<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog &#187; giełdowa statystyka</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/tag/gieldowa-statystyka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 20:14:08 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Branża branży nierówna</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Apr 2010 07:17:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[Akcje]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[sektory]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=351</guid>
		<description><![CDATA[           Budowlanka, banki, a może spółki medialne? Którą branżę wybrać by mieć szansę na duży zarobek, a którą, by ochronić kapitał przed ewentualną korektą na giełdzie? Spróbujmy przyjrzeć się zachowaniu i potencjałowi poszczególnych indeksów branżowych GPW.

            Wczoraj rynek postawił ostatni krok na drodze do odrobienia dokładnie połowy strat z ostatniej bessy. Podczas dwuletnich spadków nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Budowlanka, banki, a może spółki medialne? Którą branżę wybrać by mieć szansę na duży zarobek, a którą, by ochronić kapitał przed ewentualną korektą na giełdzie? Spróbujmy przyjrzeć się zachowaniu i potencjałowi poszczególnych indeksów branżowych GPW.</p>
<p><span id="more-351"></span></p>
<p>            Wczoraj rynek postawił ostatni krok na drodze do odrobienia dokładnie połowy strat z ostatniej bessy. Podczas dwuletnich spadków nie było oczywiście branży, która by się giełdowej zapaści oparła. Poszczególne gałęzie gospodarki reagowały jednak na kryzys w różny sposób, również tempo odrabiania strat jest odmiennie. Jak wybrać tę najlepiej odpowiadająca naszym oczekiwaniom? Sposobów jest wiele. Można fundamentalnie poszukiwać akcji niedowartościowanych, próbować przewidywać przyszłą sytuację gospodarczą odnosząc ją do szans i zagrożeń dla jej działów, analizować wykresy, itp. Punktem wyjścia do naszej dzisiejszej analizy będą najwyższe poziomy osiągnięte przez indeksy branżowe na szczytach hossy w 2007r. Na ich podstawie spróbujemy ocenić wzrostowy potencjał i ryzyko poszczególnych sektorów rynku, by dopomóc w doborze papierów pasujących do naszych celów i preferencji. Poniżej znajduje się tabela i wykres obrazujące, jak poszczególne branże radziły sobie w czasach bessy i w trakcie  ponad rocznych już wzrostów.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong><img class="alignnone size-full wp-image-353" title="16.04.10" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.101.JPG" alt="16.04.10" width="694" height="245" /> </strong></p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong><img class="size-full wp-image-358 aligncenter" title="16.04.10 (1)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-1.JPG" alt="16.04.10 (1)" width="661" height="431" /></strong></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><strong></strong> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><strong>Strefa stabilna</strong></p>
<p>            Najbezpieczniejszym wydaje się być sektor <span style="text-decoration: underline;">telekomunikacyjny</span>, który okazał się najbardziej odpornym na kryzys i w trakcie bessy stracił dwa razy mniej od innych, najbliżej mu też do poprzednich szczytów. Odrobienie większości strat przez szeroki rynek było równoznaczne zaledwie z 19% przyrostem wartości indeksu. By powrócić do szczytu z przed dwóch lat, indeks musi wzrosnąć jeszcze tylko o 24%. To odpowiednik akcji defensywnej, która w mniejszym stopniu reaguje na zmiany na rynku, zapewniając tym samym niższy poziom ryzyka, ale i mniejsze zyski w czasie giełdowej hossy. To branża dla inwestorów oczekujących stabilniejszego poziomu kapitału,  o dużej awersji do ryzyka.</p>
<p>           Branża <span style="text-decoration: underline;">spożywcza</span> ma solidne podstawy, jeść trzeba i wydatki na żywność spadają w mniejszym stopniu niż  na dobra luksusowe, więc teoretycznie powinna być bardziej odporna na spadki. W kryzysie traciła jednak równo ze wszystkimi, pomimo iż Polacy nie ograniczali drastycznie konsumpcji i zyski spółek z tej branży malały wolniej od otoczenia. Ostatnio wiele firm z tego sektora przeszło też restrukturyzację, co pozwoliło obniżyć koszty i dobrze rokuje na przyszłość. Kiedy nastroje się poprawiły, branżowy indeks szybko zaczął niwelować straty. W trakcie ostatniego roku odrobił najwięcej, bo ponad 72% spadków i zwiększył swoją wartość o przeszło 183%. Eksperci przewidują, iż ta branża nadal powinna spisywać się dobrze. Poziomy są już jednak wysokie, więc zeszłoroczne tempo wzrostu będzie ciężko utrzymać. By sięgnąć szczytów z przed dwóch lat, indeks musi urosnąć jeszcze o niecałą ¼ obecnej wartości. Ten sektor powinien odpowiadać inwestorów o ponad przeciętnej awersji do ryzyka i niespecjalnie  wysokich oczekiwaniach wobec potencjalnych zysków.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong> <img class="size-full wp-image-359 aligncenter" title="16.04.10 (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-2.JPG" alt="16.04.10 (2)" width="716" height="525" /></strong></p>
<p><strong></strong> </p>
<p><strong>Strefa umiarkowana </strong></p>
<p>          W podobnej sytuacji co branża spożywcza znajduje się sektor <span style="text-decoration: underline;">bankowy</span>. Tu również początkowe obawy o kondycję instytucji finansowych na całym świecie zastąpiła świadomość, iż Polskie banki przechodzą przez kryzys w relatywnie dobrej kondycji. W efekcie duże straty indeksu branżowego zostały już w większości odrobione, a od zeszłorocznego dna zwiększył on swoją wartość o prawie 185%. Teoretyczny potencjał wzrostu jest jednak wyższy niż w przypadku branży spożywczej, osiągnięcie poprzedniego szczytu wiązałoby się z przyrostem indeksu rzędu 37%. Źródeł tej różnicy szukać można w ciągle utrzymującym się podwyższonym ryzyku sektora bankowego, który jest narażony na problemy budżetowe państw europejskich i nadal obciążony balastem tzw. złych długów. Banki mogą więc zainteresować inwestorów przeciętnie podchodzących do ryzyka i ewentualnych zysków inwestycyjnych.<strong></strong></p>
<p>            Zachowanie sektora <span style="text-decoration: underline;">paliwowego</span> jest najbardziej zbliżone do zachowania rynku jako całości. Podobnie jak cała GPW, indeks tej branży znajduje się blisko połowy drogi do odrobienia strat i, tak samo jak cała giełda, aby to uczynić, musiałby jeszcze zwiększyć swoją wartość o ok. 50%. Nic dziwnego, spółki z tego sektora są ściśle powiązane z koniunkturą gospodarczą wyrażoną w zapotrzebowaniu na paliwa i cenami na giełdach towarowych. Dość pewnie zachowują się też spółki <span style="text-decoration: underline;">medialne</span>, które w czasie bessy straciły mniej niż giełdowe otoczenie, a teraz rosną w tempie zbliżonym do szerokiego rynku. Do odrobienia kryzysowych zaległości indeks tej branży musi wzrosnąć jeszcze o ponad 44%.</p>
<p>Podczas kryzysu mocno ucierpiała <span style="text-decoration: underline;">branża chemiczna</span>. Zyski spółek wchodzących w skład indeksu branżowego spadły po kilkadziesiąt procent, a niektóre z nich otarły się nawet o bankructwo.  Do odbudowania poprzedniej pozycji i trwałej poprawy potrzeba jeszcze trochę czasu, stąd też potencjał do wzrostów jest w tym segmencie jeszcze stosunkowo duży . By powrócić na wysokości sprzed blisko trzech lat, indeks musi wzrosnąć jeszcze o ponad 81%.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-360" title="16.04.10 (3)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-3.JPG" alt="16.04.10 (3)" width="716" height="699" /> </p>
<p> </p>
<p><strong>Strefa agresywna</strong></p>
<p>            Bardzo słabo z odrabianiem strat radził sobie do tej pory sektor <span style="text-decoration: underline;">informatyczny,</span> który zdołał odzyskał dopiero niecałe 30% utraconej w trakcie bessy wartości. W czasach kryzysu firmy zamroziły inwestycje w IT, odkładając je na lepsze czasy. Przedstawiciel spółek zapewniają, że teraz popyt powoli się odbudowuje. Firmy liczą też na większą liczbę zamówień z sektora publicznego, które napędziłyby koniunkturę dla całej branży. W tej chwili są to jednak głównie nadzieje na lepszą przyszłość i stąd wynikać może relatywnie słaba pozycja indeksu branżowego. Do odzyskania poprzednich poziomów konieczne jest jeszcze prawie podwojenie wartości indeksu.</p>
<p>            Najmniejszą część spadków odrobiła branża <span style="text-decoration: underline;">budowlana</span> i <span style="text-decoration: underline;">deweloperska</span>. Zapaść na światowym rynku nieruchomości sprawiła, iż deweloperzy stracili w trakcie bessy najwięcej (ponad 84%), ale od zeszłorocznego dna ich indeks niemal podwoił już swoją wartość. Aby dotrzeć do poziomów sprzed blisko trzech lat, oba indeksy musiałyby jeszcze zyskać więcej, niż są warte dzisiaj. To zrozumiałe, gdyż kryzys miał swe źródła w rynku nieruchomości, a ceny domów najszybciej rosną w czasach dobrobytu i spadają, gdy fortuna się odwraca. Teoretycznie więc można w tym sektorze szukać największych zysków, jednak te branże na szczytach hossy były najbardziej przegrzane i prawdopodobnie oba indeksy jeszcze przez długi czas pozostawać będą w tyle za peletonem i raczej nie sięgną poprzednich maksimów razem z pozostałymi. Rynek nieruchomości odbudowuje się powoli, na jego słabość wpłynął zastój w budownictwie mieszkaniowym i komercyjnym. Jednak i tutaj sytuacja stopniowo się poprawia,  kilka spółek budowlanych pozytywnie zaskoczyło wynikami za IV kw. zeszłego roku, a i prognozy na pierwszą połowę roku również są optymistyczne. Ryzyko nadal jest spore, branża budowlana zanotowała w pierwszym kwartale obecnego roku największy wzrost upadłości (wzrost w stosunku do I kw. 2009r. sięgnął 92%). Te segmenty wydają się zatem być odpowiednie dla inwestorów o bardziej spekulacyjnych upodobaniach, nastawionych na większy potencjał zysków i godzących się z wyższym ryzykiem.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-361" title="16.04.10 (4)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/16.04.10-4.JPG" alt="16.04.10 (4)" width="716" height="523" /></p>
<p> </p>
<p> Maciej Szmigel</p>
<p>Analityk giełdowy</p>
<p style="font-size: 12px;"><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/351/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Finansowy matrix</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:49:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[sezon wyników]]></category>
		<category><![CDATA[spółki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=300</guid>
		<description><![CDATA[             Rzesze indywidualnych inwestorów ryzykują swoje pieniądze opierając się na szeregach liczb opisujących finansową rzeczywistość. Ten świat może być jednak stworzony sztucznie i daleko odbiegać od realiów. Kreatywna księgowość nie skończyła jeszcze dziesięciu lat, ale nadzwyczaj szybko robi światową karierę.
 
            Pojęcie agresywnej, czy też kreatywnej księgowości wykluło się w 2001r., za sprawą teksańskiego Enronu. Ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Rzesze indywidualnych inwestorów ryzykują swoje pieniądze opierając się na szeregach liczb opisujących finansową rzeczywistość. Ten świat może być jednak stworzony sztucznie i daleko odbiegać od realiów. Kreatywna księgowość nie skończyła jeszcze dziesięciu lat, ale nadzwyczaj szybko robi światową karierę.</p>
<p> <span id="more-300"></span></p>
<p>            Pojęcie agresywnej, czy też kreatywnej księgowości wykluło się w 2001r., za sprawą teksańskiego Enronu. Ten energetyczny gigant, jedno z czołowych światowych przedsiębiorstw branży energetycznej, wywołał największy skandal finansowy w historii korporacyjnej Ameryki. Firma zbankrutowała po tym, jak na jaw wyszło, iż dyrekcja z premedytacją ukrywała długi firmy i fałszowała sprawozdania finansowe w celu stworzenia przekłamanego i lepszego niż w rzeczywistości, obrazu sytuacji ekonomicznej. Na skandalu stracili oczywiście giełdowi inwestorzy, którzy spółce zawierzyli. Enron na nowojorskiej giełdzie był postrzegany jako blue chip i inwestycja w jego akcje uważana była za stosunkowo bezpieczną lokatę kapitału. Po ujawnieniu finansowych machlojek wartość akcji w szybkim czasie spadła z około 90$ do kilku zaledwie centów. Koncern splajtował.</p>
<p>           Enron był pionierem, na naśladowców nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilka miesięcy później na światło dzienne wypłynęły księgowe sztuczki kolejnego giganta, tym razem z branży telekomunikacyjnej, amerykańskiego WorldCom-u. Scenariusz był podobny: kreatywna księgowość, ukrywanie długów, fałszowanie raportów. Finał identyczny: gwałtowna przecena akcji i bankructwo. To tylko przypadki najgłośniejsze. Znamienne, iż dołączył do nich i Lehmann Brothers, którego jeden z menedżerów twierdzi, iż przed bankructwem bank również stosował księgowe manipulacje na skale dziesiątków miliardów dolarów.</p>
<p>           Te przykłady kreowania finansowej rzeczywistości pokazują jasno, że w pełni ufać raportom finansowym nawet wielkich firm nie można, i to pomimo prawnych obostrzeń i obowiązkowego nadzoru. W skandalach amerykańskich swój udział miała przecież firma Arthur Andersen, wtedy jeden z największych światowych audytorów.</p>
<p>          Teraz wyszło na jaw, że tym samym tropem podążają też całe kraje. Okazało się, iż oficjalna księgowość greckiego państwa była celowo gmatwana i daleko odbiegała od rzeczywistości. Już wchodząc do strefy euro, Grecja oskarżana była o naginanie finansowych statystyk, a pomysłowość tamtejszego rządu jeszcze ewoluowała w latach późniejszych. Tuszując fatalny stan swoich finansów, Grecy korzystali z pomocy wielkich banków inwestycyjnych. Stosując skomplikowane instrumenty finansowe, Ateny przez lata niepostrzeżenie podkręcały swoje dane gospodarcze. Dla doraźnych celów udało się schować dług w gąszczu finansowych tricków. Sytuacja jak żyw przypomina tą, z przed bankructwa amerykańskich gigantów. Mieszanie w księgowych bilansach problemu zadłużenia oczywiście nie rozwiązało, a finalnie nawet przyczyniło się do jego wzrostu. Greckie długi sięgnęły właśnie granic wypłacalności państwa, a rachunkowe sztuczki wywołały największy kryzys zaufania od czasów powstania wspólnej waluty. Na podstawie mylnych statystyk strefa euro przedstawiana była przecież jako sprawnie działająca unia walutowa. Grecki rząd do machlojek przyznał się dopiero niedawno. Nic dziwnego, iż rentowność skarbowych obligacji, a co za tym idzie koszty długu gwałtownie poszły w górę. Ceny obligacji odzwierciedlają bowiem stan finansów państwa. Zupełnie naturalne jest, że inwestorzy za wyższe ryzyko każą sobie więcej płacić. W tym kontekście absurdalne wydają się słyszane ostatnio oskarżenia pod adresem spekulantów, iż to oni, poprzez transakcje na kredytowych derywatach, sztucznie windują ceny greckiego długu i ponoszą tym samym odpowiedzialność za kryzys państwa. To przysłowiowe odwracanie kota ogonem i mylenie skutku z przyczyną.</p>
<p>            Retuszowanie narodowych budżetów nie jest bynajmniej odkryciem greckim. Wiele europejskich rządów całkowicie legalnie korzystało i nadal korzysta z różnych możliwości poprawienia statystyk.  U nas też mówi się o przesunięciu części wydatków poza budżet, co w efekcie pozwoli na papierze zachować progi ostrożnościowe, a w rzeczywistości da możliwość dalszego powiększania zadłużenia.</p>
<p>            Zwykłemu śmiertelnikowi trudno oszacować, ile wspólnego ma świat realny z tym, wykreowanym przez oficjalnie podawane rzędy cyfr. Ukryta żonglerka liczbami może być dla inwestorów pułapką, często zastawianą celowo dla jak najłatwiejszego i najtańszego pozyskania kapitału. Zestawienia danych, które w założeniu mają rozjaśniać sytuację, mogą zostać wykorzystane przeciwnie, do jej zaciemnienia. Inwestując swoje ciężko zarobione pieniądze, trzeba mieć tego pełną świadomość.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>(D)efekt stycznia</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/defekt-stycznia/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/defekt-stycznia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 10:32:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[efekt stycznia]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[WIG20]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=98</guid>
		<description><![CDATA[           Św. Mikołaj okazał się  kapryśny i choć niektóre światowe parkiety obdarzył pod koniec roku nowymi szczytami, dla innych, w tym i GPW, przygotował mniej wystawne prezenty. O rózdze mówić nie można, wszak miesiąc zakończył się wzrostami a indeksy są tuż pod szczytami, ale spektakularnego rajdu rodzimi inwestorzy nie doświadczyli. Skoro z Mikołajem udało się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>           Św. Mikołaj okazał się  kapryśny i choć niektóre światowe parkiety obdarzył pod koniec roku nowymi szczytami, dla innych, w tym i GPW, przygotował mniej wystawne prezenty. O rózdze mówić nie można, wszak miesiąc zakończył się wzrostami a indeksy są tuż pod szczytami, ale spektakularnego rajdu rodzimi inwestorzy nie doświadczyli. Skoro z Mikołajem udało się połowicznie, pocieszać można się teraz tzw.„efektem stycznia”. Przesąd to, czy rzeczywista giełdowa tendencja? <span id="more-98"></span> </p>
<p>          Mityczne wzrosty w pierwszym miesiącu roku tłumaczy się na różne sposoby: bądź to względami podatkowymi, które każą pozbywać się akcji pod koniec roku by odkupić je po starcie nowego, bądź też wdrażanymi na początku roku przez instytucje finansowe nowymi strategiami. Rzućmy okiem jako to drzewiej tuż po Nowym Roku na GPW bywało. Poniższa tabela ukazuje procent okresów wzrostowych i średnią stopę zwrotu w poszczególnych miesiącach roku dla indeksu WIG20.</p>
<p> <img class="alignnone size-full wp-image-106" title="tabela311209" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2009/12/tabela3112091.JPG" alt="tabela311209" width="390" height="242" /></p>
<p>            W towarzystwie przedstawionych danych bezkonkurencyjny jest grudzień (i tu znowu kłania się św. Mikołaj). Aż ¾ ostatnich miesięcy roku zakończyło się na plusie. Najwyższa była też średnia stopa zwrotu, która wynosi 5,56%. Drugie miejsce nie jest już tak jednoznaczne. Statystycznie nieco częściej wzrostami kończył się listopad (68%) niż najbardziej interesujący nas styczeń (67%). Początek roku charakteryzował się jednak zdecydowanie wyższą stopą zwrotu niż miesiąc jedenasty (4,98% i 0,56%), wobec tego palmę pierwszeństwa należałoby przyznać jednak styczniowi. Tak czy owak i abstrahując od przyczyn tego stanu, styczeń w powyższym zestawieniu znajduje się w ścisłej czołówce. Reguły więc nie ma, aczkolwiek pewna tendencja do pozytywnego początku roku występuje, przynajmniej na w przypadku największych spółek GPW. To jednak tylko statystyka. W podejmowaniu racjonalnych decyzji inwestycyjnych kierować należy się oceną bieżącej sytuacji rynkowej i gospodarczej. Lepiej wszak stracić okazję niż pieniądze. Ostatnie dwa początkowe miesiące roku, które wypadły pod rządami bessy, boleśnie to udowodniły. Styczeń zamykał się bowiem na dwucyfrowych minusach (w 2008r. – 14,58%, a w 2009r. – 10,88%). Popularne stało się wtedy określenie brzmieniowo niezwykle podobne, aczkolwiek znaczeniowo skrajnie odmienne od ogólnie znanego, czyli tzw. „defekt stycznia”.</p>
<p>            Ciekawostką ukazanego zestawienia jest fakt, iż cztery miesiące roku, które najczęściej kończyły się na plusach, bezpośrednio sąsiadują ze sobą w kalendarzu. Gdyby rynkową strategię opierać wyłącznie na tej statystyce, kupować akcję należałoby na początku października i trzymać do końca stycznia.</p>
<p> </p>
<p>Maciej Szmigel</p>
<p>Analityk giełdowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/defekt-stycznia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
