, gdy rynek wybija się z konsolidacji przy szczycie trendu i schodzi poniżej maksimów drugiej z korekt. 10 sierpnia. Wyjście z rynku po cenie zamknięcia (2504pkt.).</p>
<p>5.      19 sierpnia. Zamknięcie poniżej wsparcia przy ostatnim lokalnym dołku. Wcześniej przełamana została linia trendu wzrostowego, mocny sygnał sprzedaży potwierdzony przez MACD. Likwidacja wszystkich długich pozycji. Zdecydowana ucieczka z rynku na zamknięciu (2454pkt.).</p>
<p> </p>
<p>           Teraz przyjrzyjmy się poniższej tabeli, która opisuje wyniki na poszczególnych strategiach i na tym przykładzie spróbujmy wyciągnąć jakieś ogólniejsze wnioski (ilości otwieranych kontraktów zostały dobrane tak, aby pod koniec trendu zaangażowanie w rynku było zbliżone).</p>
<p> <img class="aligncenter size-full wp-image-594" title="260810 - szp" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/08/260810-szp.JPG" alt="260810 - szp" width="529" height="571" /></p>
<p>            Najprostsza jest oczywiście strategia przedstawiona jako pierwsza. Poziom ryzyka mierzony potencjalnym maksymalnym obsunięciem kapitału zależy od wielkości otwieranej pozycji i przyjętej linii obrony. Parametry te można dowolnie zmieniać, dostosowując do naszych preferencji. Ponieważ po każdym sygnale dokładamy taką samą liczbę kontraktów, wraz z posuwaniem się trendu nasze zaangażowanie i zyski rosną coraz szybciej. Niestety, gdy rynek zawróci obraca się to przeciwko nam, a uzbierany kapitał równie szybko topnieje. Stąd w tej strategii istotne jest właściwe wyznaczanie linii obrony przy otwieraniu kolejnych pozycji. Można np. przyjąć taką zasadę, iż zyskowna do tej pory transakcja nie może zakończyć się stratą.</p>
<p>             Druga opcja to piramida polegająca na otwieraniu po każdym kolejnym sygnale o połowę mniejszej liczby kontraktów. Tutaj potrzebny jest spory kapitał, gdyż najwięcej pozycji otwieramy na początku trendu, wtedy też ponosimy największe ryzyko błędnego sygnału. Później stosunek pozycji zarabiających do nowo otwieranych wzrasta, stąd wraz z rozwojem trendu niebezpieczeństwo jest coraz mniejsze, a po zwrocie początkowo tracimy najmniej. Ceną za to jest słabnąca dynamika zysków.</p>
<p>            Tego problemu nie ma w przypadku drugiej wersji piramidy, gdzie liczba nowych pozycji jest połową już posiadanych. W tym przypadku początek jest podobny, gdyż ryzykujemy stosunkowo dużo. Czym trend trwalszy, tym nasze bezpieczeństwo rośnie, a ponieważ wzrasta też ilość nowo otwierancych kontraktów, zyski rosną coraz szybciej. Nie ma jednak nic za darmo. Po zwrocie tempo narastania strat jest stosunkowo duże.</p>
<p>            Pod tym względem rekordzistką jest jednak strategia ostatnia, czyli tzw. odwrócona piramida. Jej zaletą jest przede wszystkim niskie ryzyko przy wejściu na rynek, zaczynamy bowiem z minimalną liczbą kontraktów. Tutaj niebezpieczeństwo wzrasta wraz z rozwojem trendu. Przy kolejnych sygnałach kupna otwieramy bowiem coraz większą liczbę pozycji, co powoduje szybką dynamikę zysków, ale i największe straty, kiedy rynek zawraca. Każdy trend zaś kiedyś się kończy. W tym przypadku linia obrony powinna być szczególnie ciasna, aby udana transakcja nie przerodziła się w klęskę.</p>
<p>            Przedstawione przykłady, to oczywiście strategie modelowe. Każdy z graczy może je dowolnie mieszać i modyfikować dostosowując do swoich potrzeb, preferencji oraz oceny sytuacji rynkowej. Jeśli w końcu rynek rozwinie się w trwalszy trend, dzięki odpowiedniemu zarządzaniu wielkością pozycji możemy wyrwać rynkowi jak najwięcej punktów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/wycisnac-trend/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Początek czy koniec korekty?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/poczatek-czy-koniec-korekty/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/poczatek-czy-koniec-korekty/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2010 11:42:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=253</guid>
		<description><![CDATA[              Jako fundament spadków na światowych parkietach podawany jest lęk o wypłacalność zamęczonych kryzysem państw oraz zbyt wolno, jak na oczekiwania rynków finansowych, zdrowiejące gospodarki. Spory o to, czy zeszłoroczny trend na rynkach finansowych był pierwszym etapem długoletniej hossy, czy zaledwie przerwą we wciąż trwającej bessie odżyły na nowo. Spójrzmy, co o obecnej sytuacji ma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>              Jako fundament spadków na światowych parkietach podawany jest lęk o wypłacalność zamęczonych kryzysem państw oraz zbyt wolno, jak na oczekiwania rynków finansowych, zdrowiejące gospodarki. Spory o to, czy zeszłoroczny trend na rynkach finansowych był pierwszym etapem długoletniej hossy, czy zaledwie przerwą we wciąż trwającej bessie odżyły na nowo. Spójrzmy, co o obecnej sytuacji ma nam do powiedzenia technika.</p>
<p> <span id="more-253"></span></p>
<p>             Obecna korekta zaskoczeniem nie jest, wszak wyczekiwana była już od dawna. O jej zbliżaniu dużo wcześniej ostrzegały liczne techniczne sygnały. Obserwując wykres DJIA (pod tekstem), nietrudno dostrzec, iż cała druga fala wzrostów, ta po czerwcowo-lipcowym załamaniu, odbywała przy alarmującej negatywnej dywergencji na oscylatorach impetu (widoczna w oknie pod wykresem średniej). Końcowej fazie wspinaczki ”po ścianie strachu” towarzyszyły również niskie i gasnące obroty.</p>
<p>              Wyraźnie widać też, iż styczniowy szczyt nie wypadł bynajmniej w miejscu przypadkowym. Zapoczątkowane w zeszłym roku wzrosty zatrzymały się przy linii łączącej szczyty z 2007r i 2008r. (linia trendu wytyczona została w skali logarytmicznej). Średnia przemysłowa wyraźnie odbiła się od tej bariery rozpoczynając korektę 11-miesięcznych zwyżek. Ujmując rzecz czysto technicznie można więc zaryzykować twierdzenie, iż długoterminowa tendencja spadkowa nie została jeszcze złamana i nadal obowiązuje. W tej chwili odejście od oporu nie jest duże, a rynek ponownie wspina się do góry. Dopóki jednak nie znajdzie się wyraźnie ponad sporną linią, lęk przed przeceną znacznie większą od obecnej jest jak najbardziej uzasadniony.</p>
<p>              Część ekonomistów nieustannie ostrzega o drugim dnie recesji, obawy te zyskały ostatnio wsparcie w pojawiających się kłopotach z wypłacalnością poszczególnych państw. Takiego rozwoju sytuacji, łącznie z wyznaczeniem podwójnego dna, a nawet jego pogłębieniem (wtedy zeszłoroczne wzrosty okazałyby się tylko korektą trwającej bessy, tzw. bear rally), technika nadal nie wyklucza także na wykresach giełdowych indeksów. Tym bardziej, iż w tej chwili zwyżkę trudno podzielić na pięć podfal koniecznych to pełnego ukształtowania impulsu, znacznie łatwiej natomiast doliczyć się trzech, co jest cechą charakterystyczną dla fal korygujących (pozytywna wizja rynku może opierać się na tym, iż jesteśmy właśnie w fali czwartej). Ponadto cały zeszłoroczny ruch wzrostowy układa się w złowieszczą formację zwyżkującego klina. Struktura ta jest zapowiedzią spadków dynamicznych i głębokich, które zatrzymać może jedynie mocne wsparcie lub dopiero podstawa całej formacji. Średnioterminowych wsparć na wykresie DJIA wytypować można wiele, wyznaczają je kolejne dna rysowanie w trakcie drugiej części wzrostowego ruchu. Najsilniejszą popytową barierę stanowi jednak obszar pomiędzy 8500-9000pkt. Tutaj swój kres znalazła pierwsza fala zeszłorocznych wzrostów, tędy przebiega też obecnie linia szyi (zielona prosta) odwróconej formacji głowy i ramion (litery RGR), która stanowiła techniczny sygnał rozpoczęcia trendu wzrostowego. Jeśli najczarniejszy scenariusz się rozwinie, te właśnie wysokości powinny być silną popytowa barierą, która bronić będzie tezy o początkach hossy. Zejście rynku poniżej linii szyi zaneguje całą formację i byłoby bardzo złym prognostykiem giełdowej przyszłości. Podwójne dno stanie się wtedy jak najbardziej realne.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="size-full wp-image-254 aligncenter" title="24.02.10" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/02/24.02.10.JPG" alt="24.02.10" width="636" height="484" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/poczatek-czy-koniec-korekty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dywagacje luźne i niezobowiązujące, o obecnej sytuacji traktujące</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/dywagacje-luzne-i-niezobowiazujace-o-obecnej-sytuacji-traktujace/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/dywagacje-luzne-i-niezobowiazujace-o-obecnej-sytuacji-traktujace/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Feb 2010 07:40:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Akcje]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=225</guid>
		<description><![CDATA[              Pod koniec stycznia na rynki finansowe zawitała wreszcie długo wyczekiwana korekta zeszłorocznych wzrostów. Wyczekiwana nie ze zniecierpliwieniem, lecz z obawą. Dwa potężne ciosy, którymi podaż uderzyła w parkiet w pierwszym tygodniu lutego poważnie zachwiały dobrym samopoczuciem posiadaczy akcji. Są też pretekstem do ponownych rozważań nad stylem wychodzenia rynków z globalnego kryzysu.
 
            Kiedy na światowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>              Pod koniec stycznia na rynki finansowe zawitała wreszcie długo wyczekiwana korekta zeszłorocznych wzrostów. Wyczekiwana nie ze zniecierpliwieniem, lecz z obawą. Dwa potężne ciosy, którymi podaż uderzyła w parkiet w pierwszym tygodniu lutego poważnie zachwiały dobrym samopoczuciem posiadaczy akcji. Są też pretekstem do ponownych rozważań nad stylem wychodzenia rynków z globalnego kryzysu.</p>
<p> <span id="more-225"></span></p>
<p>            Kiedy na światowych rynkach szalała bessa, a ceny ostro pikowały w dół pojawiać się poczęły spekulacje o kształcie, mającego uformować się w przyszłości, dna. Przeważały wtedy trzeźwe opinie, iż gospodarka odżywać będzie powoli, równie długo formowane będzie dno bessy na rynkach finansowych, np. przyjmując kształt litery W. Tymczasem w lutym w zeszłym roku giełdy zawróciły ostro, nagle i niespodziewanie. Ceny zaczęły systematycznie rosnąć, mimo wciąż szalejącej recesji.</p>
<p>              Okazało się, nie pierwszy raz zresztą, iż giełda wyprzedza rzeczywistość, próbując antycypować przyszłą sytuację gospodarczą. Akcje mogą sobie dobrze radzić nawet  w słabym otoczeniu gospodarczym, pod warunkiem, że oczekują silnej poprawy w przyszłości. Takie nadzieje były i inwestorzy próbując wyprzedzić realne trendy w gospodarce, podnosili rynkowe wyceny spółek. Wraz z coraz wyższymi poziomami cichły głosy o mozolnym wychodzeniu z zapaści, a tu i ówdzie coraz wyraźniej dało się słyszeć radosne okrzyki o kilkunastoletnim nawet okresie rynkowego prosperity. Litera W przestała istnieć, a alfabet kończył się przy V. Do czasu. Czarne chmury zasłoniły giełdowe niebo ponownie, a napłynęły wraz z informacjami o budżetowych kłopotach peryferyjnych państw strefy Euro. Grecja, Hiszpania i Porugalia nie są pierwszymi krajami, których dotknął ten problem, wcześniej były przecież Islandia i Łotwa. Choroba jest więc zaraźliwa i może się rozprzestrzenić. Zawirowania budżetowe w przyszłości dosięgnąć mogą też takie gospodarcze tuzy, jak Wielka Brytania, a nawet nietykalne dotąd USA (groźba obniżenia ratingu amerykańskich obligacji).</p>
<p>            Równocześnie powróciła wizja wystąpienia drugiego dna kryzysu. To bowiem, czego rynki akcji potrzebują teraz najbardziej, to dowody, iż wzrost gospodarczy się utrzyma. Tymczasem przesadnie rozdmuchane przez programy pomocowe deficyty mogą nie być już w stanie dźwigać ciężaru dalszego wspierania i stymulowania gospodarek oraz ratowania prywatnych firm. W zamian za zaangażowanie w łagodzenie skutków kryzysu część ryzyka z sektora prywatnego przerzucona została na coraz bardziej obciążone zadłużeniem budżety państwowe. Teraz społeczeństwa będą musiały uporać się z kosztami socjalizmu na skalę wcześniej niespotykaną. Wiecznie na kredyt żyć się nie da. Obecne przesilenie miało swoje głębokie źródła w nadmiernym zadłużeniu osób prywatnych, jaka więc skalę osiągnąć może krach, gdy regulować swoich należności nie będą w stanie całe społeczeństwa? Bieżący rok upłynąć może zatem w cieniu zagrożenia niewypłacalności całych państw. Jeżeli dołożymy do tego, iż wolniej od wcześniejszych założeń poprawia się stan światowej gospodarki (niepokoi szczególnie wciąż słaba kondycja amerykańskiego rynku pracy), to nerwowa reakcja giełd nie wydaje się być taka przesadzona. W tej chwili wizja ta wydaje się dość kasandryczna i oby taką pozostała. Zagrożenie jednakże jest realne i w przypadku choć częściowej realizacji negatywnego scenariusza podwójne dno na wykresach giełdowych indeksów może okazać się nie najgorszym rozwiązaniem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/dywagacje-luzne-i-niezobowiazujace-o-obecnej-sytuacji-traktujace/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przenoszony dolar, czyli niebezpieczny „carry trade”</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/przenoszony-dolar-czyli-niebezpieczny-%e2%80%9ecarry-trade%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/przenoszony-dolar-czyli-niebezpieczny-%e2%80%9ecarry-trade%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Feb 2010 11:28:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[             Wśród wielu niebezpieczeństw mogących pogłębić zadyszkę światowych giełd, wymieniany jest dolarowy carry trade. Dzięki bliskim zera stopom, amerykańska waluta stała się bowiem źródłem taniego kapitału, który lokowany jest w krajach z pieniądzem lepiej oprocentowanym. Wzrost wartości zielonego zaburza ten idealny dla spekulantów układ, co czkawką odbić się może na rynkach finansowych.      
 
            Mechanizm działania carry trade jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Wśród wielu niebezpieczeństw mogących pogłębić zadyszkę światowych giełd, wymieniany jest dolarowy <em>carry trade.</em> Dzięki bliskim zera stopom, amerykańska waluta stała się bowiem źródłem taniego kapitału, który lokowany jest w krajach z pieniądzem lepiej oprocentowanym. Wzrost wartości zielonego zaburza ten idealny dla spekulantów układ, co czkawką odbić się może na rynkach finansowych.      </p>
<p><span id="more-199"></span> </p>
<p>            Mechanizm działania <em>carry trade</em> jest prosty. Wyobraźmy sobie dwa kraje o znacznie różnych poziomach stóp procentowych. W jednym zaciągamy niskooprocentowany kredyt, który inwestujemy w aktywa kraju o wyższej stopie procentowej, tym samym wyższej stopie zwrotu z inwestycji. Różnica w poziomie stóp jest naszym głównym zyskiem. Proste. Oczywiście nie ma zysku bez ryzyka i <em>carry trade</em> bynajmniej nie jest wyjątkiem. Najistotniejsze w takich transakcjach jest ryzyko walutowe (stosunkowo nieduża zmiana kursu pary walutowej może obrócić zysk w dotkliwą stratę) oraz ryzyko stopy procentowej (zmiana relacji w oprocentowaniu obu walut wpływa na wynik operacji).</p>
<p>            Przez dwie dekady głównym źródłem taniego kapitału dla <em>carry trade</em> był japoński jen, który oprocentowany był niezmiennie nisko. Skutkiem ostatniego kryzysu jest zalanie świata strumieniem taniego pieniądza w różnych barwach, w czym przoduje właśnie dolar. Aktualnie 3-miesięczne stopy LIBOR najniższe są właśnie dla USD i wynoszą 0,25%. „Zielony” stał się zatem źródłem taniego kapitału, który lokować można w aktywa denominowane w wyżej oprocentowanej walucie.</p>
<p>            Niskie stopy procentowe przyczyniły się do ucieczki od dolara i spadku jego kursu Taniejący „zielony” jeszcze bardziej napychał portfele spekulantów, którzy pożyczając droższe i zwracając tańsze dolary zyskiwali dodatkowo. Wyniki na <em>carry trade</em> są bowiem tym lepsze, im bardziej waluta, w której pożyczamy osłabi się wobec tej, w której kapitał lokujemy.  W ten sposób ryzyko walutowe staje się źródłem dodatkowego zysku, a finansowa piramida sama się napędza. Do pewnego momentu zarabiali wszyscy zainteresowani, choć najwięcej jak zwykle zyskali ci na samym szczycie Sytuacja zmieniła się niedawno, wraz ze zwrotem na rynku walutowym.</p>
<p>             Teraz, gdy dolar stopniowo zyskuje na wartości, misterna maszynka do zarabiania pieniędzy się zacina, a doskonałe wydawałoby się inwestycje przynosić zaczynają straty. Jeżeli kierunek na rynku walutowym będzie się utrzymywał, prowadzić to może do panicznego zamykania pozycji w <em>carry trade</em>, co prowadzić będzie do umocnienia dolara, co prowadzić będzie do zamykania pozycji w <em>carry trade</em>, co prowadzić będzie do... itd. Pojawia się zatem niebezpieczeństwo efektu domina.</p>
<p>             Dodatkowo spotęgować go może spodziewane zacieśnienie polityki monetarnej. Podwyżki stóp procentowych w USA wprawdzie rychło nie nastąpią, ale kiedyś na pewno do nich dojdzie. Ponieważ ostatnia hossa na rynkach surowcowych i rynkach akcji skorelowana jest ściśle z taniejącym dolarem, nietrudno domyśleć się czym grozi rynkom taka samonapędzająca się lawina.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/02/przenoszony-dolar-czyli-niebezpieczny-%e2%80%9ecarry-trade%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prognoz ci u nas dostatek</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/prognoz-ci-u-nas-dostatek/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/prognoz-ci-u-nas-dostatek/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 10:32:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=179</guid>
		<description><![CDATA[             Na przełomie roku w prasie, Internecie i wszelakich dostępnych naszej cywilizacji mediach pojawił się wysyp przepowiedni i prognoz dotyczących 2010r.  Swoimi wizjami inwestorów zasypują mądre głowy (skądinąd nobliwe i doświadczone) uzasadniające, dlaczego to właśnie ich hipoteza rozwoju sytuacji jest tą „najprawdziwszą”. Rozrzut jest ogromny: od kolejnej fali kryzysu zakopującej giełdy głęboko poniżej zeszłorocznego dna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Na przełomie roku w prasie, Internecie i wszelakich dostępnych naszej cywilizacji mediach pojawił się wysyp przepowiedni i prognoz dotyczących 2010r.  Swoimi wizjami inwestorów zasypują mądre głowy (skądinąd nobliwe i doświadczone) uzasadniające, dlaczego to właśnie ich hipoteza rozwoju sytuacji jest tą „najprawdziwszą”. Rozrzut jest ogromny: od kolejnej fali kryzysu zakopującej giełdy głęboko poniżej zeszłorocznego dna po euforyczne wizje początku kilkunastoletniej nawet hossy na rynkach finansowych.</p>
<p><span id="more-179"></span>           </p>
<p>            W rok 2010 wjechaliśmy na torach trendu wzrostowego. Jeszcze dwanaście miesięcy wcześniej pierwsze strony gazet roztaczały przed czytelnikami wizje krachu porównywalnego z kryzysem lat trzydziestych. Padały lub były podłączane do rządowych kroplówek kolejne renomowane i wiekowe firmy, zagrożone plajtą były nawet całe państwa. Tymczasem już w drugim miesiącu roku bestia bessy wydała ostatnie tchnienie i padając wytyczyła dno. Od tego czasu giełdy światowe niemal nieprzerwanie pną się do góry. Na dłuższy przystanek czasu nie było, najgłębsza korekta nadeszła w trakcie wakacji i odebrała posiadaczom akcji z GPW około 36% wzrostów. Do dziś polskie indeksy podwoiły już niemalże swoja wartość z lutego zeszłego roku.</p>
<p>            W drugiej połowie roku trend powoli począł wytracać swój impet i coraz głośniej i częściej mówić zaczęto o zbliżającej się korekcie. Wizja jej rychłego nadejścia rozgościła się też w umysłach inwestorów. Wskazywanych zagrożeń jest wiele. Wśród tych najważniejszych wymienia się koniec stymulacyjnych programów rządowych, którymi karmione były wychudzone kryzysem, największe światowe gospodarki. Na dalsze dokarmianie prywatnych gigantów kosztem lawinowego zwiększania dziury budżetowej, rządów stać już nie będzie. Dotychczasowe koszty i tak będą musiały zostać pokryte z pieniędzy podatników, również tych którzy jeszcze się nie narodzili. Przerywając jedynie dla zaczerpnięcia oddechu, rynkowi sceptycy wymieniają kolejne niebezpieczeństwa: stopniowe zaostrzanie polityki pieniężnej; odwrócenie trendu na rynku dolara i w efekcie załamanie pompowanej taniejącą amerykańską walutą hossy surowcowej; wysokie bezrobocie, którego zmniejszenie i odbudowa popytu wewnętrznego zajmie przynajmniej lat kilka; schładzanie chińskiej gospodarki itd. i itp.</p>
<p>             Waga, wpływ na giełdy i interpretacja mających nastąpić zdarzeń jest różna. Skutkiem tego, całościowe wizje rynkowej przyszłości mogą różnić się diametralnie. Od kolejnej fali bessy, której niemal roczne wzrosty byłyby jedynie korektą (tzw. bear rally), po wręcz nieprzerwaną kilkunastoletnią hossę. Skrajne scenariusze mają jednak najmniejsze szanse powodzenia, najczęściej spotykaną wizją jest natomiast dalszy wzrost rynku w pierwszej połowie roku i osłabienie w drugiej jego części. Precyzyjnie przewidzieć przyszłości wprawdzie nie sposób, tym bardziej, że ta często lubi zaskakiwać. Karty Tarota tu raczej nie pomogą, nieosiągalny jest też giełdowy almanach na wzór tego z „Powrotu do przyszłości”. Z szerokiej rzeszy próbujących ktoś trafić jednak musi i ten będzie miał szansę na miano rynkowego guru. Najlepszym wyjściem dla inwestorów nie jest jednakże uporczywe trzymanie się przyjętej, takiej czy innej, wizji, ale bieżąca obserwacja zachowań rynku i reagowanie według wysyłanych przez niego sygnałów.</p>
<p>             Mimo piętrzących się niebezpieczeństw i pojawiających chwil zwątpienia, napędzany chciwością i nadzieją rynek nadal pnie się do góry po swoistej ścianie strachu. Znanym faktem jest, że giełda w swoim zachowaniu wyprzedza realną gospodarkę o około dwa kwartały. Obserwacja giełdowych indeksów prowadzić nas powinna zatem do wniosku, iż czeka nas co najmniej pół roku gospodarczego spokoju. Każdy kij ma jednak dwa końce. Eksperci przewidują ciężką próbę dla światowej gospodarki właśnie w drugiej części roku, po odłączeniu od rządowych kroplówek. Trzymając się reguły, krytyczne dla giełdy momenty trwać mogą już teraz. Lokomotywa wzrostów ciągnąca giełdowe indeksy dojechała do ważnej zwrotnicy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/prognoz-ci-u-nas-dostatek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Punkty poDANE?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 12:08:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kontrakty]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Dynamiczne i emocjonujące rajdy, w czasie których rynek w ciągu kilku minut przebywa dystans ponad 60pkt. zdarzają się kilka razy w miesiącu. Iskrą zapalną wywołująca eksplozję popytu lub podazy są najczęściej nieoczekiwane wydarzenia w światowej gospodarce, bądź zaskakujące odczyty makroekonomiczne. Doskonała okazja do szybkiego zarobku czy tylko nieuchwytny miraż?

Po zaskakujących informacjach przez światowe rynki pzazwyczja przebiega gwałtowna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dynamiczne i emocjonujące rajdy, w czasie których rynek w ciągu kilku minut przebywa dystans ponad 60pkt. zdarzają się kilka razy w miesiącu. Iskrą zapalną wywołująca eksplozję popytu lub podazy są najczęściej nieoczekiwane wydarzenia w światowej gospodarce, bądź zaskakujące odczyty makroekonomiczne. Doskonała okazja do szybkiego zarobku czy tylko nieuchwytny miraż?</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-72"></span></p>
<p style="text-align: left;">Po zaskakujących informacjach przez światowe rynki pzazwyczja przebiega gwałtowna fala reakcji. W zależności od charakteru danych są to bądź szybkie wzloty, bądź spektakularne strząśnięcia cen. Spróbujmy zatem przyjrzeć się najnowszej historii na GPW, by sprawdzić czy na tych ruchach można było zarobić i czy w ogóle warto brać je pod uwagę. Najlepiej do analizy nadaje się rynek terminowy, gdzie zarabiać można zarówno na spadkach, jak i na wzrostach. W ostatnich dwóch miesiącach szczególnie wyróżniło się pięć takich sytuacji. Zaznaczone zostały czerwonymi obwódkami na wykresie.</p>
<p style="text-align: left;"><img class="alignnone size-full wp-image-73" title="221209" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2009/12/2212091.JPG" alt="221209" width="661" height="456" /></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">1. 29 października, czwartek, godz. 13.30. Na rynku obowiązuje krótkoterminowy trend spadkowy. Ogłoszony zostaje odczyt amerykańskiego PKB na poziomie 3,5%, który przekracza prognozy o 0.3%. Rynki opanowuje euforia. W ciągu kilkunastu minut kurs terminowy na GPW podskakuje o 65pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Wzrosty zostają powstrzymane na linii krótkoterminowego trendu spadkowego. Ceny wracają do poziomu sprzed podania informacji dwa dni później, a rynek kontynuuje tendencję spadkową. Od wysokości, na ktorej rynek znajdował się przed danymi spadki liczą 63pkt., od maksymalnego poziomu osiągniętego po odczycie, aż 137pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">2. 6 listopada, piątek, godz. 14.30. Rynek od kilku dni rośnie. Napływają niekorzystne dane z amerykańskiego rynku pracy: stopa bezrobocia w USA sięga 10,2%, większy od spodziewanego jest też ubytek etatów w sektorze pozarolniczym. Wstrząs na światowych parkietach, kontrakty pikują w dół o 54pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Spadki ponownie zatrzymują się na linii krótkoterminowego trendu, tym razem wzrostowego. Ruch ten, wraz z reakcją na pierwszą informację wpisuje się w tworzącą się formację odwróconej głowy i ramion, w której wiarygodność właśnie ze względu na sposób powstania wielu komentatorów wątpiło. Tymczasem prawidłowo zapowiedziała ona dalsze wzrosty i dała niezwykle precyzyjne wskazówki ich zasięgu. Do punktu wyjścia sprzed podania informacji oraz do kontynuacji wzrostów kurs powraca już na otwarciu następnej sesji. Rynek przemierza dystans 190pkt. i wyznacza nowe maksimum średnioterminowego trendu wzrostowego.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">3. 18 listopada, środa, godz. 14.30. Rynek osiągnął właśnie nowy tegoroczny rekord i znajduje się tuż pod szczytem. Napływają słabe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Wzrosty się łamią, rynek spada o 63pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Zapoczątkowana zostaje fala spadkowa. Trzy sesje później ceny powrócą jeszcze do poziomu wybicia, ostatecznie jednak rynek obsunie się o ponad 180pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">4. 27 listopada, piątek, otwarcie notowań. Panuje tendencja spadkowa. Dzień wcześniej podana zostaje informacja o finansowych problemach Dubai World. Znowu tąpnięcie na giełdach, tym razem znacznie głębsze. Rodzimy rynek terminowy otwiera się 73pkt. poniżej czwartkowego zamknięcia i spada jeszcze 26pkt. niżej. Rozpoczyna się test czteromiesięcznej linii wzrostowego kanału.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Wewnętrzna linia trendu broni się bez problemu. Do poziomów sprzed mrożącej rynki informacji ceny wracają już na otwarciu następnej sesji. Tąpnięcie wyrysowało zaś lokalne dno i rozpoczyna się ponad 200pkt. ruch wzrostowy, który zaprowadzi rynek na tegoroczne szczyty</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">5. 4 grudnia, piątek, godz. 14.30. Giełda roście. Ogłoszony zostaje nadspodziewanie niski ubytek miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w USA (-11tys. wobec oczekiwanych –130tys.). Entuzjazm na parkietach. Kurs terminowy w ciągu półtorej godziny przebywa 68pkt. i ustanawia maksima tegorocznego trendu wzrostowego.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Po ustanowieniu szczytu ruch zostaje powstrzymany. Do poziomu startowego ceny wracają dwie sesje później, następnie spadki zostają pogłębione o kolejne 80pkt. i kończą się ruchem bocznym, który trwa do dziś.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">Z powyższej, pobieznej analizy wynika, iż w ostatnim czasie idąc za sygnałem  płynącym z odczytów makroekonomicznych, na GPW ugrać punkty można było jedynie będąc na rynku bardzo krótko. Zyski zalezne byłyby też od szybkosci reakcji, bo ceny w pierwszych minutach po informacjach posuwały sie skokowo. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wystawienie zleceń oczekujących z limitem aktywacji po obu stronach rynku przed ogłoszeniem danych i zamkniecie pozycji jeszcze na tej samej sesji. Załózmy, iż kurs po jakim wchodzimy na rynek jest oddalony o 10pkt od ostatniej ceny przed danymi, a wyjście nastepuje  po cenie zamknięcia dnia. W czterech sytuacjach na pięć, zanotowalibyśmy niemałe zyski (średnio 43pkt.) Jedynie czwarta sposobność (ta związana z kłopotami Dubai World) zakończyłaby się 62pkt. stratą  Jest to jednak sytuacja specyficzna, wiadomość w pełni została uwzględniona przez rynek amerykański, gdy GPW była zamknięta. Stąd uniemożliwiająca osiągnięcie zysku, potężna luka na otwarciu (w tym przypadku cena wejścia ustalona został 10pkt. poniżej od ceny otwarcia). Przykłady pokazują, że zarobić można. Potrzebna jest jednak duża znajomość rynku i jak zawsze trochę szczęścia. Opisane zostały bowiem sytuacje, kiedy silny ruch się w pełni wykształcił.  Często zdarza się natomiast, iż po chwilowych wahaniach ceny oracają do poprzednich poziomów, co przy opisanej strategii prowadzić musi do strat.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Ukazane reakcje rynku są wymarzoną okazją do zarobku dla day-traderów, ale nie dla inwestorów o choć odrobinę dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. Jedynie jedna z pięciu informacji (nr 3) zapoczątkowała trwalszy, krótkoterminowy trend spadkowy. Równocześnie została przełamana linia wcześniej obowiązujących wzrostów i tym samym wygenerowany sygnał sprzedaży, sama technika w tym przypadku też by więc wystarczyła. W pozostałych przypadkach to technika była górą, ruchy wywołane odbiegającymi od oczekiwań informacjami najczęściej kończyły się na liniach trendu (przykład nr 1, 2 i 4) i nie były w stanie zainicjować trwalszej tendencji. Przekornie, w perspektywie kilku sesji przyzwoite  wyniki można było uzyskać grając przeciw danym.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">Maciej Szmigel</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Analityk giełdowy</p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przyjaciel słabnie</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/przyjaciel-slabnie/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/przyjaciel-slabnie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 11:57:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Akcje]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>
		<category><![CDATA[WIG20]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=66</guid>
		<description><![CDATA["Trend is your friend" mówi znane giełdowe powiedzenie. Tymczasem nasz tegoroczny przyjaciel jest już zmęczony dziesięciomiesięczną wspinaczką. Trend słabnie i coraz wyraźniej chwieje się na nogach. Czy nadeszła już pora na dłuższy odpoczynek?

Dynamika trendu wzrostowego gaśnie w oczach. Szybkie na początku roku wzrosty rodzimej giełdy w ostatnich miesiącach wyraźnie wyhamowują, każdy kolejny szczyt osiągany jest z większym mozołem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>"Trend is your friend" mówi znane giełdowe powiedzenie. Tymczasem nasz tegoroczny przyjaciel jest już zmęczony dziesięciomiesięczną wspinaczką. Trend słabnie i coraz wyraźniej chwieje się na nogach. Czy nadeszła już pora na dłuższy odpoczynek?</p>
<p><span id="more-66"></span></p>
<p>Dynamika trendu wzrostowego gaśnie w oczach. Szybkie na początku roku wzrosty rodzimej giełdy w ostatnich miesiącach wyraźnie wyhamowują, każdy kolejny szczyt osiągany jest z większym mozołem, rekordy zaś podbijane o zaledwie kilkanaście punktów. Słabnący pęd widać wyraźnie, gdy na wykres cen w układzie logarytmicznym nałożymy krzywą przebiegającą w pobliżu lokalnych wierzchołków. Ostatnie miesiące przyniosły postępujące równanie krzywej do poziomu i, jeśli ceny będą nadal respektować ustanowiony schemat, na kolejne znaczące wzrosty miejsca już nie ma.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Z wygasaniem dynamiki trendu związany jest też postępujący marazm ostatnich miesięcy. Od sierpnia ceny poruszają się w ramach zwężającego się, wzrostowego kanału. Kolejne dna wznoszą się jednak znacznie szybciej niż kolejne wierzchołki. W efekcie obszar swobodnego falowania rynku się zmniejsza, a każdy następny ruch jest coraz płytszy. Wykres wyrysowany przez ceny coraz bardziej upodabnia się do zwyżkującego klina. Formacja ta jest zwykle sygnałem ostatniego szarpnięcia popytu, kiedy to ceny pchane są do góry resztkami sił, a podaż stopniowo przejmuje kontrolę nad rynkiem. Obraz ten, uzupełniony jeszcze przez z negatywne dywergencje na wolnych oscylatorach (patrz wykres RSI pod cenami), jest ostrzeżeniem przed wyczerpywaniem się wzrostowej fali i zwiększającym się prawdopodobieństwem nadejścia wyczekiwanej korekty. To wszystko jednak tylko poszlaki, potwierdzeniem będzie dopiero załamanie linii tegorocznego trendu wzrostowego. Amerykańskie indeksy tymczasem wciąż krążą wokół swoich maksimów, blokując tym samym osłabienie również w Europie.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><img class="alignnone size-full wp-image-69" title="221209" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2009/12/221209.JPG" alt="221209" width="580" height="456" /></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Maciej Szmigel</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Analityk giełdowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/przyjaciel-slabnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
