<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog &#187; prognozy giełdowe</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/tag/prognozy-gieldowe/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Jan 2012 12:41:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prognozy kontra rzeczywistość</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2012 12:53:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[WIG20]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1371</guid>
		<description><![CDATA[             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.

             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="TEXT-ALIGN: left">             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><span id="more-1371"></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już za nami. Pogrzebałem trochę w Internecie i dokopałem się do zestawienia prognoz analityków z początku zeszłego roku sporządzonego przez portal Money.pl. Jakież były te przewidywania?</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             Rok 2011 według prognoz miał być kontynuacją dwuletniej hossy, dając zarobić inwestorom w granicach 10-15%. Lekkiego potknięcia spodziewano się tylko w pierwszym kwartale, ale to miała być dobra okazja do zakupu akcji i załadowania portfela przed późniejszą jazdą w górę. W stosunku do drugiej połowy roku wszyscy przepytani analitycy byli zgodni. GPW niezbyt szybko, ale systematycznie będzie puchła, sięgając na koniec roku zdecydowanie wyższych poziomów. Wiele mówi nam o nich wykres przedstawiony poniżej.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1374" title="110112 - prognozy" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy1.JPG" alt="110112 - prognozy" width="390" height="279" /></p>
<p style="font-size: 9px;">źródło: money.pl</p>
<p>            A teraz dla porównania pora na brutalną rzeczywistość, zobrazowaną przez 25 sesyjna średnią z notowań indeksu WIG20 w 2011r.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1375" title="110112 - prognozy (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy-2.JPG" alt="110112 - prognozy (2)" width="371" height="295" /></p>
<p>           Nie, bynajmniej pomiędzy tymi dwoma wykresami nie zawieszono lustra, chociaż tak właśnie to wygląda. Rzeczywistość okazała się diametralnie różna od wcześniejszych przewidywań. To właśnie pierwszy kwartał przyniósł zwyżkę cen, a później było już tylko gorzej. Na koniec roku WIG20 notowany był 22% niżej niż rok wcześniej. Co więcej, duża część przepytywanych była zdania, iż właśnie nadchodzi czas małych i średnich spółek, które o głowę pobiją swoich większych współbraci z WIG-u 20. Tymczasem SWIG80 stracił blisko 1/3 swej wartości (30,5%).</p>
<p>            To samo tyczy się zresztą i innych rynków, pierwsza z brzegu wypowiedź opisująca przyszłość naszej złotówki: „w pierwszym półroczu czekają nas duże wahania na rynku walutowym. Ale już pod koniec roku złoty będzie się umacniać i za euro możemy płacić nawet mniej niż 3,80 zł.”. W powszechnej opinii najpewniejszą inwestycją miały być surowce, tymczasem na rynkach towarowych doszło w zeszłym roku jeśli nie do załamania, to przynajmniej do poważnej korekty. Itd., itp. Przykłady można mnożyć</p>
<p>           Dla jasności: nie chciałbym tu bynajmniej umniejszyć pracy redaktorów portalu, ani wiedzy i zdolności samych analityków. Uważam natomiast, iż przewidzieć giełdowej przyszłości w perspektywie tak odległej jak 12m-cy po prostu nie sposób. Niektóre zagrożenia, jak europejski kryzys zadłużenia, były już wprawdzie znane, ale nie doszacowano ich wpływu na rynki. Spodziewano się, że europejscy politycy zaradzą problemom, lub przynajmniej będą próbować. Ci zaś nie zrobili nic. Liczono też na dodruk pieniądza przez FED i ECB, który podbiłby ceny akcji i surowców. A figa! maszyny drukarskie od czerwca, kiedy skończył się QEII, obrastają kurzem. Nie mówiąc już o zdarzeniach tak niespodziewanych, jak rewolucje w Afryce Północnej, czy trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii.</p>
<p>           Czy warto zatem czytać prognozy giełdowe? Pomimo wszystko uważam, że warto. W gąszczu przepowiedni trafiają się tez takie, które zwrócą uwagę na rzeczy przez innych niedocenianie (tak , jak zrobił to Nouriel Roubini, przewidując kryzys związany z kredytami hipotecznymi). Poza tym, dzięki temu jesteśmy w stanie poznać zdanie większości A ta, co wiadomo nie od dziś, zazwyczaj się myli. A propos, według prognoz na rok 2012, GPW znowu ma urosnąć o ok. 10-15%.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Warto patrzeć w okna</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/05/warto-patrzec-w-okna/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/05/warto-patrzec-w-okna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 May 2011 11:48:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Analiza techniczna]]></category>
		<category><![CDATA[luki cenowe]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1133</guid>
		<description><![CDATA[           Trwa korekta na rynkach akcji, która zepchnęła już GPW na ważne techniczne poziomy i sytuacja jest w zasadzie postawiona na ostrzu noża. Od najbliższych dni zależeć może wiele, jeśli chodzi o perspektywy rynku.

            Trochę nam się ta technika przydała w ostatnim czasie. Po pierwsze: rynek przystanął w miejscu, w którym go o takie właśnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Trwa korekta na rynkach akcji, która zepchnęła już GPW na ważne techniczne poziomy i sytuacja jest w zasadzie postawiona na ostrzu noża. Od najbliższych dni zależeć może wiele, jeśli chodzi o perspektywy rynku.</p>
<p><span id="more-1133"></span></p>
<p>            Trochę nam się ta technika przydała w ostatnim czasie. Po pierwsze: rynek przystanął w miejscu, w którym go o takie właśnie zamiary podejrzewaliśmy. Na wysokości kwietniowego szczytu zbiega się bowiem kilka istotnych barier technicznych, z poziomem 61,8% zniesienia całości dwuletniej bessy na czele (<a href="http://blog.ingsecurities.pl/2011/04/ostatnia-taka-twierdza-niedzwiedzi/comment-page-1/#comment-1193">http://blog.ingsecurities.pl/2011/04/ostatnia-taka-twierdza-niedzwiedzi/comment-page-1/#comment-1193</a>). Stąd też spodziewaliśmy się dłuższego przestoju lub cofnięcia cen, a rzeczywistość połączyła te dwa elementy w jeden scenariusz. Później wskazywaliśmy na to, iż mimo uporczywych spadków i niekorzystnego tła historycznego, warto się jeszcze powstrzymać od ucieczki, wszak technicznie rzecz ujmując, rynek nie podjął jeszcze brzemiennych w skutkach decyzji, podpierając się z kolei na istotnych wsparciach (<a href="http://blog.ingsecurities.pl/2011/05/sprzedawac-nie-tak-szybko/">http://blog.ingsecurities.pl/2011/05/sprzedawac-nie-tak-szybko/</a>).</p>
<p>          Płynąc na fali sprawdzających się narzędzi technicznych, teraz uwagę zwrócić możemy na kolejny element tej sztuki, który już odegrał, a w najbliższej przyszłości odegrać może jeszcze znacząca rolę w ocenie obecnej sytuacji technicznej. Mowa o lukach cenowych. Ostatnio dwie z nich zagościły na wykresie WIG20 i wywarły swój wpływ na zachowanie indeksu (wykres poniżej). Niejako przy okazji początkujący inwestorzy poznać będą mogli w praktyce zasady wykorzystywania tego narzędzia.</p>
<p>          Na początek parę słów objaśnienia właśnie dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, cóż to takiego. Luka cenowa powstaje w miejscu, w którym na wykresie nie dokonano żadnych transakcji. Tworzy się, gdy na otwarciu ceny rosną (bądź spadają) skokowo ponad maksima (poniżej minimów) z dnia poprzedniego i na wykresie pozostaje wolna przestrzeń. Jeśli nie zostanie ona zapełniona do końca dnia, luka zawisa na stałe na wykresie dziennym, nabierając istotnego znaczenia. Od tej pory staje się ona użytecznym narzędziem technicznym. Jego zalety dostrzega zarówno klasyczna analiza techniczna, jak i japońska technika świecowa (Japończycy określają lukę mianem okna). Najważniejszą funkcją luk jest wyznaczanie istotnych technicznie poziomów. Luki hossy powstające w trendzie wzrostowym będą tworzyć ważne wsparcia, przy ruchu spadkowym powstają natomiast luki bessy, które są obszarem oporu. Luki powinny zatem wyznaczać granicę fali reakcji, czyli kończyć korekty głównych tendencji. Zapełnienie luki oznacza natomiast przełamanie wsparcia/oporu i jest  sygnałem odwrócenia wskazań technicznych.</p>
<p>          Jak to ma się do bieżącej sytuacji na GPW? Spójrzmy na poniższy wykres indeksu WIG20:</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1134" title="180511 - wig20" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/05/180511-wig20.JPG" alt="180511 - wig20" width="604" height="410" /></p>
<p> </p>
<p>           Zaznaczone są na nim dwie luki, które powstały w ostatnim czasie (na zielono luka wzrostowa, na czerwono spadkowa). Najpierw weźmy na tapetę pierwszą z nich. Zgodnie z teorią powinna ona tworzyć wsparcie, a jej zapełnienie winno być sygnałem sprzedaży. Równy rząd świec podpierających się na luce potwierdza, iż w tym miejscu faktycznie takowe wsparcie istniało, przez ponad tydzień utrzymując rynek na wysokich poziomach. Kiedy zaś pękło, rozpoczął się ruch, który zatrzymał się dopiero w pobliżu silnej popytowej strefy w okolicy 2800pkt. Równocześnie powstała kolejna luka, tym razem spadkowa. Jak widać po zachowaniu rynku w kolejnych dniach, tworzy ona opór do dziś skutecznie duszący wzrosty. Jej znaczenie i siła jest tym większa, iż powstała równocześnie z przełamaniem linii trzymiesięcznego trendu wzrostowego, co jest zapowiedzią możliwego odwrócenia kierunku.</p>
<p>            Póki luka trwa, podaż utrzymuje przewagę na warszawskim parkiecie. Z drugiej strony  2800pkt. to silne wsparcie, zdolne do zawrócenia cen. Broni ono ważności kwietniowego wybicia z pięciomiesięcznej konsolidacji i średnioterminowego sygnału kupna, który się wtedy narodził. Stąd gra o lukę, to gra nie tylko o najbliższe perspektywy rynku i ścierają się w niej dwa przeciwne scenariusze przyszłych wydarzeń. Teoretycznie to średnioterminowe sygnały są ważniejsze, więc póki wsparcia trwają, bazowym scenariuszem jest odreagowanie w górę, zgodne z kwietniowym sygnałem. Konieczne jest jednak przełamanie oporu na wysokości luki bessy. Jeśli to się jednak nie powiedzie i wsparcia pękną z hukiem, sytuacja zmieni się diametralnie i powstaną warunki sprzyjające znacznemu pogłębieniu i przedłużeniu spadków.</p>
<p>            Jak naprawdę będzie, tego nikt oczywiście w tej chwili nie wie. Giełda to świat oparty na niepewności, a analiza techniczna próbuje jedynie wprowadzić do niego pewne reguły prawdopodobieństwa. Dzięki nim możemy często z większą trafnością obstawiać określony rozwój wypadków i w miarę szybko dostrzec nasze pomyłki. Pewności nie będzie nigdy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/05/warto-patrzec-w-okna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas na mniejszych?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/czas-na-mniejszych/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/czas-na-mniejszych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Jan 2011 08:25:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=932</guid>
		<description><![CDATA[            W zeszłym roku najwięcej radości inwestorom przyniosły spółki średniej wielkości, najpełniej wypychając portfele akcjonariuszy. Również teraz średniacy mają największy potencjał do wzrostu, mogą zacząć liczyć się też maluchy.

            Mniej więcej rok temu na blogu ING Securities popełniłem wpis o  tytule „Średniacy z  potencjałem” (http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/sredniacy-z-potencjalem/). Przedstawiłem w nim wyliczenia sugerujące, iż największe szanse na liderowanie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            W zeszłym roku najwięcej radości inwestorom przyniosły spółki średniej wielkości, najpełniej wypychając portfele akcjonariuszy. Również teraz średniacy mają największy potencjał do wzrostu, mogą zacząć liczyć się też maluchy.</p>
<p><span id="more-932"></span></p>
<p>            Mniej więcej rok temu na blogu ING Securities popełniłem wpis o  tytule „Średniacy z  potencjałem” (http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/sredniacy-z-potencjalem/). Przedstawiłem w nim wyliczenia sugerujące, iż największe szanse na liderowanie wzrostom mają właśnie spółki średniej wielkości. W minionym roku potencjał ten został wykorzystany i mWig40 urósł o 19,6%. Giełdowa wycena największych spółek GPW (WIG20) podniosła się w tym czasie o 14,9%, a maluchy zrzeszone w sWIG80 zdrożały zaledwie o 10,2%.</p>
<p> </p>
<p style="font-size: 9px;"><img class="aligncenter size-full wp-image-933" title="21.01.11 - indeksy" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/01/21.01.11-indeksy.JPG" alt="21.01.11 - indeksy" width="698" height="92" /></p>
<p style="font-size: 9px;">            źródło: GPW, obliczenia własne</p>
<p style="font-size: 9px;"> </p>
<p>            Pomimo tego, iż to właśnie średniacy rosną najszybciej, do końca 2010r. udało im się odrobić zaledwie trochę ponad 1/3 strat pozostałych po szalejącej przez dwa lata bessie. Niewiele lepiej radzą sobie spółki najmniejsze. W odzyskiwaniu utraconych punktów przodują giganci GPW, którzy przebyli już ponad połowę dystansu do szczytu z 2007r. To jednak mniejsze spółki mają przed sobą ciekawsze perspektywy, do odrobienia pozostało im bowiem dużo więcej.</p>
<p>            Źródeł potencjalnej przewagi średnich i małych przedsiębiorstw doszukać można się  też w fundamentach. We wtorek swoje najnowsze prognozy dotyczące tempa wzrostu polskiej gospodarki podał Bank Światowy. W tym roku PKB ma urosnąć aż o 4,1%, by w przyszłym przyspieszyć jeszcze do 4,5%. Nabierająca tempa gospodarka powinna zaś przynieść szybką poprawę sytuacji głównie wśród małych i średnich spółek. To one są najbardziej wrażliwe na koniunkturę gospodarczą. W czasach kryzysu ucierpiały najbardziej i teraz powinny najgłębiej odczuć postępujące ożywienie. Dobre wyniki powinny zaś zachęcić inwestorów i podbijać wyceny.</p>
<p>            Niedawno pojawiły się za to  niepokojące symptomy słabości WIG20. Po udanym początku grudnia indeks niespodziewanie zaczął tracić do swoich współbraci. Działo się tak głównie za sprawą banków (pisałem o tym w zeszłym tygodniu). Ich niemocy przeciwstawiały się wprawdzie spółki surowcowe, niesione falą hossy na giełdach towarowych, ale to nie wystarczyło Suma sumarum na przełomie roku WIG20 był wyraźnie cięższy od indeksów skupiających mniejsze spółki. Zarówno giełdowe maluchy, jak i średniaki radziły sobie w ostatnich czasach dużo lepiej. W ich przypadku styczniowe obsunięcie obserwowane na wykresie WIG20 praktycznie nie miało miejsca. W tej chwili jednak trudno szukać tu już początków trwałej tendencji. Wytłumaczeniem może być zachowanie kapitału zagranicznego, który wybierając GPW kieruje się właśnie ku potentatom krajowego rynku. Przełom roku mógł zaś zagranicznych graczy spłoszyć narastającym zamieszaniem wokół planowanej reformy OFE. Sprawa OFE może zresztą na WIG20 oddziaływać w dwójnasób. To właśnie głównie w największe spółki fundusze lokują tę część kapitału, która przeznaczona jest na inwestycje giełdowe. Po reformie tego kapitału może zaś zacząć brakować.</p>
<p>            Reasumując, w tej chwili wydaje się, że to właśnie średnie i małe spółki (w tej właśnie kolejności) mają potencjał do największych wzrostów, a ich przewaga powinna się powiększać wraz z poprawa sytuacji gospodarczej. Pod warunkiem oczywiście, że ożywienie postępować będzie zgodnie z planem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/czas-na-mniejszych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bratanki od bessy i od szklanki?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/bratanki-od-bessy-i-od-szklanki/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/bratanki-od-bessy-i-od-szklanki/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Dec 2010 08:03:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=826</guid>
		<description><![CDATA[           Szklana kula, fusy z kawy, cyganka, a może karty tarota? Nie trzeba aż tak magicznych środków by wejrzeć w przyszłość GPW. Na szczęście to tylko jedna z alternatywnych jej wersji, z tych najczarniejszych.
 
            Rząd gorączkowo szuka pieniędzy próbując prowizorycznymi działaniami łatać narastający deficyt. Prywatyzuje się wszystko co można jeszcze sprzedać i co ktoś chce [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Szklana kula, fusy z kawy, cyganka, a może karty tarota? Nie trzeba aż tak magicznych środków by wejrzeć w przyszłość GPW. Na szczęście to tylko jedna z alternatywnych jej wersji, z tych najczarniejszych.</p>
<p> <span id="more-826"></span></p>
<p>            Rząd gorączkowo szuka pieniędzy próbując prowizorycznymi działaniami łatać narastający deficyt. Prywatyzuje się wszystko co można jeszcze sprzedać i co ktoś chce kupić. Następuje demontaż kapitałowego systemu emerytalnego, który miał odciążyć państwo w przyszłości. Przyszłość w tej chwili jest nieistotna, ważne to, co tu i teraz. Niepopularnych, a koniecznych reform unika się jak ognia, wkrótce przecież są wybory. Te albo inne, wszystko jedno, ostatnio do urn chodzi się niemal co roku. Tymczasem dobrze odkarmiona kryzysem dziura budżetowa radośnie pęcznieje, rozpychając systematycznie dług publiczny. Prowizorki nie są w stanie rozwiązać długofalowych problemów, co w świecie finansowym nie przechodzi bez echa. Zniecierpliwione brakiem poprawy agencje ratingowe realizują wcześniejsze ostrzeżenia i ostro tną oceny rządowego długu. Zagraniczni inwestorzy zaczynają postrzegać kraj jako coraz bardziej ryzykowne miejsce dla swojego kapitału. Pieniądze najpierw powoli, a potem w coraz większym popłochu zaczynają opuszczać giełdę. Jest ich tu dużo, wcześniej na rynki wschodzące płynęła przecież cała rzeka taniego, masowo produkowanego w rozwiniętych krajach pieniądza. Tu znalazł ciepłe i przyjazne miejsce do rozmnażania, wymoszczone relatywnie szybkim wzrostem gospodarczym i wysokimi stopami procentowymi. Teraz warunki się zmieniły, pora więc na powrót do bezpieczniejszej przystani. Oczywiście stadnie, razem z całym potomstwem, czyli wypracowanymi zyskami. Za nowe pożyczki konieczne do domknięcia budżetu i odsetki od tych starych płacić trzeba coraz więcej. Spada przecież wartość krajowej waluty, a rośnie rentowność obligacji, powodując podbijanie kosztów długu. Opuszczona giełda słania się na nogach, odstając od starszego i stabilniejszego otoczenia, by w końcu niespecjalnie zważając już na innych obrać samodzielny kierunek. W dół.</p>
<p>          Czarnowidztwo? To zależy. Jeśli odniesiemy ten opis do Polski to i owszem, w tej chwili to tylko prowokacja mogąca wywołać uśmiech politowania bądź najwyżej refleksję. Na razie to dla nas wizja odległa i mało realna, ale nie niemożliwa. W odniesieniu do Węgier ten ciemny scenariusz właśnie się realizuje. O problemach giełdy węgierskiej pisałem tydzień temu, przy okazji opisywania kwestii OFE, tamtejszy tekst zawiera też wyliczenia będące zapisem jej słabości (dla zainteresowanych: <a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/gpw-bedzie-ubozsza/">http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/gpw-bedzie-ubozsza/</a>). A kraj to nie tylko w przysłowiach postrzeganego jako bratni. Tak właśnie odbijamy się w oczach zagranicy.</p>
<p>          Dość szybko dopisany został do tej historii kolejny rozdział. Niech zresztą przemówią inni. 25 listopada agencja Fitch opublikowała raport o wiele mówiącym tytule "Poland's Public Finances: Consolidation Needed to Retain Ratings". Kilkanaście dni później, 6 grudnia konkurencyjna agencja Moody’s obniżyła ocenę węgierskiego długu do BAA3, to zaledwie jeden stopień od zakwalifikowania rządowych obligacji do grupy tzw. papierów „śmieciowych”. Spadła budapesztańska giełda, węgierska waluta też odpowiedziała przeceną, wobec której złoty nie pozostał obojętny. Waluty rynków wschodzących zaczęły parzyć. Porównajmy wypowiedzi przedstawicieli obu firm:</p>
<p>Moody’s o Węgrzech:</p>
<p>            „Polityka rządu Węgier opiera się w większym stopniu na tymczasowych rozwiązaniach niż na trwałych działaniach prowadzących do konsolidacji fiskalnej. W następstwie tego węgierski deficyt budżetowy może ulec pogorszeniu”</p>
<p>i Fitch o Polsce:</p>
<p>              "Reformy strukturalne są wymagane dla trwałego zawężenia deficytu, redukcji stosunkowo dużych potrzeb finansowych sektora publicznego” i „brak trwałych mechanizmów i zasadniczych reform wydatków nie zwiększa zaufania w trwałą korektę fiskalną w średnim czasie”.</p>
<p>          Język ciężkostrawny, ale brzmi chyba podobnie? A jakże. Agencje nie ograniczają się jedynie do lakonicznych obserwacji, ale zaczynają już marszczyć brwi z niezadowolenia i groźnie kiwać palcem. znowu Fitch:</p>
<p>         "Obecny poziom ratingu Polski dopuszcza tylko ograniczoną tolerancję dalszego przekroczenia oficjalnych wskaźników deficytu” i „Polska powinna skonsolidować swoje finanse publiczne, aby zapewnić sobie utrzymanie ratingu na obecnym poziomie”.</p>
<p>            Ostrzeżenia są wyraźnie. Jesteśmy oczywiście w lepszej sytuacji niż Węgrzy i oby tak pozostało. Oddziela nas przede wszystkim niższe zadłużenie (53% wobec 78% PKB) i lepsze perspektywy rozwoju gospodarczego w nadchodzących latach. To jednak ta sama ścieżka, na której do naszych bratanków oddziela nas tylko kilka, no może kilkanaście kroków. I nawet nie trzeba nic robić, by znaleźć się w tym samym miejscu. Przeciwnie, bezruch właśnie tam nas doprowadzi. Jest jeszcze czas, by zawrócić. Grunt pod ewentualną decyzję o obniżce ratingów dla Polski jest powoli ubijany, a to ułatwi drogę do nadrobienia braterskich „zaległości”. Wtedy zostanie nam jeszcze szklanka...</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/bratanki-od-bessy-i-od-szklanki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kontrariańskie ostrzeżenie</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/11/kontrarianskie-ostrzezenie/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/11/kontrarianskie-ostrzezenie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Nov 2010 08:18:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[Psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=765</guid>
		<description><![CDATA[           Optymizm sięga zenitu. Większość amerykańskich inwestorów wierzy w kontynuację dobrej passy na Wall Street. Wbrew pozorom taka informacja może zwiastować początek czegoś zupełnie przeciwnego, czyli korekty na rynkach akcji. 
            Amerykańskie Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (AAII) co tydzień publikuje wyniki ankiety badającej nastawienie inwestorów do rynku. Ostatnie ukazały się 11 listopada i pokazały optymizm niespotykany od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Optymizm sięga zenitu. Większość amerykańskich inwestorów wierzy w kontynuację dobrej passy na Wall Street. Wbrew pozorom taka informacja może zwiastować początek czegoś zupełnie przeciwnego, czyli korekty na rynkach akcji. <span id="more-765"></span></p>
<p>            Amerykańskie Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (AAII) co tydzień publikuje wyniki ankiety badającej nastawienie inwestorów do rynku. Ostatnie ukazały się 11 listopada i pokazały optymizm niespotykany od początku 2007r., czy czasu poprzedzającego formowanie się szczytu poprzedniej hossy. Według najnowszych danych blisko 58% ankietowanych wierzy w dalszą wspinaczkę cen, pesymistów jest ponad dwa razy mniej, neutralne stanowisko zajęło 14% przebadanych.</p>
<p>            Przesadny optymizm nie jest jednak dobrym zwiastunem. Dlaczego? W tym momencie zahaczamy już o rynkową psychologię i grę wbrew opinii większości, czyli tzw. podejście kontrariańskie. Otóż na rynkach finansowych większość bardzo często nie ma racji. Ma to swoje logiczne uzasadnienie. Na początku ruchu cenowego tylko garstka nielicznych, lepiej poinformowanych, bardziej doświadczonych, czy tez wprawniejszych inwestorów wierzy, iż przerodzi się on w trwalszą tendencję. Gdy rynek uporczywie podążą jednak w obranym kierunku, do grupy tej dołączają kolejni, wzmacniając, kreując i napędzając w ten sposób sam trend. Pod koniec wątpiących jest już najmniej, często wtedy pojawia się euforia bądź panika, w zależności od kierunku ruchu. Z kolei ci, którzy byli pierwsi, zaczynają w tym momencie z rynku wychodzić, realizując pokaźne zyski. Obroty sięgają wysokich wartości i tak właśnie kształtują się momenty zwrotne, szczyty bądź też dołki trendów.</p>
<p>           W tej chwili lwia część inwestorów przekonanych jest, że rynek będzie nadal rosnąć. Prawdopodobnie zatem wcześniej zajęli już pozycje, nakupili akcji i obserwują powiększające się zyski, bądź czekają, aż te dopiero się pojawią. Skoro jednak większość już zainwestowała, brakować zaczyna tych, którzy dopiero teraz będą kupować i dźwigać ceny jeszcze wyżej. Stan ten zbiegł się w czasie z sygnalizowanym przez oscylatory wykupieniem rynku. W teorii analizy technicznej takie sytuacje wydatnie zwiększają ryzyko wystąpienia punktów zwrotnych na giełdzie. Zaleca się wtedy uważne obserwowanie wskaźnika nastrojów, czekając na sięgnięcie poziomu szczytowego i odwrócenie tendencji, tj. spadek liczby zadeklarowanych optymistów.</p>
<p>           W tej chwili wskaźnik wysyła ostrzeżenie, iż przynajmniejlokalny szczyt notowań może być blisko lub nawet już go kształtujemy. Taki rozwój sytuacji znalazłby też swoje uzasadnienie w czynnikach fundamentalnych. Ostatnimi czasy pojawiły się zagrożenia wskazywane często jako przysłowiowy kamyk mogący zapoczątkować lawinę korekty i zjazd ze szczytu. Powracają problemy peryferyjnych krajów euro na czele z uginającą się pod ciężarem długu Irlandią, straszy rozgrzana chińska gospodarka z narastająca presją inflacyjną i perspektywą dalszego podnoszenia stóp procentowych.</p>
<p>            Historia potwierdza, iż strategia kontrariańskiego inwestowania w przeszłości sprawdzała się dość dobrze. Spójrzmy na zamieszczone poniżej wykresy. Pierwszy z nich pokazuje procent zadeklarowanych byków w ankietach przeprowadzanych przez AAII (czerwona linia jest 8-tygodniową średnią kroczącą z wartości wskaźnika), niższy notowania amerykańskiej średniej przemysłowej DJIA od początku 2007r. do dzisiaj.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left; FONT-SIZE: 10px">Procent inwestorów deklarujących wiarę w gieldowe wzrosty w ankietach AAII <img class="aligncenter size-full wp-image-766" title="181110 - optymizm" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/11/181110-optymizm.JPG" alt="181110 - optymizm" width="736" height="557" /></p>
<p style="font-size: 9px;">źródło: opracowanie własne na podstawie danych AAII</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center">                 <img class="aligncenter size-full wp-image-767" title="181110 - optymizm (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/11/181110-optymizm-2.JPG" alt="181110 - optymizm (2)" width="710" height="520" /></p>
<p>           Poprzednio tak wielu optymistów było w pierwszych miesiącach 2007r. Nie był to wprawdzie definitywny finał wzrostów, ale sygnalizował początek kształtowania formacji szczytowej. Jak to przy końcu hossy często bywa, euforia była na tyle duża, iż wystarczyło jej do tego, by rynek podskoczył jeszcze dwa razy. Po wyznaczeniu maksimum 5-letniej zwyżki (również przy wysokim poziomie optymizmu), ostatecznie zawrócił już w dół wykresu. Później skrajne postawy inwestorów niemal dokładnie pokrywały się z osiąganiem przez średnią DJIA istotnych punktów zwrotnych. Tak było np. w lutym oraz maju 2008r. i przede wszystkim przy dnie bessy, na początku 2009r. W tedy sytuacja była dokładnie odwrotna do obecnej: poziom optymizmu spadł w okolice 20%, niedźwiedzią postawę deklarowało zaś około połowy inwestorów. Od tego momentu giełda nierównym i poprzecinanym korektami rytmem, ale jednak wytrwale i uparcie wspina się w górę, podobnie jak wskaźnik nastrojów. Teraz oddaje on bardzo duży optymizm, ostrzegając tym samym, że nadchodzi czas próby przynajmniej dla ostatniej fali wzrostów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/11/kontrarianskie-ostrzezenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potwierdzenie jest cenne</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/09/potwierdzenie-jest-cenne/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/09/potwierdzenie-jest-cenne/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Sep 2010 09:08:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[PMI]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[wskaźniki wyprzedzające]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=647</guid>
		<description><![CDATA[            Dwa miesiące temu przyglądaliśmy się Baltic Dry Index pod kątem jego przydatności dla oceny bieżącej sytuacji i perspektyw światowej gospodarki, a więc pośrednio i giełdy. Dzisiaj prześledzimy zachowanie rodzimego wskaźnika wyprzedzającego, jakim jest publikowany co miesiąc PMI dla przemysłu. Warto czy nie warto zwracać uwagi na jego comiesięczne odczyty?

             Każdego miesiąca czy nawet tygodnia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Dwa miesiące temu przyglądaliśmy się Baltic Dry Index pod kątem jego przydatności dla oceny bieżącej sytuacji i perspektyw światowej gospodarki, a więc pośrednio i giełdy. Dzisiaj prześledzimy zachowanie rodzimego wskaźnika wyprzedzającego, jakim jest publikowany co miesiąc PMI dla przemysłu. Warto czy nie warto zwracać uwagi na jego comiesięczne odczyty?</p>
<p><span id="more-647"></span></p>
<p>             Każdego miesiąca czy nawet tygodnia publikowane jest multum danych makroekonomicznych z całego globu. Które wskaźniki najlepiej śledzić, które przydadzą się najbardziej pozwalając skuteczniej określać koniunkturę giełdową i określać dobry moment do wejścia czy wyjścia z rynku, optymalizując nasze szanse na inwestycyjny sukces?</p>
<p>            Problemem z odczytami ekonomicznymi polega na tym, iż wskaźniki podawane są z opóźnieniem i powstają zazwyczaj na podstawie danych przeszłych, rejestrując to, co wydarzyło się już w gospodarce (np. dynamika PKB, produkcji, poziom zatrudnienia itd.). Jakkolwiek ich analiza ułatwia prawidłową ocenę sytuacji gospodarczej i panujących w niej trendów, to w inwestycjach giełdowych jej przydatność jest mocno ograniczona. Giełdę mało obchodzi to co jest teraz, jeszcze mniej to, co było wczoraj. Giełda patrzy w przyszłość, na odległość mniej więcej dwóch kwartałów poza dzień obecny. Ten problem był na tyle istotny, iż został już dawno dostrzeżony. Dlatego m.in. powstały tzw. wskaźniki wyprzedzające koniunktury. Z założenia mają one pomóc przewidzieć przyszły stan gospodarki, czyli zrobić to samo, co każdego dnia robić próbują z mniejszym bądź większym skutkiem rzesze inwestorów scalonych w jedność na giełdowym parkiecie. Idąc dalej tym tokiem myślenia nasuwają się logiczne wnioski, iż to właśnie te wskaźniki powinny się przydać w praktyce inwestycyjnej. Nie po to raczej, by wyprzedzać przyszłe ruchy cen, ale by pomóc potwierdzić bądź zaprzeczyć ich znaczeniu. Jeśli giełda faktycznie dyskontuje przyszłe wydarzenia w gospodarce, to ceny akcji powinny zacząć rosnąć na długo przed końcem recesji w krajach zachodnich i spowolnieniem w Polsce. Wskaźniki wyprzedzające zaś powinny wyznaczać dno mniej więcej w tym samym czasie, co giełdowe indeksy.</p>
<p>            W przypadku rodzimej gospodarki takim wskaźnikiem jest PMI (Purchasing Managers’ Index). Mierzy aktywność gospodarczą w sektorze przemysłowym, a obliczany jest w dość prosty sposób. Co miesiąc mianowicie rozsyłana jest do managerów zaopatrzenia w firmach produkcyjnych krótka anonimowa ankieta dotycząca sytuacji przedsiębiorstwa w poszczególnych sferach: zamówienia, produkcja, zapasy, zatrudnienie, ceny itp. Odpowiedzi ograniczają się do krótkich stwierdzeń: „jest lepiej:, „bez zmian”, jest gorzej”. Na tej podstawie obliczany jest wynik, wcześniej  korygowany jeszcze czynnikami sezonowymi.  Teoretycznie wartość indeksu wahać się może w przedziale od 0 do 100pkt., w praktyce zmiany są dużo bardziej ograniczone. Istotny jest sam przebieg indeksu i rysowane trendy, dość wiernie obrazują one bowiem cykliczne wahania gospodarki. Kluczowym poziomem jest 50pkt. Wynik przewyższający 50pkt. wskazuje na rozwój gospodarczy, a odczyt poniżej tego sugeruje nadchodzące problemy.</p>
<p>           Przypatrzmy się jak wygląda wykres wskaźnika na tle indeksu WIG20 w ostatnich latach.</p>
<p> <img class="aligncenter size-full wp-image-648" title="230910 - PMI" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/09/230910-PMI.JPG" alt="230910 - PMI" width="669" height="418" /></p>
<p style="font-size: 10px;">                                                                                                                             źródło: bankier.pl</p>
<p style="font-size: 10px;"> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center">WIG20 <img class="aligncenter size-full wp-image-650" title="230910 - PMI (WIG20)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/09/230910-PMI-WIG201.JPG" alt="230910 - PMI (WIG20)" width="669" height="438" /></p>
<p> </p>
<p>           W oczy rzuca się przede wszystkim, iż najniższe wartości PMI osiągnął znacznie wcześniej od giełdowych indeksów, bo w już grudniu 2008r. Ceny akcji uderzyły w dno 3 miesiące później, bo w lutym roku następnego. Pierwsza głębsza korekta pojawiła się na rynku w czerwcu 2009r. i trwała do połowy lipca.  W tym czasie PMI pesymizmu inwestorów nie potwierdzał sukcesywnie wspinając się ku wyższym poziomom. W styczniu bieżącego roku wskaźnik spadł razem z indeksem, co mogło być przyczyną uzasadnionego niepokoju. W lutym PMI wrócił jednak do poprzednich poziomów, podczas gdy ceny na GPW oparcia szukały jeszcze niżej. Ta rozbieżność w zachowaniu okazała się bardzo cenną informacją, giełda w końcu zawróciła wyznaczając nowe szczyty w ślad za wskaźnikiem. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia  jeszcze raz, w połowie obecnego roku. PMI znowu zalecał spokój i znowu okazało się, że miał rację.</p>
<p>           Już nawet z tej pobieżnej analizy wynika, iż warto śledzić ów wskaźnik. Tym bardziej, że nie kosztuje to dużo zachodu. Wystarczy w zasadzie jeden rzut oka, by porównać PMI z zachowaniem indeksów giełdowych. Giełdą targają emocje, wskaźnik jest natomiast znacznie bardziej wyważony. Dzięki niemu możemy uzyskać obiektywny i pełniejszy obraz sytuacji, co może przyczynić się do ograniczenia niepotrzebnego pesymizmu. Ze względu na swą zbieżność z giełdą i prognostyczną wartość w stosunku do gospodarki PMI może zostać też elementem przemyślanej, długoterminowej strategii inwestycyjnej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/09/potwierdzenie-jest-cenne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprzedzić przyszłość</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 08:46:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=541</guid>
		<description><![CDATA[             Każdego tygodnia rynki zalewane są deszczem danych i wskaźników makroekonomicznych mających opisać aktualny lub rozjaśnić przyszły stan gospodarki. Część tych informacji jest jednak opóźniona, część to tylko szacunki, które często rozmijają się z rzeczywistością. Alternatywą może być Baltic Dry Index, który potrafi wyeliminować niektóre minusy popularnych wskaźników.

            To, co się dzieje na morzach jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Każdego tygodnia rynki zalewane są deszczem danych i wskaźników makroekonomicznych mających opisać aktualny lub rozjaśnić przyszły stan gospodarki. Część tych informacji jest jednak opóźniona, część to tylko szacunki, które często rozmijają się z rzeczywistością. Alternatywą może być Baltic Dry Index, który potrafi wyeliminować niektóre minusy popularnych wskaźników.</p>
<p><span id="more-541"></span></p>
<p>            To, co się dzieje na morzach jest ściśle powiązane z koniunkturą w światowej gospodarce. Przez wodę transportuje się miliony ton różnego rodzaju surowców karmiących przemysł na całym globie. Ziemia oplatana jest siecią szlaków morskich odzwierciedlających zależności pomiędzy przedsiębiorstwami. Gdy koniunktura się rozkręca, rośnie ilość ładunku przesyłanego drogą morską. Floty transportowej nie da się rozbudować w ciągu kilku miesięcy. Wzrastający popyt powoduje zatem podbijanie cen przez przewoźników. I odwrotnie, gdy przychodzi gospodarcza zapaść, masa ładunków spada. Część frachtowców stoi bezczynnie, ich właściciele skłonni są więc ceny przewozu opuścić bardzo nisko, byleby tylko ograniczyć straty. Baltic Dry Index mierzy właśnie średnie ceny transportu morskiego surowców na podstawie danych z różnych szlaków przewozowych. Obliczany i publikowany jest każdego dnia, natknąć można się na niego m.in. w różnych serwisach ekonomicznych.</p>
<p>            Sam sposób obliczania indeksu jest dość skomplikowany, ale posiada on jedną istotną cechę: odzwierciedla rzeczywisty poziom cen. Dane są dostarczane przez dostawców bądź odbiorców usług transportowych. Poziomy te nie są zniekształcane przez wielkich finansowych spekulantów próbujących wywołać określone ruchy, by wycisnąć z rynku kapitał. Obiektywizm jest podstawową zaletą tego wskaźnika.</p>
<p>            Wynajęcie, dostarczenie, załadunek i sam transport drogą morską zajmuje sporo czasu, co wymusza na producentach i importerach surowców planowanie i zamawianie dostaw z dużym wyprzedzeniem. Dzięki temu zachowanie indeksu w pewnym stopniu odzwierciedla też przyszłą koniunkturę gospodarczą, co powoduje, iż BDI można z powodzeniem stosować jako wskaźnik wyprzedzający. Ponieważ zaś indeks ten oparty jest na konkretnych danych i w tym obszarze ujawnia się jego przewaga. Inne wskaźniki bazują zazwyczaj na danych szacunkowych, lub zgromadzonymi na podstawie ankiet i przewidywań. W efekcie dość często okazują się przeszacowane lub nieoszacowane i później dochodzi do ich weryfikacji, czasami nawet wielokrotnej. BDI opiera się na danych rzeczywistych, więc tego problemu nie ma. Historia uczy, że BDI nie tylko skutecznie odzwierciedla, ale i może przysłużyć się w rozpoznawaniu zwrotnych momentów w realnej gospodarce. Giełdy zaś próbują takie momenty wychwycić zawczasu, z wyprzedzeniem dyskontując je w cenach akcji. Stąd Baltic Dry Index może uzupełnić zestaw narzędzi analitycznych, byędąc pomocnyn i przydatnym w codziennej praktyce inwestycyjne. Spójrzmy, jak przedstawia się porównanie wykresu BDI i WIG20 za ostatnie trzy lata.</p>
<p style="text-align: center; font-size: 12px;">Baltic Dry Index</p>
<p style="text-align: center; font-size: 12px;"><img class="alignnone size-full wp-image-542" title="BDI - 220710" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/07/BDI-220710.JPG" alt="BDI - 220710" width="665" height="411" /></p>
<p style="text-align: left; font-size: 9px;">     źródło: Bloomberg</p>
<p style="text-align: left; font-size: 9px;"> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; FONT-SIZE: 12px">WIG20 - wykres dzienny</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-545" title="wig20 - 220710" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/07/wig20-220710.JPG" alt="wig20 - 220710" width="665" height="462" /></p>
<p> </p>
<p>              Choć pierwsze załamanie cen przyszło pół roku wcześniej, swój historyczny szczyt BDI osiągną w maju 2008r., cztery miesiące przed upadkiem Lehmann Brothers, który przypieczętował światowy kryzys finansowy. W tej sytuacji rynki finansowe były jednak szybsze i znacznie bardziej przezorne. Światowe giełdy spadać zaczęły przy pierwszym szczycie BDI i później już się nie podniosły, popisując się swoją zdolnością przewidywania i dyskontowania przyszłości. BDI później potwierdził tylko to, co rynki podejrzewały już wczesniej.</p>
<p>             Później zarówno giełdy jak i ceny transportu morskiego spadały już solidarnie, różnica pojawiła się, gdy negatywne emocje na rynkach sięgnęły szczytu, a giełdowe wykresy szukały końca bessy. BDI o dno uderzył już w grudniu 2008r. (straty indeksu przekroczyły (90%), wyprzedzając inne fundamentalne dane sygnalizujące gospodarcze ożywienie. Tym razem obciążone strachem giełdy okazały się gorsze od zimnych i obiektywnych danych. Do góry ruszyły z kwartalnym opóźnieniem. W tym momencie obserwacja BDI przydać mogła się najbardziej.</p>
<p>             Różnicę widać też w ostatnich czasach. BDI stanął ponad rok temu i od tego czasu waha się w kilkumiesięcznych cyklach. Ceny transportu morskiego nie dość, że przestały rosnąć, to ostatnio spadły nawet poniżej rocznych minimów. Giełdy w tym czasie z przygodami wprawdzie, ale jednak kilkakrotnie poprawiały swoje szczyty. Przyszłość pokaże, kto tym razem ma rację. Z wykresu BDI płyną ostrzeżenia przed kłopotami z dalszymi losami ożywienia gospodarczego, które mogą okazać się cenne również w kontekście giełdowej przyszłości.</p>
<p><span style="FONT-FAMILY: 'Times New Roman'; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyniki ważne, ale niekoniecznie najważniejsze</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyniki-wazne-ale-niekoniecznie-najwazniejsze/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyniki-wazne-ale-niekoniecznie-najwazniejsze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 15:26:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[sezon wyników]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=514</guid>
		<description><![CDATA[             Skończyło się półrocze, rozpoczął sezon publikacji wyników finansowych w II kwartale. Jako pierwsze swoje raporty publikują spółki amerykańskie. Najbliższych kilka giełdowych tygodni upływać będzie w cieniu informacji napływających zza oceanu, które mogą rozwiać lub wzmocnić obawy o trwałość gospodarczego ożywienia, wpływając na nastroje na amerykańskich giełdach. Te zaś wyznaczają kierunek dla całego świata. W [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Skończyło się półrocze, rozpoczął sezon publikacji wyników finansowych w II kwartale. Jako pierwsze swoje raporty publikują spółki amerykańskie. Najbliższych kilka giełdowych tygodni upływać będzie w cieniu informacji napływających zza oceanu, które mogą rozwiać lub wzmocnić obawy o trwałość gospodarczego ożywienia, wpływając na nastroje na amerykańskich giełdach. Te zaś wyznaczają kierunek dla całego świata. W obecnych czasach z Wall Street na GPW jest już bardzo blisko. <span id="more-514"></span></p>
<p>            Tradycyjnie, jako pierwsza swój raport opublikowała Alcoa. Wyniki okazały się dobre, dobre są też rokowania na przyszłość. Największy producent aluminium na świecie zanotował zysk w wysokości 13 centów na akcję, przewidywania mówiły o 11 centach. O 22% wzrosły też przychody i, co chyba najważniejsze, spółka podwyższyła prognozy wzrostu popytu na aluminium w tym roku z 10 do 12%. Kurs akcji zareagował pozytywnie, w handlu posesyjnym papiery spółki zyskały 3,5%.</p>
<p>            To był dopiero pierwszy raport, ale dobrze wpisuje się w rynkowe oczekiwania i w pigułce prezentuje to, czego rynki spodziewają się po całym sezonie. W maju analitycy przepytani przez Tomson Reuters szacowali wzrost zysków spółek z S&amp;P 500 o 27% w ujęciu rok do roku. Tuż prze pierwszymi publikacjami agencja Bloomberg zakładała już wzrost rzędu 34%. Od początku miesiąca światowe giełdy radzą sobie wyraźnie lepiej, być może dyskontując właśnie tę poprawę.</p>
<p>            Czy polepszenie sytuacji przedsiębiorstw może utrwalić lipcowe wzrosty i podnieść rynki jeszcze wyżej? Ostrożności uczą świeże nadal doświadczenia z przed trzech miesięcy. Wtedy spółki z indeksu S&amp;P 500 zanotowały wzrost zysków aż o 52%. Poprawa wręcz gigantyczna, w dużej mierze wynikająca jednak z tzw. efektu bazy (wyniki były porównywane z jednym z najgorszych kwartałów światowego kryzysu). Okazało się, że to nie wystarczyło do utrzymania pozytywnych nastrojów na rynkach. Początek sezonu publikacji przekornie zbiegł się z wyznaczeniem obowiązującego do dzisiaj szczytu kilkunastomiesięcznej hossy i mocnymi spadkami na giełdach (wystarczy rzut okiem na wykres poniżej).</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; FONT-SIZE: 10px">Wykres indeksu WIG. Czerwona linia wyznacza pierwszy dzień publikacji zaskakująco dobrych raportów z amerykańskich spółek za Ikw.2010r.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; FONT-SIZE: 10px"><img class="alignnone size-full wp-image-517" title="wig.140710" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/07/wig.140710.JPG" alt="wig.140710" width="732" height="594" /></p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; FONT-SIZE: 10px"> </p>
<p>            Przykład ten uczy, że to nie aktualna sytuacja firm może być najważniejsza. Poprawa wyników giełdowych spółek była już najwyraźniej uwzględniona w cenach. Giełdy zaś zawsze starają wyprzedzać rzeczywistość i uprzedzać fakty. Trzy miesiące temu ożyły obawy o nawrót kryzysu, karmione obficie przez pogłębiające się problemy fiskalne państw ze strefy euro. I to właśnie ta niepewność przyszłości zaważyła. Jej odbiciem były przecena na światowych giełdach.</p>
<p>            Obniżka cen zmieniła wprawdzie sytuację. Teraz akcje na Wall Street są relatywnie tańsze. Stosunek ceny do zysków prognozowanych na 2010r. w kwietniu wynosił 15,3. tuż przed obecnym sezonem spadł poniżej 13<strong>. </strong>Interesującą zależność pomiędzy zyskami spółek a wykresami indeksów przedstawił Mariusz Puchałka w swoim tekście z 25 stycznia (<a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/sezon-wynikow-finansowych-prawde-ci-powie/#more-190">http://blog.ingsecurities.pl/2010/01/sezon-wynikow-finansowych-prawde-ci-powie/#more-190</a>).</p>
<p>          Atrakcyjne wyceny mogą zatem stanowić podwaliny pod powrotu kapitału na rynek. Ten jednak przede wszystkim poszukuje wskazówek precyzujących przyszłość. W tym kontekście ważniejsze od samych wyników mogą być prognozy przyszłej koniunktury, prezentowane przez spółki. Wizja kolejnych kwartałów może obawy spotęgować bądź też lekko je wyciszyć. Inwestorzy potrzebują wzmocnienia nadziei, iż ożywienie gospodarcze będzie postępowało, a poprawa jest trwała. Raporty firm mogą np. rzucić nieco światła na przyszłą sytuację na amerykańskim rynku pracy. Ten podnosi się bowiem bardzo powoli, napływające zza oceanu dane seryjnie rozczarowują. Kilkunastomiesięcznej hossie towarzyszył jedynie niewielki wzrost etatów, do odrobienia strat z czasów kryzysu droga jeszcze daleka. Stabilny przyrost zatrudnienia i co za tym idzie, popytu konsumenckiego, jest niezbędny do utrzymania tempa wzrostu. Spółki muszą zatem zatrudniać nowych pracowników.</p>
<p>         Na koniec wróćmy na własne podwórko, skrupulatnie wytykając jego ułomności. Amerykańskie spółki ujawnią informacje finansowe przed końcem lipca, u nas czekać trzeba będzie nawet miesiąc dłużej. To efekt nowych regulacji wprowadzonych przed rokiem. Zgodnie z nimi firmy nie muszą publikować raportów za drugi kwartał. Wystarczy raport półroczny, na którego publikację przewiduje się dwa miesiące. Tymczasem wartość zawartych w nim informacji spada wraz z upływem czasu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyniki-wazne-ale-niekoniecznie-najwazniejsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GPW odporna na powódź</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/05/gpw-odporna-na-powodz/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/05/gpw-odporna-na-powodz/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 May 2010 06:38:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=447</guid>
		<description><![CDATA[GPW odporna na powódź
            Fala powodziowa przetacza się właśnie przez Polskę. Podczas gdy północ kraju wciąż broni się przed zalaniem, południe stopniowo wysycha. Woda się cofa, powoli odsłaniając ogrom zniszczeń. Poza osobistymi tragediami tysięcy mieszkańców zalanych terenów rodzą się także pytania o wpływ kataklizmu na gospodarkę.

           Wstępne szacunki wskazują, że straty podczas tegorocznej powodzi mogą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>GPW odporna na powódź</p>
<p>            Fala powodziowa przetacza się właśnie przez Polskę. Podczas gdy północ kraju wciąż broni się przed zalaniem, południe stopniowo wysycha. Woda się cofa, powoli odsłaniając ogrom zniszczeń. Poza osobistymi tragediami tysięcy mieszkańców zalanych terenów rodzą się także pytania o wpływ kataklizmu na gospodarkę.</p>
<p><span id="more-447"></span></p>
<p>           Wstępne szacunki wskazują, że straty podczas tegorocznej powodzi mogą być porównywalne lub nawet wyższe od do tych sprzed 13lat, kiedy nawiedził nas żywioł określony później mianem „powodzi tysiąclecia”. Według słów premiera skala zniszczeń przekroczy najprawdopodobniej 10mld zł. Oprócz bezpośrednich kosztów, Wielka Woda przyniosła też ze sobą zagrożenia, których negatywne skutki będą rozciągnięte w czasie i poznamy je być może dopiero za kilka miesięcy.</p>
<p>            Inwestorów giełdowych martwi oczywiście groźba, iż wielka woda dotrze również do warszawskiego parkietu. Powódź może wpłynąć na rodzimą giełdę w dwójnasób: bądź poprzez wpływ na sytuację gospodarczą bądź też szkodząc wynikom poszczególnych spółek.</p>
<p>            Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to zewsząd dobiegają uspakajające głosy.  Ekonomiści zapewniają, iż wpływ powodzi na gospodarkę w ogólnym rozrachunku będzie nikły, podobnie jak ewentualny spadek PKB, czy wzrost cen produktów rolniczych. W takim samym tonie wypowiada się rząd, zapewniając, iż nawet kilkunastomiliardowe straty nie są w stanie zachwiać budżetem państwa, który dysponuje środkami gotowymi do uruchomienia w sytuacjach nadzwyczajnych. Polska może liczyć też na wymierną pomoc Unii Europejskiej w ramach tzw. unijnego Funduszu Solidarności. W skrajnej sytuacji możliwa jest też nowelizacja budżetu. Finanse państwa, ani potencjał gospodarczy nie są więc zagrożone. Z tej strony ceny polskich akcji nie powinny ucierpieć. Spokojne podejście wspiera też historia, wyrażona w zachowaniu giełdowych indeksów w trakcie 1997 roku (wykres poniżej). Na wykresie widać, iż w lipcu giełda wprawdzie spadła, ale kolejne miesiące przyniosły szybką poprawę  koniunktury i powrót do szczytu z początku roku. Giełda warszawska chwiała się przy tym w rytm wyznaczany przez parkiety rozwinięte, nie odbiegając znacznie od ścieżki wytyczanej przez Wall Street.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"> <img class="size-full wp-image-448 aligncenter" title="26.05.10" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/05/26.05.10.JPG" alt="26.05.10" width="704" height="528" /></p>
<p>            W przypadku poszczególnych spółek sytuacja jest bardziej skomplikowana. Tu jednak konieczne jest podejście indywidualne i analiza każdej firmy z osobna. Niektóre z nich  wielka woda dotknęła bezpośrednio uniemożliwiając bądź utrudniając prowadzenie podstawowej działalności, na wyniki innych wpłynąć może pośrednio. Przestoje szczególnie zagrażają branży budowlanej. Już teraz wiadomo, iż woda wstrzymała budowę ponad 300km dróg. Na utrudnienia i szkody narzeka Polimeks-Mostostal, który przez powódź musiał wstrzymać prace na autostradach A1 i A4. W podobnym tonie wypowiada się też Budimex. Firmy nie oszacowały jeszcze strat, zapewniają jednakże, iż te nie będą wielkie i zostaną pokryte z ubezpieczeń. Większym problemem może być zmarnowany czas powodujący opóźnienia w wykonaniu kontraktów. Medal ma jednak dwie strony. W kolejnych miesiącach można oczekiwać nawet przyspieszenia, kiedy pojawią się nowe zlecenia na budowę domów i remonty dróg.</p>
<p>           Flagowym przykładem spółki, o której wyniki obawiają się inwestorzy jest niedawny debiutant, czyli PZU. Zgłoszenia szkód napływają do ubezpieczyciela tysiącami i pojawiają się obawy, że wypłacone odszkodowania mogą odbić się na  wynikach finansowych. W tym przypadku dużo zależeć będzie od skali zniszczeń, a co za tym idzie, wielkości wypłaconych odszkodowań. Ryzyko wystąpienia powodzi jest jednak podstawą ubezpieczenia i jako takie, oczywiście znajduje odzwierciedlenie w stawce. Firmy ubezpieczeniowe powinny być przygotowane na taki kataklizm, szczególnie tak duże jak PZU.</p>
<p>         Spokój wydaje się więc w pełni uzasadniony. Wielka Woda nie dotrze do warszawskiego parkietu, co najwyżej tu i ówdzie mogą pojawić się lekkie zawilgocenia, ktore nie powinny mieć specjalnego wpływu na kondycję całej giełdy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/05/gpw-odporna-na-powodz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Branża branży nierówna</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Apr 2010 07:17:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Akcje]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[sektory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=351</guid>
		<description><![CDATA[           Budowlanka, banki, a może spółki medialne? Którą branżę wybrać by mieć szansę na duży zarobek, a którą, by ochronić kapitał przed ewentualną korektą na giełdzie? Spróbujmy przyjrzeć się zachowaniu i potencjałowi poszczególnych indeksów branżowych GPW.

            Wczoraj rynek postawił ostatni krok na drodze do odrobienia dokładnie połowy strat z ostatniej bessy. Podczas dwuletnich spadków nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Budowlanka, banki, a może spółki medialne? Którą branżę wybrać by mieć szansę na duży zarobek, a którą, by ochronić kapitał przed ewentualną korektą na giełdzie? Spróbujmy przyjrzeć się zachowaniu i potencjałowi poszczególnych indeksów branżowych GPW.</p>
<p><span id="more-351"></span></p>
<p>            Wczoraj rynek postawił ostatni krok na drodze do odrobienia dokładnie połowy strat z ostatniej bessy. Podczas dwuletnich spadków nie było oczywiście branży, która by się giełdowej zapaści oparła. Poszczególne gałęzie gospodarki reagowały jednak na kryzys w różny sposób, również tempo odrabiania strat jest odmiennie. Jak wybrać tę najlepiej odpowiadająca naszym oczekiwaniom? Sposobów jest wiele. Można fundamentalnie poszukiwać akcji niedowartościowanych, próbować przewidywać przyszłą sytuację gospodarczą odnosząc ją do szans i zagrożeń dla jej działów, analizować wykresy, itp. Punktem wyjścia do naszej dzisiejszej analizy będą najwyższe poziomy osiągnięte przez indeksy branżowe na szczytach hossy w 2007r. Na ich podstawie spróbujemy ocenić wzrostowy potencjał i ryzyko poszczególnych sektorów rynku, by dopomóc w doborze papierów pasujących do naszych celów i preferencji. Poniżej znajduje się tabela i wykres obrazujące, jak poszczególne branże radziły sobie w czasach bessy i w trakcie  ponad rocznych już wzrostów.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong><img class="alignnone size-full wp-image-353" title="16.04.10" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.101.JPG" alt="16.04.10" width="694" height="245" /> </strong></p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong><img class="size-full wp-image-358 aligncenter" title="16.04.10 (1)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-1.JPG" alt="16.04.10 (1)" width="661" height="431" /></strong></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><strong></strong> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><strong>Strefa stabilna</strong></p>
<p>            Najbezpieczniejszym wydaje się być sektor <span style="text-decoration: underline;">telekomunikacyjny</span>, który okazał się najbardziej odpornym na kryzys i w trakcie bessy stracił dwa razy mniej od innych, najbliżej mu też do poprzednich szczytów. Odrobienie większości strat przez szeroki rynek było równoznaczne zaledwie z 19% przyrostem wartości indeksu. By powrócić do szczytu z przed dwóch lat, indeks musi wzrosnąć jeszcze tylko o 24%. To odpowiednik akcji defensywnej, która w mniejszym stopniu reaguje na zmiany na rynku, zapewniając tym samym niższy poziom ryzyka, ale i mniejsze zyski w czasie giełdowej hossy. To branża dla inwestorów oczekujących stabilniejszego poziomu kapitału,  o dużej awersji do ryzyka.</p>
<p>           Branża <span style="text-decoration: underline;">spożywcza</span> ma solidne podstawy, jeść trzeba i wydatki na żywność spadają w mniejszym stopniu niż  na dobra luksusowe, więc teoretycznie powinna być bardziej odporna na spadki. W kryzysie traciła jednak równo ze wszystkimi, pomimo iż Polacy nie ograniczali drastycznie konsumpcji i zyski spółek z tej branży malały wolniej od otoczenia. Ostatnio wiele firm z tego sektora przeszło też restrukturyzację, co pozwoliło obniżyć koszty i dobrze rokuje na przyszłość. Kiedy nastroje się poprawiły, branżowy indeks szybko zaczął niwelować straty. W trakcie ostatniego roku odrobił najwięcej, bo ponad 72% spadków i zwiększył swoją wartość o przeszło 183%. Eksperci przewidują, iż ta branża nadal powinna spisywać się dobrze. Poziomy są już jednak wysokie, więc zeszłoroczne tempo wzrostu będzie ciężko utrzymać. By sięgnąć szczytów z przed dwóch lat, indeks musi urosnąć jeszcze o niecałą ¼ obecnej wartości. Ten sektor powinien odpowiadać inwestorów o ponad przeciętnej awersji do ryzyka i niespecjalnie  wysokich oczekiwaniach wobec potencjalnych zysków.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong> <img class="size-full wp-image-359 aligncenter" title="16.04.10 (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-2.JPG" alt="16.04.10 (2)" width="716" height="525" /></strong></p>
<p><strong></strong> </p>
<p><strong>Strefa umiarkowana </strong></p>
<p>          W podobnej sytuacji co branża spożywcza znajduje się sektor <span style="text-decoration: underline;">bankowy</span>. Tu również początkowe obawy o kondycję instytucji finansowych na całym świecie zastąpiła świadomość, iż Polskie banki przechodzą przez kryzys w relatywnie dobrej kondycji. W efekcie duże straty indeksu branżowego zostały już w większości odrobione, a od zeszłorocznego dna zwiększył on swoją wartość o prawie 185%. Teoretyczny potencjał wzrostu jest jednak wyższy niż w przypadku branży spożywczej, osiągnięcie poprzedniego szczytu wiązałoby się z przyrostem indeksu rzędu 37%. Źródeł tej różnicy szukać można w ciągle utrzymującym się podwyższonym ryzyku sektora bankowego, który jest narażony na problemy budżetowe państw europejskich i nadal obciążony balastem tzw. złych długów. Banki mogą więc zainteresować inwestorów przeciętnie podchodzących do ryzyka i ewentualnych zysków inwestycyjnych.<strong></strong></p>
<p>            Zachowanie sektora <span style="text-decoration: underline;">paliwowego</span> jest najbardziej zbliżone do zachowania rynku jako całości. Podobnie jak cała GPW, indeks tej branży znajduje się blisko połowy drogi do odrobienia strat i, tak samo jak cała giełda, aby to uczynić, musiałby jeszcze zwiększyć swoją wartość o ok. 50%. Nic dziwnego, spółki z tego sektora są ściśle powiązane z koniunkturą gospodarczą wyrażoną w zapotrzebowaniu na paliwa i cenami na giełdach towarowych. Dość pewnie zachowują się też spółki <span style="text-decoration: underline;">medialne</span>, które w czasie bessy straciły mniej niż giełdowe otoczenie, a teraz rosną w tempie zbliżonym do szerokiego rynku. Do odrobienia kryzysowych zaległości indeks tej branży musi wzrosnąć jeszcze o ponad 44%.</p>
<p>Podczas kryzysu mocno ucierpiała <span style="text-decoration: underline;">branża chemiczna</span>. Zyski spółek wchodzących w skład indeksu branżowego spadły po kilkadziesiąt procent, a niektóre z nich otarły się nawet o bankructwo.  Do odbudowania poprzedniej pozycji i trwałej poprawy potrzeba jeszcze trochę czasu, stąd też potencjał do wzrostów jest w tym segmencie jeszcze stosunkowo duży . By powrócić na wysokości sprzed blisko trzech lat, indeks musi wzrosnąć jeszcze o ponad 81%.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-360" title="16.04.10 (3)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-3.JPG" alt="16.04.10 (3)" width="716" height="699" /> </p>
<p> </p>
<p><strong>Strefa agresywna</strong></p>
<p>            Bardzo słabo z odrabianiem strat radził sobie do tej pory sektor <span style="text-decoration: underline;">informatyczny,</span> który zdołał odzyskał dopiero niecałe 30% utraconej w trakcie bessy wartości. W czasach kryzysu firmy zamroziły inwestycje w IT, odkładając je na lepsze czasy. Przedstawiciel spółek zapewniają, że teraz popyt powoli się odbudowuje. Firmy liczą też na większą liczbę zamówień z sektora publicznego, które napędziłyby koniunkturę dla całej branży. W tej chwili są to jednak głównie nadzieje na lepszą przyszłość i stąd wynikać może relatywnie słaba pozycja indeksu branżowego. Do odzyskania poprzednich poziomów konieczne jest jeszcze prawie podwojenie wartości indeksu.</p>
<p>            Najmniejszą część spadków odrobiła branża <span style="text-decoration: underline;">budowlana</span> i <span style="text-decoration: underline;">deweloperska</span>. Zapaść na światowym rynku nieruchomości sprawiła, iż deweloperzy stracili w trakcie bessy najwięcej (ponad 84%), ale od zeszłorocznego dna ich indeks niemal podwoił już swoją wartość. Aby dotrzeć do poziomów sprzed blisko trzech lat, oba indeksy musiałyby jeszcze zyskać więcej, niż są warte dzisiaj. To zrozumiałe, gdyż kryzys miał swe źródła w rynku nieruchomości, a ceny domów najszybciej rosną w czasach dobrobytu i spadają, gdy fortuna się odwraca. Teoretycznie więc można w tym sektorze szukać największych zysków, jednak te branże na szczytach hossy były najbardziej przegrzane i prawdopodobnie oba indeksy jeszcze przez długi czas pozostawać będą w tyle za peletonem i raczej nie sięgną poprzednich maksimów razem z pozostałymi. Rynek nieruchomości odbudowuje się powoli, na jego słabość wpłynął zastój w budownictwie mieszkaniowym i komercyjnym. Jednak i tutaj sytuacja stopniowo się poprawia,  kilka spółek budowlanych pozytywnie zaskoczyło wynikami za IV kw. zeszłego roku, a i prognozy na pierwszą połowę roku również są optymistyczne. Ryzyko nadal jest spore, branża budowlana zanotowała w pierwszym kwartale obecnego roku największy wzrost upadłości (wzrost w stosunku do I kw. 2009r. sięgnął 92%). Te segmenty wydają się zatem być odpowiednie dla inwestorów o bardziej spekulacyjnych upodobaniach, nastawionych na większy potencjał zysków i godzących się z wyższym ryzykiem.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-361" title="16.04.10 (4)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-4.JPG" alt="16.04.10 (4)" width="716" height="523" /></p>
<p> </p>
<p> Maciej Szmigel</p>
<p>Analityk giełdowy</p>
<p style="font-size: 12px;"><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

