<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog &#187; dane makroekonomiczne</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/tag/dane-makroekonomiczne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 09:32:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Na hossę trzeba zapracować</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/na-hosse-trzeba-zapracowac/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/na-hosse-trzeba-zapracowac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 07:41:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=573</guid>
		<description><![CDATA[             Na początku roku giełdy przygniatała Europa i gęsta atmosfera wokół strefy euro. Teraz sytuacja na Starym Kontynencie przynajmniej chwilowo się uspokoiła, ale do stanu błogiej sielanki inwestorom jeszcze daleko. W zamian na pierwszy plan wysuwają się problemy USA. Rynek pracy za oceanem nie potrafi się rozpędzić, zagrażając trwałości kruchego ożywienia gospodarczego
 
            W zeszły piątek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Na początku roku giełdy przygniatała Europa i gęsta atmosfera wokół strefy euro. Teraz sytuacja na Starym Kontynencie przynajmniej chwilowo się uspokoiła, ale do stanu błogiej sielanki inwestorom jeszcze daleko. W zamian na pierwszy plan wysuwają się problemy USA. Rynek pracy za oceanem nie potrafi się rozpędzić, zagrażając trwałości kruchego ożywienia gospodarczego</p>
<p> <span id="more-573"></span></p>
<p>            W zeszły piątek światło dzienne ujrzał najświeższy raport z amerykańskiego rynku pracy. W kontekście wcześniejszych seryjnie rozczarowujących informacji, inwestorzy na całym świecie wyczekiwali z napięciem na moment ogłoszenia najnowszych odczytów. I tym razem dane zawiodły. W  lipcu w sektorach pozarolniczych ubyło aż 131tys. etatów. Wprawdzie za ten kiepski wynik w dużej części odpowiedzialne są osoby zatrudnione czasowo przy spisie powszechnym, wynik i tak był dużo gorszy od uwzględniających ten fakt oczekiwań. W sektorze prywatnym powstało tylko 71tys. nowych miejsc pracy (oczekiwano 90tys.). Stopa bezrobocia utrzymała się na niezmienionym poziomie 9,5%, ale to tylko dzięki odpływowi części zawiedzionych nieskutecznym poszukiwaniem zajęcia. 15mln Amerykanów chciałoby pracować, ale nie mają gdzie. Giełdy na ten zestaw informacji zareagowały nerwową wyprzedażą.</p>
<p>             Znacznie zrewidowane w dół zostały też dane za poprzedni miesiąc. Wtedy prywatne firmy utworzyły tylko 31tys. nowych etatów (ogólnie zatrudnienie poza rolnictwem spadło o 221tys. – to też efekt końca spisu).</p>
<p>             Ten stos liczb może być nużący, dobrze obrazuje natomiast jedno: Amerykański rynek pracy podnosi się bardzo powoli. Recesja wymiotła ok. 8,2mln etatów. Szacuje się, iż dotąd udało się odzyskać zaledwie 1/3. W obecnym tempie pełna odbudowa zajęłaby jeszcze wiele lat. </p>
<p>            Kursy akcji na giełdach kształtowane są przez miliony umysłów, z których każdy stara się dobrze rozpoznać nie tylko obecną, ale przede wszystkim przyszłą koniunkturę. Dlaczego zatem amerykański rynek pracy jest tak uważnie śledzony przez inwestorów na całej Ziemi? Odpowiedź jest prosta. USA to największa gospodarka na świecie, która była dodatkowo źródłem globalnego kryzysu finansowego ostatnich lat. Jej wzrost jest zaś w znacznej mierze zależny od popytu wewnętrznego. Dotychczasowe ożywienie opierało się zaś na fiskalnej stymulacji (niskie stopy procentowe i pompowanie w rynki dodrukowanych pieniędzy) oraz odbudowywaniu zapasów przez firmy, które w ten sposób napędzały produkcję. Ten drugi proces już się zakończył, o czym świadczą wskaźniki makroekonomiczne. Interwencjonizm państwa może na dłuższą metę nie wystarczyć. Do podtrzymania tempa i trwałości gospodarczego wzrostu konieczna jest odbudowa konsumpcji. Tego zaś nie da się osiągnąć bez poprawy na rynku pracy. Więcej pracujących to więcej wydających, a więc kupujących produkty i usługi. By firmy podołały zaspokajaniu tego popytu, będą zmuszone do zatrudniania nowych ludzi. Nowi zatrudnieni będą wydawać pieniądze. Nie tylko te już zarobione, ale też te, które dopiero zarobią w przyszłości. Jak? Oczywiście kupując na kredyt. I tak to się kręci, w czasach koniunktury oczywiście. Teraz sytuacja nie wygląda jednak tak różowo. Koło zamachowe amerykańskiej gospodarki rozkręca się bardzo opornie. Nauczeni ciężkim doświadczeniem kryzysu, Amerykanie robią się też coraz ostrożniejsi. Oszczędności rosną szybciej niż dochody. Oszczędność jest cnotą, ale nie w obecnej sytuacji amerykańskiej gospodarki. Dodatkowo spowalnia ona odbudowę popytu, a różnicę tę trzeba będzie jakoś wypełnić. Bądź wzrostem realnych wynagrodzeń, bądź też jeszcze większym zatrudnieniem.</p>
<p>            Problemy się rozprzestrzeniają. Z tego powodu cierpi też rynek nieruchomości. W tej chwili jest on szczególnie narażony na wstrząsy, niedawno zakończyły się bowiem programy pomocowe stymulujące jego odbudowę. Ten sektor gospodarki po kryzysie zdrowieje najdłużej. Ospały popyt za oceanem szkodzić będzie także innym gospodarkom. Najbardziej oczywiście tym, które swój wzrost opierają m.in. na eksporcie towarów do USA. W takiej sytuacji jest np. europejska potęga, czyli Niemcy.</p>
<p>            Łańcuch przyczynowo-skutkowy jest zatem dość wyraźny i oczywisty. Jeśli szwankować zaczyna już jego pierwsze ogniwo, skutki po jakimś czasie odczuwalne będą i na jego końcu. Szef FED, Ben Bernanke nieustannie przestrzega przed kruchosćią ożywienia i jak mantrę powtarza słowa o konieczności podtrzymywania niskich stop procentowych w celu wspomagania wzrostu. Znani ekonomiści ostrzegają przed stagnacją, czy nawet możliwym nawrotem recesji.</p>
<p>          Adam Smith twierdził, że bezrobocie może spadać tylko, gdy gospodarka przyspiesza. Tymczasem ostatnio zrewidowano odczyty dynamiki PKB w poprzednim kwartale, a prognozy wzrostu w przyszłości zostały obniżone. Swoja drogą te rewizje po czasie mogą zastanawiać. Szczególnie, że odczyty po czasie poprawiane są tylko w dół. Stąd obawy inwestorów nie wydają się bynajmniej przesadzone i informacje napływające z rynku pracy USA w najbliższych miesiącach będą w centrum uwagi, kształtując nastroje na światowych giełdach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/08/na-hosse-trzeba-zapracowac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprzedzić przyszłość</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Jul 2010 08:46:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=541</guid>
		<description><![CDATA[             Każdego tygodnia rynki zalewane są deszczem danych i wskaźników makroekonomicznych mających opisać aktualny lub rozjaśnić przyszły stan gospodarki. Część tych informacji jest jednak opóźniona, część to tylko szacunki, które często rozmijają się z rzeczywistością. Alternatywą może być Baltic Dry Index, który potrafi wyeliminować niektóre minusy popularnych wskaźników.

            To, co się dzieje na morzach jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Każdego tygodnia rynki zalewane są deszczem danych i wskaźników makroekonomicznych mających opisać aktualny lub rozjaśnić przyszły stan gospodarki. Część tych informacji jest jednak opóźniona, część to tylko szacunki, które często rozmijają się z rzeczywistością. Alternatywą może być Baltic Dry Index, który potrafi wyeliminować niektóre minusy popularnych wskaźników.</p>
<p><span id="more-541"></span></p>
<p>            To, co się dzieje na morzach jest ściśle powiązane z koniunkturą w światowej gospodarce. Przez wodę transportuje się miliony ton różnego rodzaju surowców karmiących przemysł na całym globie. Ziemia oplatana jest siecią szlaków morskich odzwierciedlających zależności pomiędzy przedsiębiorstwami. Gdy koniunktura się rozkręca, rośnie ilość ładunku przesyłanego drogą morską. Floty transportowej nie da się rozbudować w ciągu kilku miesięcy. Wzrastający popyt powoduje zatem podbijanie cen przez przewoźników. I odwrotnie, gdy przychodzi gospodarcza zapaść, masa ładunków spada. Część frachtowców stoi bezczynnie, ich właściciele skłonni są więc ceny przewozu opuścić bardzo nisko, byleby tylko ograniczyć straty. Baltic Dry Index mierzy właśnie średnie ceny transportu morskiego surowców na podstawie danych z różnych szlaków przewozowych. Obliczany i publikowany jest każdego dnia, natknąć można się na niego m.in. w różnych serwisach ekonomicznych.</p>
<p>            Sam sposób obliczania indeksu jest dość skomplikowany, ale posiada on jedną istotną cechę: odzwierciedla rzeczywisty poziom cen. Dane są dostarczane przez dostawców bądź odbiorców usług transportowych. Poziomy te nie są zniekształcane przez wielkich finansowych spekulantów próbujących wywołać określone ruchy, by wycisnąć z rynku kapitał. Obiektywizm jest podstawową zaletą tego wskaźnika.</p>
<p>            Wynajęcie, dostarczenie, załadunek i sam transport drogą morską zajmuje sporo czasu, co wymusza na producentach i importerach surowców planowanie i zamawianie dostaw z dużym wyprzedzeniem. Dzięki temu zachowanie indeksu w pewnym stopniu odzwierciedla też przyszłą koniunkturę gospodarczą, co powoduje, iż BDI można z powodzeniem stosować jako wskaźnik wyprzedzający. Ponieważ zaś indeks ten oparty jest na konkretnych danych i w tym obszarze ujawnia się jego przewaga. Inne wskaźniki bazują zazwyczaj na danych szacunkowych, lub zgromadzonymi na podstawie ankiet i przewidywań. W efekcie dość często okazują się przeszacowane lub nieoszacowane i później dochodzi do ich weryfikacji, czasami nawet wielokrotnej. BDI opiera się na danych rzeczywistych, więc tego problemu nie ma. Historia uczy, że BDI nie tylko skutecznie odzwierciedla, ale i może przysłużyć się w rozpoznawaniu zwrotnych momentów w realnej gospodarce. Giełdy zaś próbują takie momenty wychwycić zawczasu, z wyprzedzeniem dyskontując je w cenach akcji. Stąd Baltic Dry Index może uzupełnić zestaw narzędzi analitycznych, byędąc pomocnyn i przydatnym w codziennej praktyce inwestycyjne. Spójrzmy, jak przedstawia się porównanie wykresu BDI i WIG20 za ostatnie trzy lata.</p>
<p style="text-align: center; font-size: 12px;">Baltic Dry Index</p>
<p style="text-align: center; font-size: 12px;"><img class="alignnone size-full wp-image-542" title="BDI - 220710" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/07/BDI-220710.JPG" alt="BDI - 220710" width="665" height="411" /></p>
<p style="text-align: left; font-size: 9px;">     źródło: Bloomberg</p>
<p style="text-align: left; font-size: 9px;"> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center; FONT-SIZE: 12px">WIG20 - wykres dzienny</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="alignnone size-full wp-image-545" title="wig20 - 220710" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/07/wig20-220710.JPG" alt="wig20 - 220710" width="665" height="462" /></p>
<p> </p>
<p>              Choć pierwsze załamanie cen przyszło pół roku wcześniej, swój historyczny szczyt BDI osiągną w maju 2008r., cztery miesiące przed upadkiem Lehmann Brothers, który przypieczętował światowy kryzys finansowy. W tej sytuacji rynki finansowe były jednak szybsze i znacznie bardziej przezorne. Światowe giełdy spadać zaczęły przy pierwszym szczycie BDI i później już się nie podniosły, popisując się swoją zdolnością przewidywania i dyskontowania przyszłości. BDI później potwierdził tylko to, co rynki podejrzewały już wczesniej.</p>
<p>             Później zarówno giełdy jak i ceny transportu morskiego spadały już solidarnie, różnica pojawiła się, gdy negatywne emocje na rynkach sięgnęły szczytu, a giełdowe wykresy szukały końca bessy. BDI o dno uderzył już w grudniu 2008r. (straty indeksu przekroczyły (90%), wyprzedzając inne fundamentalne dane sygnalizujące gospodarcze ożywienie. Tym razem obciążone strachem giełdy okazały się gorsze od zimnych i obiektywnych danych. Do góry ruszyły z kwartalnym opóźnieniem. W tym momencie obserwacja BDI przydać mogła się najbardziej.</p>
<p>             Różnicę widać też w ostatnich czasach. BDI stanął ponad rok temu i od tego czasu waha się w kilkumiesięcznych cyklach. Ceny transportu morskiego nie dość, że przestały rosnąć, to ostatnio spadły nawet poniżej rocznych minimów. Giełdy w tym czasie z przygodami wprawdzie, ale jednak kilkakrotnie poprawiały swoje szczyty. Przyszłość pokaże, kto tym razem ma rację. Z wykresu BDI płyną ostrzeżenia przed kłopotami z dalszymi losami ożywienia gospodarczego, które mogą okazać się cenne również w kontekście giełdowej przyszłości.</p>
<p><span style="FONT-FAMILY: 'Times New Roman'; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-font-family: 'Times New Roman'; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: PL; mso-bidi-language: AR-SA"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/07/wyprzedzic-przyszlosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A długi rosną&#8230; rosną, rosną&#8230;</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/a-dlugi-rosna-rosna-rosna/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/a-dlugi-rosna-rosna-rosna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 11:05:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[dług publiczny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=369</guid>
		<description><![CDATA[            Nie masz niespłaconych kredytów bankowych, chwilówek, nie kupowałeś nic na raty. Nie pożyczałeś nawet od znajomych i rodziny. Myśląc, że nie masz długów do spłacenia, żyjesz w błogiej nieświadomości. Każdy z nas winien jest ponad 17tys.zł., z czego 133zł pożyczył w ostatnim miesiącu.

Państwa na debecie
            Określenia „deficyt budżetowy” czy „dług publiczny” za sprawą Grecji biją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="TEXT-ALIGN: left">            Nie masz niespłaconych kredytów bankowych, chwilówek, nie kupowałeś nic na raty. Nie pożyczałeś nawet od znajomych i rodziny. Myśląc, że nie masz długów do spłacenia, żyjesz w błogiej nieświadomości. Każdy z nas winien jest ponad 17tys.zł., z czego 133zł pożyczył w ostatnim miesiącu.</p>
<p><span id="more-369"></span></p>
<p><strong>Państwa na debecie</strong></p>
<p>            Określenia „deficyt budżetowy” czy „dług publiczny” za sprawą Grecji biją w ostatnich czasach rekordy popularności w mediach, a światowe rynki finansowe przyprawiają o nerwowe drgawki. Nic dziwnego, zadłużenie państw regularnie rosło w czasach gospodarczej prosperity, a w kryzysie przyspieszeniem dorównało bolidom F1. Nasza ojczyzna nie jest bynajmniej wyjątkiem i zadłużenie skarbu państwa też regularnie się powiększa, choć do poziomów Grecji jeszcze sporo nam brakuje, a i na tle innych krajów Starego Kontynentu prezentujemy się całkiem nieźle. W tym roku dziura budżetowa będzie jednak rekordowo szeroka (prognozy opiewają na 52,2mld zł.).</p>
<p>            Ministerstwo finansów podało wczoraj, iż na koniec lutego oficjalne zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 657mld 996mln zł. Według szacunków GUS, w zeszłym roku liczba ludności naszego kraju była równa 38 mln 173 tysiącom osób. Statystycznie rzecz ujmując każdy z nas, nie wyłączając starców i niemowląt, winien jest więc pożyczkodawcom państwa 17 237 zł., z czego w lutym dorzuciliśmy 133,16zł.  Przyjmując model 2+2, na każdą taką rodzinę przypada niemal 70tys. zł długu (dokładnie 68948zł). To już jest suma, za która można kupić nowy i to całkiem niezły samochód. Dług ten ciąży na każdym z nas, jest to też rachunek wystawiany przyszłym pokoleniom. Jego obsługa wymaga też coraz większych pieniędzy W tym roku wydać trzeba będzie na to ok. 34,9mld zł. (915zł na głowę). Dla porównania planowane roczne wydatki na szkolnictwo wyższe, to „zaledwie” 11,5mld zł., a obronę narodową 18,8mld zł.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"> <img class="size-full wp-image-370 aligncenter" title="dług - 21.04.10" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/dług-21.04.10.JPG" alt="dług - 21.04.10" width="640" height="446" /></p>
<p><strong></strong> </p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><strong></strong> <img class="size-full wp-image-371 aligncenter" title="dług - 21.04.10 (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2010/04/dług-21.04.10-2.JPG" alt="dług - 21.04.10 (2)" width="641" height="447" /></p>
<p><strong></strong> <span style="font-size: 9px;">Źródło: Money.pl na podstawie danych NBP, GUS i Ministerstwa Finansów</span></p>
<p><strong></strong> <strong>Gdzie jest granica?</strong></p>
<p>           Perspektyw na zmianę tendencji do powiększania zobowiązań państwa nie widać. Dług sukcesywnie rośnie w wymiarze nominalnym, a w ostatnich latach i w relacji do PKB. Dobra koniunktura też może nie wystarczyć, od 1991r. nie było w Polsce nadwyżki finansowej, mogącej pomniejszyć wartość zobowiązań państwa. Budżet cały czas był na minusie, dodając kolejne mld złotych do ciężaru zadłużenia.</p>
<p>            Do tego dołożyć trzeba zaciemnienie finansów publicznych objawiające się w stosowaniu różnych tricków i zabiegów awaryjnie wyrzucających część zobowiązań poza budżet. Efektem jest systematyczne powiększanie różnic w wielkości długu w zależności od stosowanych miar zadłużenia. Faktycznego stanu zmienić to nie może, ale dla ministerstwa istotna jest liczba w zapisach księgowych, bo ona rzutuje na przyszłe możliwości w kształtowaniu wydatków państwa. Ochronę przed nadmiernym zadłużaniem zapewnia nam Konstytucja mówiąca, iż: <em>nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie, których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto</em><em>,  </em>i ustawa o finansach publicznych wprowadzająca trzy progi ostrożnościowe zadłużenia sektora finansów publicznych w wysokości 50%, 55% i 60% PKB. Przekroczenie kolejnych progów wiązałoby się z coraz większymi obostrzeniami przy konstruowaniu przyszłych budżetów, w tym z ograniczaniem wydatków. Z założenia bariery te mają wymusić na rządzących działania i reformy zmierzające do ograniczenia deficytu budżetowego. Problem w tym, że nawet ustawę zasadniczą można zmienić, nie mówiąc już o tej „zwykłej”, a zakusy już się pojawiły.</p>
<p>            Drugą instancja blokującą wzrost długu może być Komisja europejska. Nie będzie ona jednak interweniować, póki dług nie przekroczy poziomu 60proc. PKB. Deficyt budżetowy wyższy niż 3proc. PKB i zadłużenie przekraczające 60proc. PKB byłoby równoznaczne z niespełnieniem fiskalnych kryteriów z Maastricht, koniecznych do przyjęcia wspólnej waluty.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/04/a-dlugi-rosna-rosna-rosna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rating prawdę Ci powie</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/rating-prawde-ci-powie/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/rating-prawde-ci-powie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 09:13:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=330</guid>
		<description><![CDATA[              Ostatnie miesiące upływają w cieniu pojawiających się już i potencjalnych problemów budżetowych peryferyjnych krajów Unii Europejskiej (tzw. PIGS czyli Portugalia, Włochy, Grecja i Hiszpania.). Realne zagrożenie niewypłacalnością na początku roku dotknęło Helladę. W zeszłym tygodniu pogorszenie nastrojów na giełdach amerykańskich tłumaczone było zaś obniżeniem przez agencję Fitch ratingu dla Portugalii. Abstrahując od wątpliwego wpływu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>              Ostatnie miesiące upływają w cieniu pojawiających się już i potencjalnych problemów budżetowych peryferyjnych krajów Unii Europejskiej (tzw. PIGS czyli Portugalia, Włochy, Grecja i Hiszpania.). Realne zagrożenie niewypłacalnością na początku roku dotknęło Helladę. W zeszłym tygodniu pogorszenie nastrojów na giełdach amerykańskich tłumaczone było zaś obniżeniem przez agencję Fitch ratingu dla Portugalii. Abstrahując od wątpliwego wpływu tego wydarzenia na Wall Street, warto przyjrzeć się, co dokładnie oznaczają rzędy liter stawiane przez agencje przy nazwach poszczególnych krajów i jakie znaczenie mają dla światowych rynków finansowych.</p>
<p><span id="more-330"></span></p>
<p>             Głównym zadaniem agencji ratingowych jest ocena ryzyka papierów dłużnych emitowanych przez prywatne korporacje lub rządy poszczególnych państw. Rating ocenia ryzyko ewentualnej niewypłacalności dłużnika i prawdopodobieństwo spłaty zobowiązań. W przypadku oceny całych państw, ważne jest to, że agencje ratingowe są instytucjami prywatnymi i niezależnymi od rządów, co pozwala na zachowanie obiektywności.</p>
<p>             Zaletą ratingów jest bieżąca aktualizacja danych i ciągła weryfikacja wystawianych ocen. Powstają one w wyniku fundamentalnej analizy danych makroekonomicznych oraz czynników politycznych. na podstawie wskaźników dotyczących zarówno polityki wewnętrznej i zagranicznej, a także całościowej gospodarki państwa.</p>
<p>            Obligacje mogą mieć poziom inwestycyjny (oznaczenia: AAA, AA, A, BBB) lub poziom spekulacyjny (oznaczenia: BB, B, CCC, CC, C, DDD, DD, D). Agencje ratingowe często uzupełniają literowe oznaczenia cyframi oraz znakami „+” lub ”-„.<br />
Skala ocen zobowiązań długoterminowych stosowana przez agencje ratingowe:</p>
<p><strong>AAA</strong> <strong>(<strong>Highest credit quality)</strong></strong> – ocena ta oznacza najniższe oczekiwane ryzyko. Przyznawana jest jedynie w przypadkach wyjątkowo silnej zdolności do spłaty zobowiązań finansowych. Pewna jest zarówno obsługa zadłużenia jak i spłata samego kapitału. Bardzo nikłe jest natomiast prawdopodobieństwo obniżenia tej zdolności.</p>
<p><strong>AA</strong> <strong>(<strong>Very high credit quality.)</strong></strong> - ocena ta oznacza bardzo niskie oczekiwane ryzyko i wskazuje na bardzo wysoką zdolność do zapłaty zobowiązań finansowych. Nie jest ona znacząco narażona na negatywny wpływ przyszłych, przewidywalnych zdarzeń. Obligacje tym ratingu są papierami wysokiej jakości. Od wyższej grupy różnią się jedynie zakresem wahań czynników determinujących bezpieczeństwo.</p>
<p><strong>A  (<strong>High credit quality.) </strong></strong>– oznacza niskie oczekiwane ryzyko. Zdolność do spłaty zobowiązań nadal jest bardzo duża, z bezpiecznym marginesem ryzyka. Wypłacalność może być jednak bardziej narażona na niekorzystne warunki gospodarcze. Obligacje z tą notą mają wiarygodność powyżej średniej. </p>
<p><strong>BBB</strong> <strong>(<strong>Good credit quality.) </strong></strong>– taka ocena wskazuje, iż zdolność do wypełnienia zobowiązań finansowych uznaje się za odpowiednią, a oczekiwane ryzyko niewypłacalności jest wciąż niskie. Jednocześnie ostrzega, że niekorzystne uwarunkowania gospodarcze mogą tej wypłacalności w znacznym stopniu zaszkodzić. Zmiany w przyszłości mogą być przewidywalne, ale trudne do oszacowania. Tego typu obligacje nie mają cech całkowicie pewnej inwestycji.</p>
<p><strong>BB  (Speculative.) </strong>– przyznanie tej oceny wskazuje na zwiększone ryzyko niewykonania zobowiązania, szczególnie w przypadku niekorzystnych zmian warunków ekonomicznych w otoczeniu emitenta. Płatności kapitału i odsetek nie mogą być uważane za pewne nawet w okresie dobrej koniunktury w gospodarce. Długoterminowe perspektywy dla tego rodzaju obligacji są trudne do przewidzenia.</p>
<p><strong>B (<strong>Highly speculative.)</strong></strong> – ta ocena wskazuje na ryzyko niewypłacalności, zabezpieczone jedynie ograniczonym marginesem bezpieczeństwa. Zobowiązania finansowe są na bieżąco wypełniane, jednak ich przyszła obsługa jest podatna na pogorszenie warunków gospodarczych w otoczeniu emitenta. W każdej chwili może pojawić się problem z terminową spłatą odsetek i kapitału.</p>
<p> <strong>CCC (Substantial credit risk.) –</strong> ta ocena sugeruje już realne zagrożenie niewypłacalnością. Obligacje o tym ratingu nie zapewniają bezpieczeństwa inwestycji, a skuteczność ochrony interesów inwestora jest nieprzewidywalna.</p>
<p><strong>CC (Very high levels of credit risk.) </strong>– przy tej ocenie wystąpienie niewypłacalności jest już bardzo prawdopodobne. obligacje są instrumentem dłużnym o wysoce spekulacyjnym charakterze. Często są to emisje obsługiwane terminowo lub z ograniczeniami, co do możliwości wypełnienia zobowiązań.</p>
<p><strong>C (Exceptionally high levels of credit risk.) </strong>– bardzo wysokie zagrożenie niewypłacalnością lub jej nieuniknione wystąpienie w przyszłości.<strong> </strong>Jest mało prawdopodobne, aby emitenci tych obligacji kiedykolwiek poprawili swą pozycję na tyle, by uzyskać ocenę inwestycyjną.</p>
<p><strong>D (Default.) </strong>– niewypłacalność. Zaprzestanie płatności odsetek od obligacji lub ich niewykupienie.</p>
<p style="font-size: 9px;">źródlo: fitchratings.com, Ratingi w gospodarce rynkowej z uwzględnieniem ratingu ubezpieczeniowego, Gazeta Ubezpieczeniowa, nr 9,10/1999</p>
<p style="font-size: 9px;"> </p>
<p>            W tym kontekście obniżenie ratingu Portugalii  z AA do AA minus, nie jawi się jako katastrofa mogąca realnie zachwiać światowymi giełdami. Nota AA-  wciąż opisuje papiery dłużne o bardzo wysokiej jakości, zahaczające o elitę na rynku długu. To ocena daleko odbiegająca od greckiej (rating Grecji według Fitcha to obecnie BBB+), a wyższa również od polskiej (Fitch kilka dni temu utrzymał długoterminowy rating Polski dla zadłużenia w walucie zagranicznej na poziomie „A-” a w walucie krajowej na poziomie „A”, utrzymując jednocześnie stabilną perspektywę). Tym bardziej, iż agencja Fitch była ostatnią z wielkiej trójki (Fitch Ratings, Standard &amp; Poor’s i Moody’s.), która  zdecydowała się na obniżenie oceny. Bardziej niepokojące dla rynków finansowych jest zapewne zmiana perspektywy na negatywną i fakt, iż sprawdzają się czarne prognozy zakładające iż za Grecją podążą kolejne kraje. Jakie następstwa niesie za sobą obniżenie ratingu? Ze względu na wzrost ryzyka, rządy muszą płacić inwestorom więcej, rośnie więc cena i koszty obsługi długu. Jeśli oprocentowanie będzie za niskie, może też okazać się, że nie wszystkie obligacje znajdą swoich nabywców. Pojawią się zatem problemy z refinansowaniem długu i  wypłacalnością. Kłopoty z rosnącym zadłużeniem ma już większość państw Unii Europejskiej. Blisko połowa członków przekroczyła już dopuszczalny poziom 60proc. PKB. Problemy fiskalne zagrażają zaś trwałości kiełkującego ożywienia gospodarczego, a w konsekwencji i hossie na rynkach akcji. </p>
<p>           Zarówno Grecja, jak i Portugalia to gospodarki niewielkie, dla Unii i globalnej gospodarki peryferyjne. Prawdziwa burza na giełdach rozpętać się może, gdy do grupy gospodarek borykających się z problemami budżetowymi dołączą Wielka Brytania czy USA. Taka sytuacja jeszcze niedawno wydawała się nierealna, tymczasem agencje ratingowe już wysyłają ostrzeżenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/rating-prawde-ci-powie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Finansowy matrix</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 11:49:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[giełda]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[sezon wyników]]></category>
		<category><![CDATA[spółki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=300</guid>
		<description><![CDATA[             Rzesze indywidualnych inwestorów ryzykują swoje pieniądze opierając się na szeregach liczb opisujących finansową rzeczywistość. Ten świat może być jednak stworzony sztucznie i daleko odbiegać od realiów. Kreatywna księgowość nie skończyła jeszcze dziesięciu lat, ale nadzwyczaj szybko robi światową karierę.
 
            Pojęcie agresywnej, czy też kreatywnej księgowości wykluło się w 2001r., za sprawą teksańskiego Enronu. Ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Rzesze indywidualnych inwestorów ryzykują swoje pieniądze opierając się na szeregach liczb opisujących finansową rzeczywistość. Ten świat może być jednak stworzony sztucznie i daleko odbiegać od realiów. Kreatywna księgowość nie skończyła jeszcze dziesięciu lat, ale nadzwyczaj szybko robi światową karierę.</p>
<p> <span id="more-300"></span></p>
<p>            Pojęcie agresywnej, czy też kreatywnej księgowości wykluło się w 2001r., za sprawą teksańskiego Enronu. Ten energetyczny gigant, jedno z czołowych światowych przedsiębiorstw branży energetycznej, wywołał największy skandal finansowy w historii korporacyjnej Ameryki. Firma zbankrutowała po tym, jak na jaw wyszło, iż dyrekcja z premedytacją ukrywała długi firmy i fałszowała sprawozdania finansowe w celu stworzenia przekłamanego i lepszego niż w rzeczywistości, obrazu sytuacji ekonomicznej. Na skandalu stracili oczywiście giełdowi inwestorzy, którzy spółce zawierzyli. Enron na nowojorskiej giełdzie był postrzegany jako blue chip i inwestycja w jego akcje uważana była za stosunkowo bezpieczną lokatę kapitału. Po ujawnieniu finansowych machlojek wartość akcji w szybkim czasie spadła z około 90$ do kilku zaledwie centów. Koncern splajtował.</p>
<p>           Enron był pionierem, na naśladowców nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilka miesięcy później na światło dzienne wypłynęły księgowe sztuczki kolejnego giganta, tym razem z branży telekomunikacyjnej, amerykańskiego WorldCom-u. Scenariusz był podobny: kreatywna księgowość, ukrywanie długów, fałszowanie raportów. Finał identyczny: gwałtowna przecena akcji i bankructwo. To tylko przypadki najgłośniejsze. Znamienne, iż dołączył do nich i Lehmann Brothers, którego jeden z menedżerów twierdzi, iż przed bankructwem bank również stosował księgowe manipulacje na skale dziesiątków miliardów dolarów.</p>
<p>           Te przykłady kreowania finansowej rzeczywistości pokazują jasno, że w pełni ufać raportom finansowym nawet wielkich firm nie można, i to pomimo prawnych obostrzeń i obowiązkowego nadzoru. W skandalach amerykańskich swój udział miała przecież firma Arthur Andersen, wtedy jeden z największych światowych audytorów.</p>
<p>          Teraz wyszło na jaw, że tym samym tropem podążają też całe kraje. Okazało się, iż oficjalna księgowość greckiego państwa była celowo gmatwana i daleko odbiegała od rzeczywistości. Już wchodząc do strefy euro, Grecja oskarżana była o naginanie finansowych statystyk, a pomysłowość tamtejszego rządu jeszcze ewoluowała w latach późniejszych. Tuszując fatalny stan swoich finansów, Grecy korzystali z pomocy wielkich banków inwestycyjnych. Stosując skomplikowane instrumenty finansowe, Ateny przez lata niepostrzeżenie podkręcały swoje dane gospodarcze. Dla doraźnych celów udało się schować dług w gąszczu finansowych tricków. Sytuacja jak żyw przypomina tą, z przed bankructwa amerykańskich gigantów. Mieszanie w księgowych bilansach problemu zadłużenia oczywiście nie rozwiązało, a finalnie nawet przyczyniło się do jego wzrostu. Greckie długi sięgnęły właśnie granic wypłacalności państwa, a rachunkowe sztuczki wywołały największy kryzys zaufania od czasów powstania wspólnej waluty. Na podstawie mylnych statystyk strefa euro przedstawiana była przecież jako sprawnie działająca unia walutowa. Grecki rząd do machlojek przyznał się dopiero niedawno. Nic dziwnego, iż rentowność skarbowych obligacji, a co za tym idzie koszty długu gwałtownie poszły w górę. Ceny obligacji odzwierciedlają bowiem stan finansów państwa. Zupełnie naturalne jest, że inwestorzy za wyższe ryzyko każą sobie więcej płacić. W tym kontekście absurdalne wydają się słyszane ostatnio oskarżenia pod adresem spekulantów, iż to oni, poprzez transakcje na kredytowych derywatach, sztucznie windują ceny greckiego długu i ponoszą tym samym odpowiedzialność za kryzys państwa. To przysłowiowe odwracanie kota ogonem i mylenie skutku z przyczyną.</p>
<p>            Retuszowanie narodowych budżetów nie jest bynajmniej odkryciem greckim. Wiele europejskich rządów całkowicie legalnie korzystało i nadal korzysta z różnych możliwości poprawienia statystyk.  U nas też mówi się o przesunięciu części wydatków poza budżet, co w efekcie pozwoli na papierze zachować progi ostrożnościowe, a w rzeczywistości da możliwość dalszego powiększania zadłużenia.</p>
<p>            Zwykłemu śmiertelnikowi trudno oszacować, ile wspólnego ma świat realny z tym, wykreowanym przez oficjalnie podawane rzędy cyfr. Ukryta żonglerka liczbami może być dla inwestorów pułapką, często zastawianą celowo dla jak najłatwiejszego i najtańszego pozyskania kapitału. Zestawienia danych, które w założeniu mają rozjaśniać sytuację, mogą zostać wykorzystane przeciwnie, do jej zaciemnienia. Inwestując swoje ciężko zarobione pieniądze, trzeba mieć tego pełną świadomość.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2010/03/finansowy-matrix/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Punkty poDANE?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 12:08:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Pierwsza kategoria]]></category>
		<category><![CDATA[dane makroekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Kontrakty]]></category>
		<category><![CDATA[trend]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Dynamiczne i emocjonujące rajdy, w czasie których rynek w ciągu kilku minut przebywa dystans ponad 60pkt. zdarzają się kilka razy w miesiącu. Iskrą zapalną wywołująca eksplozję popytu lub podazy są najczęściej nieoczekiwane wydarzenia w światowej gospodarce, bądź zaskakujące odczyty makroekonomiczne. Doskonała okazja do szybkiego zarobku czy tylko nieuchwytny miraż?

Po zaskakujących informacjach przez światowe rynki pzazwyczja przebiega gwałtowna [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dynamiczne i emocjonujące rajdy, w czasie których rynek w ciągu kilku minut przebywa dystans ponad 60pkt. zdarzają się kilka razy w miesiącu. Iskrą zapalną wywołująca eksplozję popytu lub podazy są najczęściej nieoczekiwane wydarzenia w światowej gospodarce, bądź zaskakujące odczyty makroekonomiczne. Doskonała okazja do szybkiego zarobku czy tylko nieuchwytny miraż?</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-72"></span></p>
<p style="text-align: left;">Po zaskakujących informacjach przez światowe rynki pzazwyczja przebiega gwałtowna fala reakcji. W zależności od charakteru danych są to bądź szybkie wzloty, bądź spektakularne strząśnięcia cen. Spróbujmy zatem przyjrzeć się najnowszej historii na GPW, by sprawdzić czy na tych ruchach można było zarobić i czy w ogóle warto brać je pod uwagę. Najlepiej do analizy nadaje się rynek terminowy, gdzie zarabiać można zarówno na spadkach, jak i na wzrostach. W ostatnich dwóch miesiącach szczególnie wyróżniło się pięć takich sytuacji. Zaznaczone zostały czerwonymi obwódkami na wykresie.</p>
<p style="text-align: left;"><img class="alignnone size-full wp-image-73" title="221209" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2009/12/2212091.JPG" alt="221209" width="661" height="456" /></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">1. 29 października, czwartek, godz. 13.30. Na rynku obowiązuje krótkoterminowy trend spadkowy. Ogłoszony zostaje odczyt amerykańskiego PKB na poziomie 3,5%, który przekracza prognozy o 0.3%. Rynki opanowuje euforia. W ciągu kilkunastu minut kurs terminowy na GPW podskakuje o 65pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Wzrosty zostają powstrzymane na linii krótkoterminowego trendu spadkowego. Ceny wracają do poziomu sprzed podania informacji dwa dni później, a rynek kontynuuje tendencję spadkową. Od wysokości, na ktorej rynek znajdował się przed danymi spadki liczą 63pkt., od maksymalnego poziomu osiągniętego po odczycie, aż 137pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">2. 6 listopada, piątek, godz. 14.30. Rynek od kilku dni rośnie. Napływają niekorzystne dane z amerykańskiego rynku pracy: stopa bezrobocia w USA sięga 10,2%, większy od spodziewanego jest też ubytek etatów w sektorze pozarolniczym. Wstrząs na światowych parkietach, kontrakty pikują w dół o 54pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Spadki ponownie zatrzymują się na linii krótkoterminowego trendu, tym razem wzrostowego. Ruch ten, wraz z reakcją na pierwszą informację wpisuje się w tworzącą się formację odwróconej głowy i ramion, w której wiarygodność właśnie ze względu na sposób powstania wielu komentatorów wątpiło. Tymczasem prawidłowo zapowiedziała ona dalsze wzrosty i dała niezwykle precyzyjne wskazówki ich zasięgu. Do punktu wyjścia sprzed podania informacji oraz do kontynuacji wzrostów kurs powraca już na otwarciu następnej sesji. Rynek przemierza dystans 190pkt. i wyznacza nowe maksimum średnioterminowego trendu wzrostowego.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">3. 18 listopada, środa, godz. 14.30. Rynek osiągnął właśnie nowy tegoroczny rekord i znajduje się tuż pod szczytem. Napływają słabe dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Wzrosty się łamią, rynek spada o 63pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Zapoczątkowana zostaje fala spadkowa. Trzy sesje później ceny powrócą jeszcze do poziomu wybicia, ostatecznie jednak rynek obsunie się o ponad 180pkt.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">4. 27 listopada, piątek, otwarcie notowań. Panuje tendencja spadkowa. Dzień wcześniej podana zostaje informacja o finansowych problemach Dubai World. Znowu tąpnięcie na giełdach, tym razem znacznie głębsze. Rodzimy rynek terminowy otwiera się 73pkt. poniżej czwartkowego zamknięcia i spada jeszcze 26pkt. niżej. Rozpoczyna się test czteromiesięcznej linii wzrostowego kanału.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Wewnętrzna linia trendu broni się bez problemu. Do poziomów sprzed mrożącej rynki informacji ceny wracają już na otwarciu następnej sesji. Tąpnięcie wyrysowało zaś lokalne dno i rozpoczyna się ponad 200pkt. ruch wzrostowy, który zaprowadzi rynek na tegoroczne szczyty</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">5. 4 grudnia, piątek, godz. 14.30. Giełda roście. Ogłoszony zostaje nadspodziewanie niski ubytek miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w USA (-11tys. wobec oczekiwanych –130tys.). Entuzjazm na parkietach. Kurs terminowy w ciągu półtorej godziny przebywa 68pkt. i ustanawia maksima tegorocznego trendu wzrostowego.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Po ustanowieniu szczytu ruch zostaje powstrzymany. Do poziomu startowego ceny wracają dwie sesje później, następnie spadki zostają pogłębione o kolejne 80pkt. i kończą się ruchem bocznym, który trwa do dziś.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">Z powyższej, pobieznej analizy wynika, iż w ostatnim czasie idąc za sygnałem  płynącym z odczytów makroekonomicznych, na GPW ugrać punkty można było jedynie będąc na rynku bardzo krótko. Zyski zalezne byłyby też od szybkosci reakcji, bo ceny w pierwszych minutach po informacjach posuwały sie skokowo. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wystawienie zleceń oczekujących z limitem aktywacji po obu stronach rynku przed ogłoszeniem danych i zamkniecie pozycji jeszcze na tej samej sesji. Załózmy, iż kurs po jakim wchodzimy na rynek jest oddalony o 10pkt od ostatniej ceny przed danymi, a wyjście nastepuje  po cenie zamknięcia dnia. W czterech sytuacjach na pięć, zanotowalibyśmy niemałe zyski (średnio 43pkt.) Jedynie czwarta sposobność (ta związana z kłopotami Dubai World) zakończyłaby się 62pkt. stratą  Jest to jednak sytuacja specyficzna, wiadomość w pełni została uwzględniona przez rynek amerykański, gdy GPW była zamknięta. Stąd uniemożliwiająca osiągnięcie zysku, potężna luka na otwarciu (w tym przypadku cena wejścia ustalona został 10pkt. poniżej od ceny otwarcia). Przykłady pokazują, że zarobić można. Potrzebna jest jednak duża znajomość rynku i jak zawsze trochę szczęścia. Opisane zostały bowiem sytuacje, kiedy silny ruch się w pełni wykształcił.  Często zdarza się natomiast, iż po chwilowych wahaniach ceny oracają do poprzednich poziomów, co przy opisanej strategii prowadzić musi do strat.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Ukazane reakcje rynku są wymarzoną okazją do zarobku dla day-traderów, ale nie dla inwestorów o choć odrobinę dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. Jedynie jedna z pięciu informacji (nr 3) zapoczątkowała trwalszy, krótkoterminowy trend spadkowy. Równocześnie została przełamana linia wcześniej obowiązujących wzrostów i tym samym wygenerowany sygnał sprzedaży, sama technika w tym przypadku też by więc wystarczyła. W pozostałych przypadkach to technika była górą, ruchy wywołane odbiegającymi od oczekiwań informacjami najczęściej kończyły się na liniach trendu (przykład nr 1, 2 i 4) i nie były w stanie zainicjować trwalszej tendencji. Przekornie, w perspektywie kilku sesji przyzwoite  wyniki można było uzyskać grając przeciw danym.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">
<p style="TEXT-ALIGN: left">Maciej Szmigel</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">Analityk giełdowy</p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2009/12/punkty-podane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
