<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog &#187; GPW</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/tag/gpw/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Jan 2012 12:41:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prognozy kontra rzeczywistość</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2012 12:53:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[WIG20]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1371</guid>
		<description><![CDATA[             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.

             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="TEXT-ALIGN: left">             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><span id="more-1371"></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już za nami. Pogrzebałem trochę w Internecie i dokopałem się do zestawienia prognoz analityków z początku zeszłego roku sporządzonego przez portal Money.pl. Jakież były te przewidywania?</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             Rok 2011 według prognoz miał być kontynuacją dwuletniej hossy, dając zarobić inwestorom w granicach 10-15%. Lekkiego potknięcia spodziewano się tylko w pierwszym kwartale, ale to miała być dobra okazja do zakupu akcji i załadowania portfela przed późniejszą jazdą w górę. W stosunku do drugiej połowy roku wszyscy przepytani analitycy byli zgodni. GPW niezbyt szybko, ale systematycznie będzie puchła, sięgając na koniec roku zdecydowanie wyższych poziomów. Wiele mówi nam o nich wykres przedstawiony poniżej.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1374" title="110112 - prognozy" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy1.JPG" alt="110112 - prognozy" width="390" height="279" /></p>
<p style="font-size: 9px;">źródło: money.pl</p>
<p>            A teraz dla porównania pora na brutalną rzeczywistość, zobrazowaną przez 25 sesyjna średnią z notowań indeksu WIG20 w 2011r.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1375" title="110112 - prognozy (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy-2.JPG" alt="110112 - prognozy (2)" width="371" height="295" /></p>
<p>           Nie, bynajmniej pomiędzy tymi dwoma wykresami nie zawieszono lustra, chociaż tak właśnie to wygląda. Rzeczywistość okazała się diametralnie różna od wcześniejszych przewidywań. To właśnie pierwszy kwartał przyniósł zwyżkę cen, a później było już tylko gorzej. Na koniec roku WIG20 notowany był 22% niżej niż rok wcześniej. Co więcej, duża część przepytywanych była zdania, iż właśnie nadchodzi czas małych i średnich spółek, które o głowę pobiją swoich większych współbraci z WIG-u 20. Tymczasem SWIG80 stracił blisko 1/3 swej wartości (30,5%).</p>
<p>            To samo tyczy się zresztą i innych rynków, pierwsza z brzegu wypowiedź opisująca przyszłość naszej złotówki: „w pierwszym półroczu czekają nas duże wahania na rynku walutowym. Ale już pod koniec roku złoty będzie się umacniać i za euro możemy płacić nawet mniej niż 3,80 zł.”. W powszechnej opinii najpewniejszą inwestycją miały być surowce, tymczasem na rynkach towarowych doszło w zeszłym roku jeśli nie do załamania, to przynajmniej do poważnej korekty. Itd., itp. Przykłady można mnożyć</p>
<p>           Dla jasności: nie chciałbym tu bynajmniej umniejszyć pracy redaktorów portalu, ani wiedzy i zdolności samych analityków. Uważam natomiast, iż przewidzieć giełdowej przyszłości w perspektywie tak odległej jak 12m-cy po prostu nie sposób. Niektóre zagrożenia, jak europejski kryzys zadłużenia, były już wprawdzie znane, ale nie doszacowano ich wpływu na rynki. Spodziewano się, że europejscy politycy zaradzą problemom, lub przynajmniej będą próbować. Ci zaś nie zrobili nic. Liczono też na dodruk pieniądza przez FED i ECB, który podbiłby ceny akcji i surowców. A figa! maszyny drukarskie od czerwca, kiedy skończył się QEII, obrastają kurzem. Nie mówiąc już o zdarzeniach tak niespodziewanych, jak rewolucje w Afryce Północnej, czy trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii.</p>
<p>           Czy warto zatem czytać prognozy giełdowe? Pomimo wszystko uważam, że warto. W gąszczu przepowiedni trafiają się tez takie, które zwrócą uwagę na rzeczy przez innych niedocenianie (tak , jak zrobił to Nouriel Roubini, przewidując kryzys związany z kredytami hipotecznymi). Poza tym, dzięki temu jesteśmy w stanie poznać zdanie większości A ta, co wiadomo nie od dziś, zazwyczaj się myli. A propos, według prognoz na rok 2012, GPW znowu ma urosnąć o ok. 10-15%.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I Mikołaj z Laponii</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 12:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[rajd Świętego Mikołaja]]></category>
		<category><![CDATA[sezonowość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1342</guid>
		<description><![CDATA[            Połowa listopada za nami i na horyzoncie pojawia się już grudzień. W naszym klimacie miesiąc ten ciepło się raczej ludziom nie kojarzy. No, może poza giełdowymi inwestorami. Klimat na parkiecie jest w tym względzie wyjątkowy, a ogrzewa go oczywiście osławiony rajd Świętego Mikołaja, o którym głośno robi się zawsze pod koniec roku. 
            I nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Połowa listopada za nami i na horyzoncie pojawia się już grudzień. W naszym klimacie miesiąc ten ciepło się raczej ludziom nie kojarzy. No, może poza giełdowymi inwestorami. Klimat na parkiecie jest w tym względzie wyjątkowy, a ogrzewa go oczywiście osławiony rajd Świętego Mikołaja, o którym głośno robi się zawsze pod koniec roku. <span id="more-1342"></span></p>
<p>            I nie jest to bynajmniej tylko mit bez pokrycia w rzeczywistości, statystyki pokazują to wyraźnie. Sezonowość zachowań głównych indeksów GPW jest faktem, historycznie rzecz ujmując grudzień jest dla naszej giełdy najlepszym miesiącem w roku. Obliczenia tego dowodzące były przytaczane już kilkakrotnie, wystarczy tylko pogrzebać w archiwum (np. tekst sprzed niemal roku: <a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/styczen-nie-taki-zyczliwy/">http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/styczen-nie-taki-zyczliwy/</a>). Ostatni rok niewiele w tym względzie zmienił. Giełda w grudniu 2010r. znowu urosła i to niemało (WIG zyskał 4,7%),  umacniając tym samym korzystny obraz świątecznego miesiąca. W przekroju niedługiej wprawdzie, ale jednak już dwudziestoletniej historii GPW,  grudzień  był przychylny inwestorom w 75% procentach przypadków. To oznacza, że kupując akcje w ciemno na ostatniej sesji listopada i odsprzedając je na koniec roku, w 3 przypadkach na 4 mogliśmy się spodziewać świątecznych prezentów, od których puchł nasz inwestycyjny portfel. Z drugiej strony Św. Mikołaj nie przyjeżdżał zawsze, średnio jedno z czterech świąt sobie odpuszczając. W ogólnym rozrachunku, strategia wiary w Świętego jednak się opłacała: relacja średniego zysku do średniej straty w grudniu wynosi  2,79. Oczywiście gwarancji, że rok obecny będzie trzymał się głównej linii, a nie należał do tych wyjątkowych (czyli spadkowych) nie ma, ale trzeba się pogodzić z tym, iż nigdy takowej nie będzie. To tylko bezduszna statystyka. A w tym roku klimat w Europie jest wyjątkowo surowy i zmroził również giełdy akcji.</p>
<p>            Za wcześnie jednak, by Świętego z góry przekreślać. Jego pojawienie się jest nadzieją optymistów na ocieplenie, jak to już nie raz bywało. Tu rodzi się pytanie o termin przybycia Świętego, żeby w odpowiednim momencie załapać się do jego orszaku. Ciekawie podszedł do tego Mark Hulbert na portalu MarketWatch. Przebadał on mianowicie przeszłość indeksu Dow Jones od samych jego narodzin w roku 1896r., dzieląc go na trzy okresy (patrz: tabelka poniżej).</p>
<p style="font-size: 9px;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1343" title="221111 - mikolaj" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/11/221111-mikolaj.JPG" alt="221111 - mikolaj" width="618" height="172" />źródło: <a href="http://www.marketwatch.com">www.marketwatch.com</a></p>
<p>            Po pierwsze widać, że w każdym z trzech okresów lepsza okazywała się druga połowa grudnia, co jak najbardziej pasuje do koncepcji „rajdu”. W ostatniej dekadzie zarobki w tym okresie wyraźnie jednak spadły. Stabilnie natomiast na przestrzeni lat zyskuje pierwsza część miesiąca i różnice stopniowo się wyrównują. </p>
<p>           Hulbert tłumaczy to m.in. faktem, iż powszechna wiara w rajd Świętego Mikołaja powoduje stopniowe przesuwanie sił rynkowych ku początkowi grudnia. Coraz większa rzesza inwestorów chcąc uprzedzić oczekiwaną zwyżkę, przystępuje bowiem do zakupów wcześniej. Na ten efekt dodatkowo nakłada się działalność funduszy, których znaczenie na rynkach finansowych systematycznie wzrasta. Część z nich kończy rok podatkowy w październiku i w listopadzie rozpoczyna otwieranie nowych pozycji, co sprzyja dobremu wynikowi w tym miesiącu. Koncepcja wydaje się logiczna, sprawdźmy więc jakie ma zastosowanie dna GPW. Poniższa tabelka przedstawia średnie stopy zwrotu dla podzielonych na połówki dwóch ostatnich miesięcy roku.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1344" title="221111 - mikolaj (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/11/221111-mikolaj-2.JPG" alt="221111 - mikolaj (2)" width="669" height="86" /></p>
<p>          Wnioski? Statystycznie rzecz ujmując, na finiszu roku rynek wyraźnie nabiera rozpędu. Potwierdzają się przy tym spostrzeżenia Hulberta, a u nas nabierają one jeszcze większego znaczenia. Wprawdzie na podstawie przedstawionych obliczeń nie możemy wyłapać tendencji w czasie, ale pierwsza połowa grudnia jest wyraźnie bardziej (dwukrotnie) przychylna bykom. Teoretycznie zatem już wkrótce można zacząć myśleć o wykorzystaniu przedświątecznego okresu. Oby tylko Święty w tym roku nie zrobił sobie wakacji, jakie zwykł sobie urządzać raz na cztery lata.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas defensywy</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Sep 2011 10:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[sektory]]></category>
		<category><![CDATA[spółki defensywne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1295</guid>
		<description><![CDATA[            Sytuacja na giełdach wciąż jest mocno niepewna. Nerwowa atmosfera rozbujała indeksy, przy czym różne sektory chwieją się w różnym rytmie. Niepewność przyszłości skłania do poszukiwania tych, które w ciężkich czasach radzą sobie najlepiej. 
            Narodzony w kwietniu trend spadkowy skończył w zeszłym tygodniu równe pięć miesięcy. Tyle trwają już spadki na szerokim rynku, choć ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Sytuacja na giełdach wciąż jest mocno niepewna. Nerwowa atmosfera rozbujała indeksy, przy czym różne sektory chwieją się w różnym rytmie. Niepewność przyszłości skłania do poszukiwania tych, które w ciężkich czasach radzą sobie najlepiej. <span id="more-1295"></span></p>
<p>            Narodzony w kwietniu trend spadkowy skończył w zeszłym tygodniu równe pięć miesięcy. Tyle trwają już spadki na szerokim rynku, choć ich najbardziej spektakularna część przypadła na początek sierpnia, kiedy to giełdy zostały przytłoczone falą podaży wzbudzoną narastającymi obawami o odrodzenie kryzysu. W tym czasie straciły wszystkie indeksy sektorowe,  ale nie wszyscy oberwali po równo. Dla najsłabszych ciężkie czasy nadeszły zresztą dużo wcześniej, najmocniejsi cofać zaczęli się później i stracili mniej.</p>
<p>             Po kilku tygodniach, które upłynęły na mizernej korekcie, niepewność bynajmniej się nie rozwiała. Wręcz przeciwnie, lęki o przyszłość zadłużonej Europy i globalnej gospodarki narastają i trudno w tej chwili przypuszczać, by rynki nagle cudownie ozdrowiały. Rekonwalescencja trwać będzie zapewne długo, a i trzeba się liczyć z tym, że stan pacjenta może się jeszcze pogorszyć. Sprawdźmy zatem, które branże w tych ciężkich czasach radzą sobie najlepiej, a które najmocniej ciągną w dół warszawski parkiet.</p>
<p>            Poniższa tabela zawiera dane dotyczące poszczególnych indeksów sektorowych GPW. Liczby w jej lewej części opisują wyniki sektora pomiędzy kwietniowym szczytem na WIG (07.04.), a zamknięciem zeszłego tygodnia (09.09). Prawa część odnosi się natomiast do maksimów konkretnego indeksu. Podana jest data wyznaczenia szczytu i późniejsza strata wobec najwyższych poziomów.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="size-full wp-image-1296  aligncenter" title="14.09.11 - sektory" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/09/14.09.11-sektory.JPG" alt="14.09.11 - sektory" width="689" height="304" /></p>
<p>           Już na pierwszy rzut oka widać, że najcięższe doświadczenia przeszły dwa sektory: budowlany i deweloperski. Te dwie branże z oczywistych powodów najwięcej straciły w czasie dwuletniej bessy w latach 2007-2009pkt. i nadal nie potrafią się podnieść. Teoretycznie mają największy potencjał do wzrostów, ale to tylko pod warunkiem trwałej poprawy gospodarczej i utrzymywania się dobrej koniunktury, a na to się w najbliższym czasie nie zapowiada, więc na potencjale zapewne się skończy. Warto też zwrócić uwagę, że tutaj wzrosty były liche i trwały krótko, a oba indeksy sektorowe zawróciły dużo wcześniej niż reszta rynku.</p>
<p>            Dalej mamy zwarty peleton indeksów, które cofnęły się od swoich maksimów o ok. 25-30%. Na szczególną uwagę zasługuje w tej grupie sektor bankowy, który był często siłą napędową wzrostów na GPW. Tym razem trzyma zaledwie średnią, ale nie ma się czemu dziwić. Wszak banki są najbardziej narażone na budżetowe kłopoty krajów strefy euro. W prawdzie te polskie nie są bezpośrednio eksponowane np. na grecką niewypłacalność, ale nie ma się co czarować. Wiele z nich należy do banków zagranicznych, poza tym cierpieć będzie cała branża. Jeśli kryzys dopadnie banki francuskie czy niemieckie, my też oberwiemy rykoszetem.</p>
<p>            Przed peletonem jest grupa liderów charakteryzująca się większą odpornością na podłe giełdowe nastroje. Tym razem nie wyróżnia się ponadprzeciętnymi zyskami, a jedynie ograniczaniem strat Tutaj też nie ma zaskoczenia. Najmocniej trzymają się sektory powszechnie wskazywane jako defensywne: czyli telekomunikacja, energetyka, czy przemysł spożywczy. Do najsilniejszych należy też sektor surowcowy, to efekt hossy na rynkach towarowych, która wprawdzie w ostatnich czasach wyraźnie się zachwiała, ale jeszcze za wcześnie by mówić o definitywnym śmierci. Trzeba jednak mieć na względzie, że gdy kłopoty globalnej gospodarki zaczną się pogłębiać, ten sektor nie uniknie kłopotów.</p>
<p>            Wybór defensywnej branży może pomóc przetrwać czasy giełdowej zawieruchy i chronić kapitał w trakcie korekty, nawet tej głębokiej. Pod warunkiem, że główny trend zostanie zachowany. Jeśli jednak czeka nas drugie uderzenie kryzysu i budowanie przez indeksy giełdowe podwójnego dna, to żadna strategia nie uchroni nad przed stratami. Z wyjątkiem jednej: przeczekaniem ciężkich czasów poza rynkiem.<span id="_marker"> </span></p>
<p class="MsoBodyText" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"> </p>
<p class="MsoBodyText" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quo vadis GPW?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/06/quo-vadis-gpw/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/06/quo-vadis-gpw/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Jun 2011 07:43:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Puchałka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[UTP]]></category>
		<category><![CDATA[WARSET]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1179</guid>
		<description><![CDATA[         W prospekcie emisyjnym Giełdy Papierów Wartościowych z października 2010 r. przeczytać możemy m.in., iż misją Spółki jest dalszy rozwój w celu umacniania polskiego rynku kapitałowego. Początek 2011 r. przyniósł istotne zmiany w przebiegu sesji giełdowej i prezentacji notowań. Znamy również dalsze plany spółki.

        Od stycznia br. notowania w systemie notowań ciągłych z wyłączeniem instrumentów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>         W prospekcie emisyjnym Giełdy Papierów Wartościowych z października 2010 r. przeczytać możemy m.in., iż misją Spółki jest dalszy rozwój w celu umacniania polskiego rynku kapitałowego. Początek 2011 r. przyniósł istotne zmiany w przebiegu sesji giełdowej i prezentacji notowań. Znamy również dalsze plany spółki.<br />
<span id="more-1179"></span></p>
<p>        <strong>Od stycznia br. notowania w systemie notowań ciągłych z wyłączeniem instrumentów pochodnych oraz obligacji odbywają się według nowego harmonogramu:</strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-1181" title="SESJA150611" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/06/SESJA1506111.JPG" alt="SESJA150611" width="650" height="300" /></p>
<p><strong>        Wydłużenie fazy notowań ciągłych stanowi najistotniejszą zmianę</strong>. Faza notowań ciągłych zarówno dla akcji, jak i innych instrumentów rynku kasowego, w tym również obligacji, trwa teraz do godziny 17.20, czyli o 70 minut dłużej. Dodatkowo na rynku akcji czas dogrywki został skrócony do 5 minut. Z kolei po zakończeniu sesji nie jest organizowana faza przyjmowania zleceń na następną sesję. Na rynku obligacji dogrywka nie jest przeprowadzana. Jednak po zakończeniu sesji utrzymana jest faza przyjmowania zleceń na następną sesję.</p>
<p>      Nieco mniejsze zmiany dotyczą rynku instrumentów pochodnych. Faza notowań ciągłych na tym rynku rozpoczyna się tak, jak przedtem, czyli o godz. 8.30, natomiast dalszy przebieg notowań opisuje przedstawiony wyżej harmonogram dotyczący notowań ciągłych.</p>
<p>      <strong>Zmiana sposobu ustalania i publikowania wartości obrotów. </strong>Od pierwszej sesji 2011 r. wartość obrotów instrumentami finansowymi notowanymi na GPW jest obliczana jednostronnie, czyli według wartości transakcji (przedtem sumowana była wartość kupna i sprzedaży). <strong>Celem tej zmiany jest wyłącznie dostosowanie prezentacji danych do standardów międzynarodowych</strong>.</p>
<p>     Z zestawienia obrotów w poszczególnych miesięcy 2011 r. i 2010 r. wynika, że w br. generowane są wyższe obroty. Jednym z czynników, który miał na to wpływ z pewnością jest wydłużenie sesji giełdowej.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-1182" title="OBROTY150611" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/06/OBROTY150611.JPG" alt="OBROTY150611" width="650" height="300" /></p>
<p><strong>    Tegoroczną nowinką jest kolejny indeks giełdowy</strong>. Tym razem grupuje on spółki dywidendowe. W jego składzie znajdują się firmy, które wypłacają najwyższe  dywidendy, przy tym robią to regularnie (wypłaciły dywidendę przynajmniej 3 razy w ostatnich 5 latach) dzieląc się zyskiem z akcjonariuszami. Z przeszło 90 spółek, które w 2010 r. wypłaciły dywidendę (łączna kwota przekroczyła 16 mld zł) w indeksie WIGdiv znajdzie się maksymalnie 30 z nich.</p>
<p>     <strong>WARSET do lamusa</strong>. W swoim prospekcie emisyjnym GPW planuje kolejne zmiany. Następny w kolejce czeka sam system transakcyjny WARSET. Zdaniem ekspertów, system ten jest już mocno przestarzały w porównaniu do zachodnich systemów. <strong>Głównym celem zmiany platformy ma być wzrost obrotów generowanych przez automaty, dzięki możliwości większej częstotliwości zawierania transakcji</strong>. Innym celem dysponowania nową uniwersalną platformą obrotu jest przyciągnięcie na GPW nowej kategorii inwestorów (np. inwestorów zajmujących się „handlem o wysokiej częstotliwości” i tzw. obrotem algorytmicznym).</p>
<p>     Z ostatnich informacji wynika jednak, że nowy system transakcyjny GPW będzie uruchomiony później, niż planowano – pod koniec 2012 r. Początkowo planowano, że Universal Trading Platform (UTP) – następca Warsetu – ruszy z początkiem 2012 r. Szef GPW wyjaśnia opóźnienie m.in. fuzją NYSE i Deutsche Boerse.</p>
<p>Mariusz Puchałka<br />
Analityk giełdowy</p>
<p> </p>
<p><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/06/quo-vadis-gpw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siła źródłem słabości</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/02/sila-zrodlem-slabosci/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/02/sila-zrodlem-slabosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Feb 2011 12:56:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[rynki wschodzące]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=978</guid>
		<description><![CDATA[           Przez długi czas rynki wschodzące skutecznie przyciągały kapitał z rozwiniętych gospodarek Tani, produkowany masowo w bogatych krajach pieniądz, napływał tu szerokim strumieniem. Teraz sytuacja ta się odwraca. 
           Zeszły rok był rekordowy pod względem napływu kapitału na rynki wschodzące, zamykając się sumą 95mld USD. W trakcie dwóch ostatnich lat fundusze akcyjne nastawione na rynki wschodzące przyciągnęły [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Przez długi czas rynki wschodzące skutecznie przyciągały kapitał z rozwiniętych gospodarek Tani, produkowany masowo w bogatych krajach pieniądz, napływał tu szerokim strumieniem. Teraz sytuacja ta się odwraca. <span id="more-978"></span></p>
<p>           Zeszły rok był rekordowy pod względem napływu kapitału na rynki wschodzące, zamykając się sumą 95mld USD. W trakcie dwóch ostatnich lat fundusze akcyjne nastawione na rynki wschodzące przyciągnęły aż 175mld USD. Skutek był taki, iż giełdy biedniejszych, ale za to dynamicznie rozwijających się gospodarek, rosły dużo szybciej od swych dojrzalszych braci. Korzystała na tym też GPW, ścigając się w wyznaczaniu nowych szczytów. Dowodem na siłę sprawczą zagranicy było fakt, iż liderem wzrostów na warszawskim parkiecie przez dwa lata były spółki o największej kapitalizacji, a to właśnie one znajdują się w centrum zainteresowania dużych międzynarodowych graczy.</p>
<p>            Portfele rodzimych inwestorów na tym podbijaniu cen mogły tylko korzystać, bez specjalnego wysiłku pasąc się ochoczo dostarczanym pieniądzem. Było się z czego cieszyć, tyle że ryzyko nagłej i drastycznej diety rosło wraz z przedłużaniem wypasu. Pisaliśmy o tym na naszym blogu cztery miesiące temu (<a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/sila-w-zacofaniu/">http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/sila-w-zacofaniu/</a>) wskazując na to, iż zaburzenie spokoju na jednym z rynków rozwijających się może skutkować odwrotem kapitału. Na przełomie roku ten nieciekawy dla GPW scenariusz zaczął się realizować.</p>
<p>           Przeszkadzać zaczęła konieczność chłodzenia rozgrzanych i szybko rozwijających się gospodarek, ale bezpośrednim impulsem były rozlewające się napięcia w Afryce Północnej. Strumień pieniądza zawraca i spłoszony kapitał spekulacyjny poszukuje mniej ryzykownej przystani, powracając do rozwiniętych gospodarek. Rozpoczęła się realokacja kapitału. Symbolem tej przemiany był pierwszy tydzień lutego, kiedy inwestorzy wycofali z rynków wschodzących ponad 7 mld USD, w tym samym czasie do USA, Europy i Japonii trafiło 6,6 mld USD. Ukazuje to też poniższa mapka obrazująca globalny przepływ kapitału (zielony kolor oznacza napływ, a pomarańczowy odpływ pieniądza).</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-977" title="16.02.11 - przepływ kapitału" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/02/members_heatmap_aspx_MapControl1.png" alt="16.02.11 - przepływ kapitału" width="580" height="375" /></p>
<p style="font-size: 9px;">                        źródło: EPFR Global</p>
<p>          W efekcie mocno spadać zaczęły młode giełdy azjatyckie (Indie) i południowoamerykańskie (Brazylia).  My, dzięki dobrym nastrojom utrzymującym się na rozwiniętych rynkach Europy Zachodniej, znaleźliśmy się pośrodku. GPW przestała rosnąć, ale cofnięcie od szczytów nadal jest stosunkowo płytkie. Wyraźnie widoczne są za to przetasowania na rodzimym podwórku. Na początku roku obowiązująca dotychczas kolejność zupełnie się odwróciła (możliwość takiej zmiany również sygnalizowaliśm: <a href="http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/czas-na-mniejszych/">http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/czas-na-mniejszych/</a>). Podczas, gdy indeks największych spółek od końca zeszłego roku do 15 lutego stracił 1,5% (w cenach zamknięcia), mWIG40 wzrósł o 2,07%. Najlepiej zaś radzili sobie najmniejsi, grupujący maluczkich sWIG80 zyskał aż 4,09%. To świadectwo tego, iż zagranica wycofuje się rakiem także i z polskich akcji.</p>
<p>          Ucieczkę kapitału z rynków wschodzących dobrze obrazuje poniższy wykres pokazujący notowania indeksu MSCI Emerging Markets grupującego rynki wschodzące (kolor pomarańczowy) na tle zdominowanego przez rynki rozwinięte MSCI World (kolor zielony).</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="size-full wp-image-979  aligncenter" title="16.02.11. - em vs world" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/02/em-vs-world.JPG" alt="16.02.11. - em vs world" width="683" height="465" /></p>
<p style="font-size: 9px;">                 źródło: Bloomberg</p>
<p>              Widać na nim wyraźnie, iż utrzymująca się wcześniej przewaga rynków wschodzących w ostatnim czasie szybko zanikła, a powrócił sentyment do gospodarek dojrzałych, które zawsze zyskują w czasach niepewności. Kwestią podstawową jest teraz, czy to tylko przejściowe zawirowania, czy też początek trwalszej tendencji, która bez wątpienia wpływać będzie na koniunkturę też na GPW. Nagromadzonego i pomnożonego przez wiele miesięcy kapitału jest tu jeszcze sporo, wcześniejsza siła przyczyniać będzie się zaś teraz do pogłębiania słabości.  W tej chwili na to pytanie odpowiedzieć nie sposób. Rynki wschodzące nadal mają lepsze warunki wyjściowe, ich gospodarki rosną przecież trzy razy szybciej niż te rozwinięte. Ich cechą charakterystyczną są też jednak gwałtowne korekty, kiedy to wzmaga się niepewność i pojawia awersja do ryzyka. Sporo zależeć powinno zatem od wyciszenia i unormowania sytuacji. Wtedy liczyć można na to, iż dobre czasy szybko powrócą. Jeśli jednak problemy zaczną narastać i zagrożą kruchemu wciąż ożywieniu gospodarczemu na świecie, obecne kłopoty okażą się zaledwie preludium tego, co czekać nas będzie w przyszłości, zapowiadając globalną korektę na rynkach akcji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/02/sila-zrodlem-slabosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GPW zmienną jest</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/gpw-zmienna-jest/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/gpw-zmienna-jest/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 13:13:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=901</guid>
		<description><![CDATA[            Giełda to w końcu rodzaj żeński, a to zobowiązuje. Warszawski parkiet szybko się zmienia, z roku na rok stając się rynkiem coraz dojrzalszym. Miniony rok był pod tym względem wyjątkowo udany, a i obecny zaczął się od wprowadzenia nowych reguł.

            Warszawska giełda regularnie nabierają znaczenia w gęstym od konkurencji środowisku Starego Kontynentu. W zeszłym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Giełda to w końcu rodzaj żeński, a to zobowiązuje. Warszawski parkiet szybko się zmienia, z roku na rok stając się rynkiem coraz dojrzalszym. Miniony rok był pod tym względem wyjątkowo udany, a i obecny zaczął się od wprowadzenia nowych reguł.</p>
<p><span id="more-901"></span></p>
<p>            Warszawska giełda regularnie nabierają znaczenia w gęstym od konkurencji środowisku Starego Kontynentu. W zeszłym roku znacząco wzrosła jej kapitalizacja, przekraczając wartość 100mld. euro, w górę poszły tez obroty. Liczba notowanych spółek w grudniu przekroczyła 400. Mieliśmy trzy duże i co ważne, udane dla inwestorów indywidualnych prywatyzacje. Jako ostatnia na giełdę weszła sama GPW. Powoli, acz systematycznie rozwija się rynek instrumentów dłużnych Catalyst. Wprowadzono też pierwszy fundusz ETF (jego największym minusem, podobnie jak z Catalyst, jest niska płynność) i ułatwiono krótką sprzedaż akcji (tu akurat efekty wciąż są niezadowalające, ale to też wina nieodpowiedniego przygotowania brokerów). GPW zyskała też silnego partnera, podpisując porozumienie o strategicznej współpracy z giełdą nowojorską.</p>
<p>            Kolejne zmiany pojawiły się wraz z nowym, 2011r. Najważniejszą jest oczywiście wydłużenie sesji. Według uzasadnienia podawanego przez władze Giełdy, z założenia służyć ma ono przede wszystkim inwestorom. Dzięki temu mieć będą oni więcej czasu, by zareagować na pojawiające się popołudniami dane makro z USA i początek notowań na Wall Street. To zaś skutkować ma mniejszym skokiem cen dnia następnego, kiedy to Europa dyskontuje zachowanie giełd amerykańskich. Tyle, że najistotniejsze i tak będą kursy zamknięcia, a te dla polskich inwestorów zawsze pozostaną niewiadomą, geografii się nie przeskoczy. W tle decyzji, choć jawnie niewypowiedziane, kryją się zapewne chęci zwiększenia obrotów, a więc i dochodów GPW. W pierwszych dniach roku ten plan powiódł się średnio. Na pierwszych dwóch sesjach akcjami w Warszawie handlowano z równie niewielkim zaangażowaniem, jak pod koniec grudnia, a dodatkowe godziny wydłużyły jedynie martwy czas pośrodku dnia. Dopiero środa przywróciła aktywność i rynek poruszał się już bez przestojów. Opinie inwestorów o nowych rozwiązaniach są zróżnicowane, nie brakuje tych negatywnych. Niezadowoleni są brokerzy, którzy wcześniej wyraźnie protestowali przeciw zmianom. Dłuższa sesja oznacza dla nich konieczność reorganizacji pracy i zwiększone koszty.</p>
<p>            Od 3 stycznia inaczej liczone są tez obroty. Do tej pory podając ich wielkość sumowano wartość kupna i sprzedaży, teraz oblicza się je jednostronnie podając wartość  Rozwiązanie logiczniejsze i od dawna stosowane na rynkach rozwiniętych. Wystarczy mieć zmianę na względzie i przyzwyczaić się do wartości nominalnie o połowę niższych. Tu specjalnie nie ma się nad czym rozwodzić.</p>
<p>            Drugą nowością, która pojawiła się wraz z Nowym Rokiem jest indeks spółek dywidendowych. WIGdiv, bo taką ów indeks nosi nazwę, skupia w sobie 30 spółek z WIG20, mWIG40 i sWIG80, które w ciągu ostatnich pięciu lat przynajmniej trzykrotnie podzieliły się z akcjonariuszami swoim zyskiem, a ich stopa dywidendy była najwyższa. U nas spółki regularnie nagradzające swoich akcjonariuszy  to wciąż spora mniejszość, na zachodzie coroczna dywidenda to ogólnie przyjęta norma, a dla firmy prestiż. Czytelna informacja pozwalająca wyłonić rodzime rodzynki z coraz większego giełdowego ciasta może się przydać. Powtarzająca się regularnie dywidenda oznacza, że spółka systematycznie notuje zyski, świadczące o jej dobrej sytuacji i stabilizujące kurs akcji. Daje to na pewno większe pole dla świadomego wyboru, a to nie zaszkodzi. Dobrym przykładem może być RESPECT Index oparty o spółki odpowiedzialne społecznie, czyli takie, które prowadząc biznes kierują się zasadami etycznymi i robią w tym celu „więcej niż muszą”, tzn. więcej, niż nakazuje im prawo.  Kto zaryzykował swoje pieniądza właśnie w takie firmy, trafił w dziesiątkę. RESPECT Index uzyskał największą roczną stopę zwrotu spośród wszystkich indeksów obecnych na GPW (ponad 32%).</p>
<p>            Zmiany oznaczające rozwój i poszerzające możliwości są oczywiście dla inwestorów korzystne. Do nadrobienia zostało jeszcze wiele, miejmy więc nadzieję że obecny rok przybliży nas jeszcze bardziej do standardów wypracowanych na rozwiniętych rynkach zachodnich.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/01/gpw-zmienna-jest/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GPW będzie uboższa</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/gpw-bedzie-ubozsza/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/gpw-bedzie-ubozsza/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Dec 2010 12:53:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[OFE]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=811</guid>
		<description><![CDATA[            Niemal równo 10 miesięcy temu pisałem na tym blogu o OFE i rosnącej pokusie, jaką dla polityków tworzy stale rosnący strumień pieniędzy płynący ze składek przyszłych emerytów. Obawiałem się, iż reforma emerytalna w obecnym kształcie nie dotrwa do swych 11 urodzin, co odbije się też na GPW. Pomyliłem się, do końca roku zapewne się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Niemal równo 10 miesięcy temu pisałem na tym blogu o OFE i rosnącej pokusie, jaką dla polityków tworzy stale rosnący strumień pieniędzy płynący ze składek przyszłych emerytów. Obawiałem się, iż reforma emerytalna w obecnym kształcie nie dotrwa do swych 11 urodzin, co odbije się też na GPW. Pomyliłem się, do końca roku zapewne się uda, ale później istotne dla rodzimej giełdy źródło kapitału zacznie prawdopodobnie wysychać. <span id="more-811"></span></p>
<p>            Nie bez powodu nasi mądrzy przodkowie ukuli powiedzenie „co się odwlecze, to nie uciecze.” Samonapędzająca się dziura budżetowa znacząco wzmaga nerwowe ruchy w celu poszukiwania będącej w zasięgu ręki gotówki, którą można wziąć od zaraz, a zwrócić (albo i nie) dopiero w mglistej przyszłości. Po nitce do kłębka nietrudno trafić w ten sposób do kasy z OFE.</p>
<p>            Nie będziemy się tu rozwodzić ani nad przyczyną, sensem, ani zasadnością proponowanych zmian, jak i samej reformy emerytalnej. O tym zresztą mówi i pisze się wiele, a będzie zapewne jeszcze więcej. Jako, że blog o giełdzie traktuje, skupmy się na tym, co dla nas najważniejsze, czyli wpływie mieszania w emerytalnym garze na wzrost, siłę i kondycję rodzimego parkietu. Na początek może parę liczb, coby nie być gołosłownym. W 2009r. do OFE wpłynęło 21mld zł. pochodzących ze składek, w obecnym rekord ten zostanie z pewnością pobity, już teraz jest to bowiem 18,9mld.zł. Na początku października wartość aktywów zarządzanych przez OFE osiągnęła rekordową wartość 214,5mld. zł. w samym październiku ZUS przekazał do OFE kolejne 1,7mld. zł.</p>
<p>            Z tej puli na GPW trafić może aż 40% pieniędzy, tak (w tej chwili) określa prawo. Łatwo obliczyć, iż jest to blisko 86mld. zł. Kapitalizacja spółek krajowych na GPW wynosi 526mld. zł., więc fundusze emerytalne dzierżyć mogą maksymalnie około 16% akcji notowanych tylko w Warszawie. Jak pokazuje poniższa tabelka, skrzętnie wykorzystują tę możliwość i ich zaangażowanie w akcje niewiele odbiega od maksymalnych wartości i wciąż rośnie.</p>
<p> </p>
<p style="font-size: 10px;">                   Udział akcji spółek giełdowych i NFI w portfelach poszczególnych OFE na koniec października 2010</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-812" title="ofe.031210" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/12/ofe.031210.JPG" alt="ofe.031210" width="610" height="304" /></p>
<p style="font-size: 9px;">                   źródło: PAP</p>
<p> </p>
<p>            Blisko 1/6 kapitału obecnego na GPW należy więc do przyszłych emerytów. Dużo to, czy mało? Moim skromnym zdaniem dużo. Wyobraźmy sobie, że WIG20 znajduje się teraz 16% niżej, czyli pod poziomem 2300pkt. Przy takim założeniu blisko dwuletnia hossa nie wydaje się już tak imponująca.</p>
<p>            OFE dostarczają rodzimemu rynkowi kapitałowemu regularne zastrzyki gotówki, a  aplikowane porcje stale rosną. Kapitał to zaś najprzedniejszej marki, bo krajowy, długoterminowy, a więc i stabilny. Taki nie ucieknie w popłochu, gdy zaczną się gospodarcze zawirowania i giełdowe indeksy dostaną czkawki. Jakkolwiek nie jest i nigdy nie będzie zdolny do wyznaczania giełdowych trendów, może tendencje wzrostowe wzmacniać, przeceny zaś osłabiać, działając na korzyść drobnych inwestorów.</p>
<p>            Teraz trwają przymiarki, by ten strumień kapitału ograniczyć. Propozycji jest wiele, ale wszystkie mają jedną część wspólną: część pieniędzy, które płyną do OFE bezpowrotnie pożre dziura budżetowa. Siłą rzeczy prawdopodobnie mniej napłynie ich też na GPW. Nie przekonują mnie pojawiające się tu i ówdzie bajania, że nie będzie to miało wpływu na zachowanie giełdy. Już ma. Na razie problem istnieje tylko w głowach inwestorów, którzy starają się dyskontować przyszłe efekty suszenia źródła. W drugiej połowie listopada silna zazwyczaj korelacja GPW z zachodnimi parkietami wyraźnie osłabła. To niespodziewanie spadaliśmy, gdy cała Europa rosła, a u nas pojawiały cię nowe pomysły na przeobrażenia systemu emerytalnego, to zaś uporczywie i pod prąd globalnym tendencjom pięliśmy się do góry w rytm uspakajających wypowiedzi rządu, że zmiany rewolucyjne jednak nie będą. Ponieważ anomalie często dotykały tylko nas, zamieszanie wokół OFE wydaje się być dość logicznym wytłumaczeniem.</p>
<p>            Przypatrzmy się też Węgrom. U nas zmiany dopiero się rodzą lub są co najwyżej  w powijakach, tam trwa regularny demontaż OFE. WIG20 od szczytu z 9 listopada do końca miesiąca cofnął się o 5,7% (w cenach zamknięcia),  w tym czasie węgierski BUX stracił dwa razy więcej, bo 11,5%. Po kolejnych groźnych dla OFE wypowiedziach rządzących budapesztańska giełda obsuwała się wyjątkowo dynamicznie. Kiedy my biliśmy kwietniowe maksima i wyznaczaliśmy nowe rekordy hossy, bratni indeks nie podołał wspinaczce w niekorzystnym i trującym klimacie. U nich kwiecień wciąż jest i chyba na długo pozostanie szczytem marzeń. Od tamtego momentu węgierska giełda spadła już bowiem o 18,5%.</p>
<p>            Najbliższe dni będą decydować o przyszłym kształcie systemu i wielkości składki trafiającej do OFE. Nadzieja dla GPW w tym, iż drastyczne ograniczenie napływu „emerytalnego” kapitału na giełdę nie leży w interesie rządzących.. OFE chętnie gromadzą akcje prywatyzowanych spółek, podbijając popyt i pośrednio pomagając w ten sposób ograniczać deficyt. W tym kontekście innego światła nabierają narodzone przed kilkoma miesiącami propozycje zwiększenia limitu zaangażowania OFE w akcje nawet do 85%. Tu nasuwa się kolejne przysłowie, mówiące o tym, że i „wilk syty i owca cała”. Same zmiany, jak i ich faktyczne skutki dla GPW poznamy dopiero w przyszłości. Jako inwestorzy mamy jednak powody do zmartwień, bo cieszyć się raczej nie będzie z czego.<span id="_marker"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/gpw-bedzie-ubozsza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siła w zacofaniu</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/sila-w-zacofaniu/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/sila-w-zacofaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 07:25:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[rynki wschodzące]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=717</guid>
		<description><![CDATA[            Coraz więcej zagranicznych pieniędzy zasila rynki wschodzące. Część tego tortu trafia też na parkiet warszawski, co powinno nas cieszyć . Przynajmniej w najbliższej przyszłości, bo kiedy pojawią się kłopoty, może być gorzej.
             Na razie jednak jest dobrze, a nawet lepiej niż dobrze. Strumień napływającego kapitału jest coraz mocniejszy i przekształca się stopniowo w solidną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Coraz więcej zagranicznych pieniędzy zasila rynki wschodzące. Część tego tortu trafia też na parkiet warszawski, co powinno nas cieszyć . Przynajmniej w najbliższej przyszłości, bo kiedy pojawią się kłopoty, może być gorzej.</p>
<p><span id="more-717"></span>             Na razie jednak jest dobrze, a nawet lepiej niż dobrze. Strumień napływającego kapitału jest coraz mocniejszy i przekształca się stopniowo w solidną rzekę. W pierwszym tygodniu października padł rekord. Według monitorującej przepływy pieniężne firmy EPFR Global, fundusze akcji rynków wschodzących zasilił kapitał w wysokości 6mld USD. To najwięcej od 33 miesięcy, czyli ostatnich oddechów poprzedniej hossy. Równocześnie fundusze lokujące kapitał w akcje amerykańskie schudły o 3,2mld USD, a od początku obecnego roku już o 20mld. W tym czasie z rynków zachodniej europy uciekła suma dwa razy mniejsza.</p>
<p>            Właściwie nie ma cos się dziwić. Kapitał jak zwykle szuka najlepszej okazji do namnażania się, a taką dają mu właśnie gospodarki wschodzące. To tutaj relacja zysku do ryzyka jest najkorzystniejsza, oczywiście tylko w chwilach względnego spokoju. W krajach rozwiniętych ożywienie gospodarcze niepociągająco się ślimaczy, nabiera zaś tempa w tych zapóźnionych. Tutaj wzrost gospodarczy jest dużo szybszy, perspektywy więc ciekawsze.</p>
<p>            Bogaci walcząc z rodząca się hydrą deflacji, ścięli stopy procentowe do minimalnych poziomów i zasypują rynek tanim pieniądzem. Grupa pościgowa koszt pieniądza ma wyższy i jeszcze go podnosi (wtorkowa decyzja Ludowego Banku Chin) lub wkrótce podnosić będzie (np. oczekiwane podwyżki stóp w Polsce). To atut sprzyjający tzw. "carry trade" i wzmacniający ochotę do przerzucania kapitału. Potwierdzenie tej atrakcyjności co jakiś czas spływa z ust zarządzających globalnymi funduszami, łącznie z gremialnymi zapewnieniami, że ta sytuacja utrzyma się jeszcze przez długie lata. O ile pierwsza część tych wypowiedzi wydaje się oczywista, druga w świetle historii budzić musi wątpliwości. Niektórzy już to dostrzegają i zawczasu próbują się bronić. Brazylia np. zastanawia się nad wprowadzeniem ograniczeń dla przepływu kapitału zagranicznego,  widząc w tym zagrożenie dla długookresowej stabilności.</p>
<p>          Po co niby szukać dziury w całym? Nic, tylko się cieszyć. Zagraniczne pieniądze podnoszą przecież ceny na naszej giełdzie i wzmacniają wzrostowe tendencje. Na tym zaś my, maluczcy, możemy tylko skorzystać. Dowodem na to są kolejne twarde dane. Łączący rynki wschodzące indeks MSCI Emerging Markets od majowego dna urósł o około 30%, podczas gdy jego odpowiednik dla krajów rozwiniętych zaledwie połowę tej wartości.</p>
<p>         Nieźle to wygląda i  z siły rodzimej giełdy wypada się cieszyć. Równocześnie jednak przyda się dawka czujności i zdrowego racjonalizmu. Najprawdopodobniej wszystko układać się będzie dobrze do czasu, aż na jednym z dynamicznie rozwijających się rynków nie objawi się realne zagrożenie. Razem z nim wśród inwestorów zagranicznych narodzi się niepokój i zaczną poszukiwać może mniej zyskownej, ale spokojniejszej przystani. Wtedy zagraniczny kapitał spekulacyjny pokaże swoją drugą, płochliwą i pozbawioną skrupułów twarz. Zadziała zimna kalkulacja i nie ma się co łudzić, że będzie działać selektywnie. W obliczu kłopotów oberwą wszyscy wrzuceni do jednego wora z napisem „emerging markets”. Pieniądze uciekać będą ze wszystkich wschodzących gospodarek, często niezależnie od powiązań ekonomicznych i geograficznych, Nie tak dawne kłopoty Węgier pokazały, że dla inwestorów zagranicznych słowo „forint” brzmi zupełnie tak samo jak „złoty”. Skala tej ucieczki będzie zaś prawdopodobnie proporcjonalna do obecnego uwielbienia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/sila-w-zacofaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Giełda się sprzedaje</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/gielda-sie-sprzedaje/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/gielda-sie-sprzedaje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Oct 2010 09:41:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[IPO]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja GPW]]></category>
		<category><![CDATA[rynek pierwotny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=668</guid>
		<description><![CDATA[             Wielkimi krokami nadchodzi trzecia i ostatnia w tym roku duża prywatyzacja. Teraz swoje akcje na warszawskim parkiecie sprzedawać będzie sama GPW. Stajemy właśnie przed pytaniem, czy zaryzykować pieniądze w kolejny dużym IPO. Jeśli już się zdecydujemy pojawia się kolejny dylemat: wycofać się na debiucie czy też trzymać akcje licząc na większy zysk? Zobaczmy, co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Wielkimi krokami nadchodzi trzecia i ostatnia w tym roku duża prywatyzacja. Teraz swoje akcje na warszawskim parkiecie sprzedawać będzie sama GPW. Stajemy właśnie przed pytaniem, czy zaryzykować pieniądze w kolejny dużym IPO. Jeśli już się zdecydujemy pojawia się kolejny dylemat: wycofać się na debiucie czy też trzymać akcje licząc na większy zysk? Zobaczmy, co nam podpowiada przeszłość. <span id="more-668"></span></p>
<p>             Atrakcyjność oferty można będzie ocenić dopiero, gdy poznamy jej szczegóły. O tych wiadomo jeszcze niewiele, ujawnią się razem z prospektem emisyjnym, który w tej chwili mielony jest przez maszynerię KNF. Na razie wiadomo, że planowana jest sprzedaż 63% akcji, a ich cena ustalona zostanie na podstawie wyników za pierwsze półrocze bieżącego roku. Zapisy dla inwestorów indywidualnych będą przyjmowane prawdopodobnie tak jak w przypadku Tauronu i PZU tzn. z ustalonym limitem sprzedaży pozwalającym znacznie ograniczyć stopę redukcji, a co za tym idzie wyeliminować konieczność lewarowania, czyli zaciągania kosztownych pożyczek pod zakup papierów. Debiut planowany jest w okolicach 9 listopada.</p>
<p>            Wcześniej akcje GPW miały zostać sprzedane inwestorowi strategicznemu, ale transakcja nie doszła do skutku. Może to i dobrze, rodzimej giełdzie groziłaby marginalizacja. W każdym razie dzięki fiasku negocjacji teraz każdy z nas może poczuć się współwłaścicielem GPW, albo chociaż poszukać zysku przy giełdowym debiucie. GPW zachwala samą siebie,  okrzykując się liderem rynków kapitałowych Europy Środkowo-Wschodniej. Wskaźniki rozwoju faktycznie pną się w górę. Obroty, kapitalizacja giełdy i ilość notowanych spółek szybko rosną (pisze o tym na naszym blogu Mariusz Puchałka: <a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/gpw-prezy-muskuly-przed-debiutem/">http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/gpw-prezy-muskuly-przed-debiutem/</a>). Sporo pomogły ostatnie duże prywatyzacje, wyraźnie poprawiając statystyki. Warszawski parkiet szerokim strumieniem zalewają też pieniądze z OFE, potencjał szybko rozwijającego się rynku wschodzącego przyciąga i zagraniczny kapitał. Perspektywy stojące przed spółką są więc interesujące. Wielkie prywatyzacje krajowych gigantów dobiegają jednak końca i teraz do dalszego rozwoju konieczne jest zachęcenie firm zagranicznych.</p>
<p>            Zastanawiając się nad sensownością uczestnictwa w kolejnym dużym IPO zerknijmy na wykresy ukazujące ile można było zarobić/stracić na poprzednich prywatyzacjach.</p>
<p> </p>
<p style="text-align: center; font-size: 10px;">Procentowy wzrost/spadek wartości akcji prywatyzowanych spółek na giełdowym debiucie</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-669" title="01.10.10 - giełda się sprzedaje" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/10/01.10.10-giełda-się-sprzedaje.JPG" alt="01.10.10 - giełda się sprzedaje" width="671" height="482" /></p>
<p>             Znajoma nam już grafika (przedstawiana była na blogu przy okazji poprzednich prywatyzacji) została uzupełniona o PZU i Tauron. Wygląda nad wyraz optymistycznie. Sprzedając akcje zaraz na debiucie (obliczenia oparte są o cenę otwarcia na pierwszej sesji.) zarobić można było w przypadku 17 spółek na 21 ujętych w zestawieniu (81%), straty pojawiły się tylko 3 razy (14%), a Tauron rozpoczął giełdowe życie neutralnie.</p>
<p>            Poprzednie dwa duże IPO w tym roku zwróciły jednak uwagę też na inną kwestię. Przyjrzyjmy się krótkiej historii ich notowań.</p>
<p>           W pierwszym przypadku wszystko potoczyło się po myśli tych, którzy zdecydowali się na kupno papierów największego w kraju ubezpieczyciela. Akcje PZU dawały zarobić na każdym etapie swojego niedługiego giełdowego życia. Po udanym debiucie kurs ani na sekundę nie zszedł poniżej ceny emisyjnej. Nie opłacało się też pozbywać akcji zbyt wcześnie, cierpliwość została nagrodzona przez systematycznie rosnące ceny, a co za tym idzie i zyski z inwestycji. Spółka wypłaciła też dywidendę, która zwiększyła jeszcze zarobek i radość długodystansowców. Sprawa jest więc jasna, decyzja o uczestnictwie w IPO była jak najbardziej trafiona i korzystna.</p>
<p>            W przypadku Tautronu sprawa była bardziej problematyczna, szczególnie dla tych, którzy liczyli na szybki zarobek. Akcje zadebiutowały dokładnie po takiej samej cenie, po jakiej sprzedawane były na rynku pierwotnym. Przez blisko dwa miesiące uparcie trzymały się pod kreską, z rzadka i na krótko tylko wychodząc na plusy. Minister Skarbu jednak już pierwszego dnia określił debiut mianem sukcesu, zupełnie jakoś nie biorąc pod uwagę, że inwestorzy przekładają zyski nad straty. W końcu pojawiły się jednak i te pierwsze. Przełom przyszedł pod koniec sierpnia, kiedy to w prasie pojawiać zaczęły się pozytywne rekomendacje domów maklerskich. Nawiasem mówiąc, trochę to zastanawiające. Sytuacja fundamentalna spółki nie zmieniła się przecież z dnia na dzień, a wcześniej opinie na temat perspektyw Tauronu nie były tak optymistyczne, choć wskaźniki pokazywały niedowartościowanie akcji. Czyżby więc sam szum wzbudzony przez analityków i doradców był w stanie nadać rynkowi pęd? Przypadkowa czy też nie, zbieżność obu zdarzeń nie ma znaczenia większego znaczenia. Faktem jest, iż Tauron uwolnił się wreszcie od podażowego nawisu w rejonie poziomów z emisji i kurs poszybował do góry. Tutaj też wytrwałość popłaciła. Ten, kto przetrzymał okres niepewności, narzekać nie może.</p>
<p>            Z tegorocznych doświadczeń  można zatem wywnioskować, iż akcji nie warto jednak sprzedawać od razu, ale trzymać je przynajmniej przez kilka miesięcy. Czy rzeczywiście jest to reguła sprawdzająca się w większości przypadków? Sprawdźmy. Wykresy poniżej przedstawiają  kształtowanie się cen akcji po 3 i 6 miesiącach od debiutu. Punktem odniesienia nie jest już cena emisyjna, a kurs po jakim spółki debiutowały na GPW. Niebieskie (wzrost) lub białe (spadek) słupki pokazują procentową różnicę pomiędzy pierwszą ceną i giełdowym kursem 3 lub 6 miesięcy później. Dzięki temu możemy zobaczyć, czy w przeszłości bardziej popłacała szybka sprzedaż akcji, czy też inwestycja średnioterminowa.</p>
<p>            Ponieważ spółki trafiały na parkiet w różnych momentach cyklu giełdowego porównanie ich tylko na poziomie strat i zysków byłoby mylące. Akcje, które debiutują na początku bessy pod tym względem nie mają szans w rywalizacji z tymi, które przygodę z giełdą zaczynają w środku dynamicznej hossy. Stąd warto przymierzyć je do szerokiego rynku, czyli indeksu WIG. Różnicę pomiędzy kursem spółki a zachowaniem indeksu obrazują słupki bordowe.</p>
<p style="text-align: center; font-size: 12px;">Procentowy wzrost\spadek kursów akcji giełdowych debiutantów po:</p>
<p style="text-align: center; font-size: 9px;">3-miesiącach</p>
<p style="text-align: center; font-size: 9px;"><img class="aligncenter size-full wp-image-670" title="01.10.10 - giełda się sprzedaje (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/10/01.10.10-giełda-się-sprzedaje-2.JPG" alt="01.10.10 - giełda się sprzedaje (2)" width="684" height="473" /></p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"> </p>
<p style="text-align: center; font-size: 9px;">6-miesiącach</p>
<p style="text-align: center; font-size: 9px;"><img class="aligncenter size-full wp-image-671" title="01.10.10 - giełda się sprzedaje (3)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/10/01.10.10-giełda-się-sprzedaje-3.JPG" alt="01.10.10 - giełda się sprzedaje (3)" width="689" height="472" /></p>
<p style="text-align: center; font-size: 9px;"> </p>
<p>            Co nam ukazują te wykresy? Otóż to, iż po kilku miesiącach z giełdowymi debiutantami wcale nie działo się tak dobrze, jak można by przypuszczać tylko na przykładzie PZU i Taurona. Po pierwszych 3 miesiącach notowań równo połowa spółek była wycenia drożej niż w dniu debiutu, ale już tylko 9 (45%) udało się pokonać rynek. Pół roku po debiucie wzrosły już wprawdzie ceny  większości, bo 10 z 19 spółek (53%), ale z rynkiem wygrało zaledwie 5 z nich (26%).</p>
<p>            Cóż, twardej reguły niestety nie ma. Trzymając akcje możemy ustrzelić tak korzystną okazję, jaką była po 3 miesiącach TPSA (wzrost o ponad 44%) lub po pół roku trzymania akcji Ruch (blisko 72%). Niestety możemy też wdepnąć na minę w postaci Azotów Tarnów (-31% po kwartale i –64% po dwóch!). Korzyści i straty ze średnioterminowego przetrzymywania akcji rozkładają się mnie więcej po równo, a debiutanci w przeszłości na ogół zachowywali się gorzej niż szeroki rynek. Czyli jak to zwykle z giełdą bywa: szanse na zysk zbudowane są na ryzykownych podstawach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/10/gielda-sie-sprzedaje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>27</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Złoty środek</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/zloty-srodek/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/zloty-srodek/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 11:38:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Catalyst]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[obligacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=581</guid>
		<description><![CDATA[             Inwestowanie w akcje zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem. Giełdowy parkiet przykrywa potencjał dużych zysków wyłaniających się w trakcie hossy, ale i niemałych strat, gdy nadchodzi rynek niedźwiedzia. Ostatnie dziewięć miesięcy zaburzyło wyraźny wcześniej trend wzrostowy, stąd ryzyko znacznie wzrosło. Spokojna przystań w postaci kont i lokat bankowych ledwie wygrywa z inflacją i pieniądz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Inwestowanie w akcje zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem. Giełdowy parkiet przykrywa potencjał dużych zysków wyłaniających się w trakcie hossy, ale i niemałych strat, gdy nadchodzi rynek niedźwiedzia. Ostatnie dziewięć miesięcy zaburzyło wyraźny wcześniej trend wzrostowy, stąd ryzyko znacznie wzrosło. Spokojna przystań w postaci kont i lokat bankowych ledwie wygrywa z inflacją i pieniądz dzięki nim szybko się nie pomnoży. Alternatywą jest trzecia droga, coraz szerzej otwarta dla inwestorów. <span id="more-581"></span></p>
<p>            Mowa o obligacjach. Podczas, gdy akcje łączą duży potencjalny zysk z wysokim ryzykiem, lokaty bankowe w zamian za bezpieczeństwo oferują zarobek minimalny. Bywało, że na skutek inflacji i „podatku belki” pieniądze trzymane na lokacie traciły nawet na swojej realnej wartości. Papiery dłużne, w tym i obligacje, lokują się pośrodku obu skal: zarówno ryzyka jak i zysku.</p>
<p>            W Polsce przez długi czas obligacje dostępne prywatnym inwestorom kojarzone były głównie z papierami rządowymi. Na GPW ten segment rynku kapitałowego wyraźnie kulał. By go uzdrowić zeszłego roku wystartował Catalyst – nowy rynek obligacji prowadzony na platformach GPW i BondSpotu. Powstał głównie z myślą o instrumentach nieskarbowych: obligacjach komunalnych, korporacyjnych, czy też listach zastawnych. Szczególnie obligacje emitowane przez firmy ze względu na wyższe oprocentowanie są dużo atrakcyjniejsze niż lokaty bankowe i obligacje skarbowe. Rekordziści zapewniają oprocentowanie w wysokości 17%. Oczywiście nie ma nić za darmo, jak zwykle w parze z większym zarobkiem idzie też wyższa niepewność jego uzyskania. Wskazówką w oszacowaniu potencjalnego ryzyka jest ocena nadawana obligacjom przez agencje ratingowe, które dokładnie badają kondycję emitenta pod kątem zdolności spłaty zobowiązań (wykupu obligacji).</p>
<p>             Od narodzin Catalyst minęło już 10 miesięcy i rynek ten stopniowo wychodzi z okresu niemowlęcego. Kiedy raczkował, podstawowym mankamentem była niska płynność. Teraz Catalyst powoli staje na dwóch nogach. Pojawiają się nowi emitenci. Liczba notowanych papierów, a co za tym idzie możliwości wyboru rosną. W lipcu zanotowano rekordowy wzrost transakcji, ich łączna liczba w trakcie miesiąca sięgnęła prawie 400. Obroty wygenerowane przez handel pozostały zaś na poziomie dość przeciętnym. Średnia wartość transakcji zatem maleje, a to jest dowodem, że mniejsi gracze dostrzegli nowe możliwości i stopniowo oswajają się z nowym rynkiem.</p>
<p> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"> <img class="size-full wp-image-582 aligncenter" title="180810 - catalyst" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/08/180810-catalyst.JPG" alt="180810 - catalyst" width="639" height="425" /></p>
<p style="text-align: center; font-size: 10px;"> źródło: opracowanie własne na podstawie <a href="http://www.gpwcatalyst.pl">www.gpwcatalyst.pl</a></p>
<p>          </p>
<p>           Czy warto się nim zajmować?  Myślę, że tak. Oczywiście jeśli ktoś nie interesował się obligacjami wcześniej, rozeznanie się w temacie kosztować będzie trochę czasu i wysiłku, nie jest to jednak materia specjalnie skomplikowana. Pojęcia takie jak: termin wykupu, rentowność, okres odsetkowy czy cena rozliczeniowa obligacji już samą nazwą tłumaczą wiele. Wątpliwości rozwieją materiały dostępne w internecie, chociażby na stronie głównej Catalyst. Korzystanie z możliwości, jakie oferuje rynek długu znacznie poszerzy nasze możliwości inwestycyjne i pozwoli chociażby na większą dywersyfikację portfela, co zapewni większe bezpieczeństwo naszemu kapitałowi. Odsetki są tu z reguły większe niż  w bankach, a dzięki możliwości odsprzedaży obligacji, pieniądze dostępne są niemal w każdej chwili. Oczywiście ceny obligacji też się zmieniają, ale w bardzo ograniczonym zakresie, a zmienność zmniejsza się wraz z terminem wykupu. Kupując zaś papiery z nastawieniem trzymania ich do samego końca, wahania kursów w ogóle nie muszą nas interesować. Rzecz jasna, jeżeli w międzyczasie emitent nie popadnie w tarapaty, wtedy stworzy się pole do spekulacji. Jeśli komuś zależy na stosunkowo bezpiecznej inwestycji i uzyskiwaniu stabilnych zysków, rynek obligacji może bardzo dobrze spełnić te oczekiwania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/zloty-srodek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

