<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dom Maklerski ING Securities - Blog</title>
	<atom:link href="http://blog.ingsecurities.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.ingsecurities.pl</link>
	<description>Dom Maklerski ING Securities - Blog</description>
	<lastBuildDate>Fri, 13 Jan 2012 12:41:49 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Prognozy kontra rzeczywistość</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2012 12:53:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy giełdowe]]></category>
		<category><![CDATA[WIG20]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1371</guid>
		<description><![CDATA[             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.

             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="TEXT-ALIGN: left">             Przełom roku sprzyja stawianiu giełdowych prognoz. Jak grzyby po deszczu pojawiają się opinie i poważne opracowania starające się opisać nadchodzące 12 miesięcy. Pytanie tylko, jak bardzo są one przydatne i czy warto zaprzątać sobie nimi uwagę.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><span id="more-1371"></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             By to sprawdzić, wystarczy zrobić krok wstecz i porównać, jak wyglądało to w roku 2011, który jest już za nami. Pogrzebałem trochę w Internecie i dokopałem się do zestawienia prognoz analityków z początku zeszłego roku sporządzonego przez portal Money.pl. Jakież były te przewidywania?</p>
<p style="TEXT-ALIGN: left">             Rok 2011 według prognoz miał być kontynuacją dwuletniej hossy, dając zarobić inwestorom w granicach 10-15%. Lekkiego potknięcia spodziewano się tylko w pierwszym kwartale, ale to miała być dobra okazja do zakupu akcji i załadowania portfela przed późniejszą jazdą w górę. W stosunku do drugiej połowy roku wszyscy przepytani analitycy byli zgodni. GPW niezbyt szybko, ale systematycznie będzie puchła, sięgając na koniec roku zdecydowanie wyższych poziomów. Wiele mówi nam o nich wykres przedstawiony poniżej.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1374" title="110112 - prognozy" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy1.JPG" alt="110112 - prognozy" width="390" height="279" /></p>
<p style="font-size: 9px;">źródło: money.pl</p>
<p>            A teraz dla porównania pora na brutalną rzeczywistość, zobrazowaną przez 25 sesyjna średnią z notowań indeksu WIG20 w 2011r.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1375" title="110112 - prognozy (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2012/01/110112-prognozy-2.JPG" alt="110112 - prognozy (2)" width="371" height="295" /></p>
<p>           Nie, bynajmniej pomiędzy tymi dwoma wykresami nie zawieszono lustra, chociaż tak właśnie to wygląda. Rzeczywistość okazała się diametralnie różna od wcześniejszych przewidywań. To właśnie pierwszy kwartał przyniósł zwyżkę cen, a później było już tylko gorzej. Na koniec roku WIG20 notowany był 22% niżej niż rok wcześniej. Co więcej, duża część przepytywanych była zdania, iż właśnie nadchodzi czas małych i średnich spółek, które o głowę pobiją swoich większych współbraci z WIG-u 20. Tymczasem SWIG80 stracił blisko 1/3 swej wartości (30,5%).</p>
<p>            To samo tyczy się zresztą i innych rynków, pierwsza z brzegu wypowiedź opisująca przyszłość naszej złotówki: „w pierwszym półroczu czekają nas duże wahania na rynku walutowym. Ale już pod koniec roku złoty będzie się umacniać i za euro możemy płacić nawet mniej niż 3,80 zł.”. W powszechnej opinii najpewniejszą inwestycją miały być surowce, tymczasem na rynkach towarowych doszło w zeszłym roku jeśli nie do załamania, to przynajmniej do poważnej korekty. Itd., itp. Przykłady można mnożyć</p>
<p>           Dla jasności: nie chciałbym tu bynajmniej umniejszyć pracy redaktorów portalu, ani wiedzy i zdolności samych analityków. Uważam natomiast, iż przewidzieć giełdowej przyszłości w perspektywie tak odległej jak 12m-cy po prostu nie sposób. Niektóre zagrożenia, jak europejski kryzys zadłużenia, były już wprawdzie znane, ale nie doszacowano ich wpływu na rynki. Spodziewano się, że europejscy politycy zaradzą problemom, lub przynajmniej będą próbować. Ci zaś nie zrobili nic. Liczono też na dodruk pieniądza przez FED i ECB, który podbiłby ceny akcji i surowców. A figa! maszyny drukarskie od czerwca, kiedy skończył się QEII, obrastają kurzem. Nie mówiąc już o zdarzeniach tak niespodziewanych, jak rewolucje w Afryce Północnej, czy trzęsienie ziemi i tsunami w Japonii.</p>
<p>           Czy warto zatem czytać prognozy giełdowe? Pomimo wszystko uważam, że warto. W gąszczu przepowiedni trafiają się tez takie, które zwrócą uwagę na rzeczy przez innych niedocenianie (tak , jak zrobił to Nouriel Roubini, przewidując kryzys związany z kredytami hipotecznymi). Poza tym, dzięki temu jesteśmy w stanie poznać zdanie większości A ta, co wiadomo nie od dziś, zazwyczaj się myli. A propos, według prognoz na rok 2012, GPW znowu ma urosnąć o ok. 10-15%.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/prognozy-kontra-rzeczywistosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Day Trading kontra Swing Trading</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/day-trading-kontra-swing-trading/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/day-trading-kontra-swing-trading/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 12:35:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Puchałka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[day trading]]></category>
		<category><![CDATA[stopa zwrotu]]></category>
		<category><![CDATA[swing trading]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1368</guid>
		<description><![CDATA[            Najczęściej w literaturze poświęconej tematyce giełdowej stosuje się podział inwestorów na długo i krótkoterminowych. Lukę pomiędzy tymi grupami wypełniają tzw. gracze średnioterminowi. Popularnością cieszą się również strategie Day Trading oraz Swing Trading. Którą wybrać?

             Długoterminowymi inwestorami z pewnością są fundusze emerytalne i fundusze inwestycyjne. W obu przypadkach kluczowym narzędziem wyboru papierów do portfela jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Najczęściej w literaturze poświęconej tematyce giełdowej stosuje się podział inwestorów na długo i krótkoterminowych. Lukę pomiędzy tymi grupami wypełniają tzw. gracze średnioterminowi. Popularnością cieszą się również strategie Day Trading oraz Swing Trading. Którą wybrać?<br />
<span id="more-1368"></span></p>
<p>             Długoterminowymi inwestorami z pewnością są fundusze emerytalne i fundusze inwestycyjne. W obu przypadkach kluczowym narzędziem wyboru papierów do portfela jest dobrze nam znana analiza fundamentalna. Z uwagi na stosowaną wysoką dywersyfikację portfela i wybór wielu instrumentów finansowych, rewizję posiadanych papierów przeprowadza się np. co kwartał. Chyba, że wystąpi nadzwyczajna sytuacja, np. spółka opublikuje skrajnie negatywną informację (w ekstremalnym wypadku złoży wniosek o upadłość), wówczas nawet gracze o nastawieniu długoterminowym, starają się ze zrozumiałych względów, jak najszybciej podjąć decyzje o całkowitej sprzedaży lub skróceniu posiadanej pozycji na wybranej spółce.</p>
<p>             O graczu długoterminowym najczęściej mówimy, jeśli jego horyzont inwestycyjny przekracza 3 miesiące. Z kolei uczestnik rynku, który z daną spółką wiąże się na okres krótszy niż 3 tygodnie, jest sklasyfikowany do grupy tzw. graczy krótkoterminowych. Grupie „średnioterminowców” pozostaje zatem okres przetrzymywania akcji w czasie od 3 tygodni do 3 miesięcy.</p>
<p>            W sytuacji dużej zmienności na rynku, z czym z pewnością od kilku miesięcy mamy do czynienia, najbardziej skutecznym podejściem do rynku powinno być inwestowanie krótkoterminowe.</p>
<p>            Terminologia giełdowa klasyfikująca „krótkoterminowców” sugeruje podział graczy według dwóch tytułowych strategii:<br />
<strong>            1) </strong><strong>Day Trading;<br />
</strong><strong>            2) </strong><strong>Swing Trading.</strong></p>
<p> ad 1) jak sama nazwa wskazuje w strategii <strong>day trading</strong>, gracz zawiera transakcje <strong>na okres nie dłuższy niż jeden dzień</strong>. Posługując się strategią day trading, zakładamy, że tego samego dnia otwieramy pozycję i musimy ją, niezależnie od warunków giełdowych, zamknąć przed zakończeniem notowań.</p>
<p> <strong>Do najistotniejszych zalet strategii day trading możemy zaliczyć:<br />
</strong>a) stosunkowo ograniczone ruchy cen (bliższe linie obrony chroniące kapitał);<br />
b) unikanie luk cenowych na otwarciu sesji, co pozwala minimalizować ryzyko;<br />
c) pewien komfort psychiczny, dzięki nie pozostawaniu na pozycji do następnego dnia.</p>
<p> <strong>Niestety są również i poważne wady tej strategii np.:<br />
</strong>a) konieczność przesiadywania w trakcie sesji praktycznie non stop przy komputerze;<br />
b) wysokie prowizje, które „zjadają” znaczną część wypracowanego zysku;</p>
<p> ad 2) strategia <strong>swing trading</strong> jest mniej restrykcyjna, jeśli chodzi o ramy czasowe. Można tu stosować pewnego rodzaju dowolność, choć najczęściej mówimy o okresie inwestycji trwającym <strong>od kilku do kilkunastu dni</strong>.</p>
<p><strong>Podstawowymi zaletami swing trading m.in. są</strong>:<br />
a) możliwość załapania się na istotniejsze ruchy cenowe;<br />
b) inwestor ma również teoretycznie więcej czasu na podjęcie decyzji;<br />
c) jest to również mniej czasochłonna strategia, przy której stosowaniu możemy realizować się zawodowo w innej profesji;</p>
<p><strong>Do wad stosowania</strong> <strong>swing trading zaliczamy natomiast:<br />
</strong>a) narażenie na tzw. luki cenowe, które skutkują sporym obsunięciem kapitału;<br />
b) trudności z określeniem momentu zamknięcia pozycji, który jak wskazują doświadczeniu gracze, jest najczęściej kluczowy dla osiągnięcia dodatniej stopy zwrotu w dłuższym terminie;</p>
<p>              Podsumowując wydaje się, że pierwsza z opisywanych strategii ma trochę wspólnego z hazardem Typowanie np. na podstawie analizy technicznej, czy dana spółka zyska na wartości podczas sesji jednego dnia, jest obarczone wysokim ryzykiem. Zdecydowanie większe szanse na osiągnięcie sukcesu mają inwestorzy stosujący swing trading. Mniejsza liczba zawieranych transakcji i płacone relatywnie niższe prowizje, w połączeniu z twardo ustawionym stopem oraz potencjałem na wyłapanie istotniejszych ruchów cenowych, powinny zaowocować dodatnią stopą zwrotu w dłuższym okresie czasu.</p>
<p> Mariusz Puchałka<br />
Analityk giełdowy</p>
<p> </p>
<p><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2012/01/day-trading-kontra-swing-trading/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tropiąc strach</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/tropiac-strach/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/tropiac-strach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Dec 2011 10:12:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[indeks strachu]]></category>
		<category><![CDATA[VIX]]></category>
		<category><![CDATA[wskaźniki nastrojów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1354</guid>
		<description><![CDATA[            Giełdami bez wątpienia żądzą emocje, szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę krótką perspektywę. Uwarunkowania gospodarcze nie przechodzą tak gwałtownej metamorfozy, jak ludzkie uczucia, które euforię błyskawicznie zastąpić potrafią strachem. Narzędzia pozwalające ten strach zmierzyć mogą być przydatne zarówno w ocenie aktualnej sytuacji, jak i najbliższej przyszłości. Jednym z nich jest VIX, zwany właśnie „indeksem strachu”. 
            Historia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Giełdami bez wątpienia żądzą emocje, szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę krótką perspektywę. Uwarunkowania gospodarcze nie przechodzą tak gwałtownej metamorfozy, jak ludzkie uczucia, które euforię błyskawicznie zastąpić potrafią strachem. Narzędzia pozwalające ten strach zmierzyć mogą być przydatne zarówno w ocenie aktualnej sytuacji, jak i najbliższej przyszłości. Jednym z nich jest VIX, zwany właśnie „indeksem strachu”. <span id="more-1354"></span></p>
<p>            Historia VIX (Market Volatility Index ) sięga roku 1993r. Wtedy to właśnie Chicago Board Option Exchange wprowadziła indeks mierzący niepewność rynku w stosunku do przyszłego zachowania cen. Podstawą jest wycena opcji na indeks S&amp;P500  uwzględniająca tzw. zmienność implikowaną, czyli miarę oczekiwanej przez inwestorów przyszłej zmienności rynku. Dziesięć lat później konstrukcję indeksu udoskonalono, sama idea  jednak się nie zmieniła. VIX obliczany jest przez CBOE na bieżąco, w oparciu o szereg opcji kupna i sprzedaży na S&amp;P500 o terminie wygaśnięcia do 30 dni. Stąd też jest on dobrą miara oczekiwanej zmienności w trakcie najbliższego miesiąca (aktualną wartość VIX i wykresy podejrzeć można tutaj: <a href="http://www.cboe.com/micro/vix/pricecharts.aspx">http://www.cboe.com/micro/vix/pricecharts.aspx</a>).</p>
<p>           Wzrost oczekiwanej zmienności, a więc i wartości indeksu zazwyczaj idzie w parze z pogorszeniem nastrojów giełdowych. Z tego też powodu jest on powszechnie określany mianem „indeksu strachu” i może być bardzo przydatny w ocenie zarówno obecnej sytuacji rynkowej, jak i prawdopodobieństwa gwałtownych zmian w najbliższej przyszłości.</p>
<p>            Uwagę zwraca fakt, iż maksima indeksu VIX sprzężone są z minimami S&amp;P500 i na odwrót. Co więcej, „indeks strachu” w wyznaczaniu punktów ekstremalnych był zazwyczaj szybszy i wyprzedzał ruchy samej giełdy. Takie właśnie zachowanie indeksu może okazać się szczególnie przydatne. Kiedy VIX notuje szczyty, na rynku panuje przesadny pesymizm, który wskazuje na ograniczony potencjał dalszych spadków. Zbyt duży optymizm i pewność siebie inwestorów sygnalizuje zaś gotowość na zmianę kierunku i rosnące szanse narodzin co najmniej korekty, jeśli nie definitywną zmianę kierunku.</p>
<p>           Dobrze widać to na przedstawionym poniżej wykresie (czerwonymi pionowymi liniami oznaczano lokalne minima, a zielonymi maksima indeksu VIX). Absolutny szczyt „indeks strachu” osiągnął w październiku 2008r., po panice związanej z bankructwem Lehman Brothers. W trakcie ostatnich, ponad dwuletnich wzrostów VIX dobrze wskazywał momenty zwrotne, bezbłędnie zapowiedział m.in. początek i koniec korekty z połowy 2010r.</p>
<p> <img class="aligncenter size-full wp-image-1355" title="22.12.11 - VIX" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/12/22.12.11-VIX.JPG" alt="22.12.11 - VIX" width="671" height="480" /></p>
<p>             W tej chwili, jak widać zresztą na powyższym wykresie, strach mija. Po wyznaczeniu lokalnego maksimum w trakcie sierpniowej przeceny na giełdach, VIX zaczyna stopniowo i systematycznie opadać. Sytuacja przypomina trochę pierwszą połowę 2010, kiedy to mieliśmy do czynienia z głębsza korektą narodzonego na początku 2009r. trendu wzrostowego. Wtedy kolejne miesiące przyniosły stabilną zwyżkę cen, która wyniosła rynki na nowe szczyty.</p>
<p>            Czy warto obserwować VIX? Narzędzi doskonałych nie ma. Wie to każdy, kto przez dłuższy czas interesuje się giełdą. Ważne, aby korzystając z wielu wskaźników wyrobić sobie w miarę spójny obraz rynku który, kiedy pojawią się nowe okoliczności, zawsze można będzie zmienić. Przynajmniej raz na jakiś czas zerknąć na VIX nie zaszkodzi. Chociażby po to, by dowiedzieć się, co myślą o przyszłości rynku inni.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/tropiac-strach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fraktal, a teoria chaosu</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/fraktal-a-teoria-chaosu/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/fraktal-a-teoria-chaosu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Dec 2011 10:32:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Puchałka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[fraktal]]></category>
		<category><![CDATA[inwestowanie harmoniczne]]></category>
		<category><![CDATA[Teoria chaosu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1351</guid>
		<description><![CDATA[              Podstawowa teza analizy technicznej mówi, że historia się powtarza. Często jednak spotykamy się ze stwierdzeniem, iż na parkiecie giełdowym panuje chaos, a zmiany cen akcji są mocno nieprzewidywalne. Czy możliwe jest jednak, aby rynkowy chaos pomagał nam w zarabianiu. To przecież teoria chaosu jest kamieniem węgielnym analizy technicznej.

             Ceny akcji, indeksów, czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>              Podstawowa teza analizy technicznej mówi, że historia się powtarza. Często jednak spotykamy się ze stwierdzeniem, iż na parkiecie giełdowym panuje chaos, a zmiany cen akcji są mocno nieprzewidywalne. Czy możliwe jest jednak, aby rynkowy chaos pomagał nam w zarabianiu. <strong>To przecież teoria chaosu jest kamieniem węgielnym analizy technicznej.<br />
<span id="more-1351"></span></strong></p>
<p>             Ceny akcji, indeksów, czy notowania surowców, byłyby bardziej przewidywalne, gdyby można było z większym prawdopodobieństwem zmierzyć czynniki, które mają wpływ na decyzje inwestorów. Nie jest to jednak możliwe. Każde próby dokładnego prognozowania kończą się niepowodzeniem. <strong>Wyjaśnienia dostarcza tzw. teoria chaosu</strong>. Według tej teorii nawet najmniejsza zmiana warunków początkowych, które podajemy modelowi na wejściu, ma istotne znaczenie dla ostatecznej prognozy.</p>
<p>            Przykładem może być anegdota, w której trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową. Teoria ta odnosi się bardzo często do zjawisk meteorologicznych, lub zmian klimatu, lecz ma również zastosowanie w warunkach giełdowych.</p>
<p>           Zakładając zatem, że nawet najmniejsze zdarzenie lub informacja może w konsekwencji różnych interpretacji doprowadzić do nieprzewidywalnego wyniku, okazuje się, że prawidłowe prognozowanie zjawisk chaotycznych na okres dłuższy niż kilka kolejnych dni, jest praktycznie niemożliwe. Wprawdzie według teorii chaosu, przy założeniu znajomości dokładnego stanu czynników wejściowych, możemy dość precyzyjnie prognozować wynik końcowy, jednak w praktyce okazuje się, że <strong>warunki początkowe zawsze znane są ze skończoną dokładnością.</strong></p>
<p>           Z drugiej jednak strony przy założeniu chaotyczności zjawiska, możliwe jest dokonanie w miarę trafnej prognozy przynajmniej na kilka najbliższych okresów, zaś im dokładniejsza będzie znajomość czynników wpływających na układ, tym trafniejsza będzie prognoza.</p>
<p>          Powiedzieliśmy już, że zjawiska giełdowe posiadają najczęściej chaotyczny przebieg i są trudno przewidywalne. Okazuje się, że również w życiu codziennym rzadko kiedy mamy do czynienia z prostymi równaniami, które opisują proste zjawiska. Znacznie częściej natomiast świat nasz złożony jest z systemów chaotycznych. W tym miejscu pojawia się pojęcie <strong>fraktala, jako próbę geometrycznego przedstawienia zjawiska chaotycznego</strong>.</p>
<p>         <strong>Teoria chaosu próbuje wyjaśnić kolejne ciekawe zjawiska. Efektem badań jest wniosek, iż również zygzakowana linia wykresu giełdowego jest wynikiem powstałym przez układ chaotyczny. </strong></p>
<p>         W toku rozważań pojawiają się dla inwestorów giełdowych ciekawe wnioski. Otóż, gdybyśmy stworzyli obraz, który oceniałby wszystkie możliwe stany zjawiska w kolejnych chwilach czasu i dodatkowo obraz ten stworzyłby krzywą zamkniętą, okazałoby się, że przebieg danego zjawiska jest cykliczny.</p>
<p>        <strong>To właśnie tą cykliczność wykorzystuje analiza techniczna. Zarówno hossa, jak i bessa są zjawiskami cyklicznymi. Notowania kursów spółek również wykazują taką tendencję. </strong></p>
<p>        Z zastosowaniem teorii chaosu w analizie technicznej wiąże się wspomniana już geometria fraktalna. Fraktale powstają w wyniku procesu, w którym taki sam, prosty algorytm działania powtarzany jest wielokrotnie z użyciem danych otrzymanych z poprzedniej powtórki. <strong>O fraktalach wspomina również w swej pracy Rober Prechter opisując teorię Elliota.. Schematy tej często stosowanej teorii są powtarzalne, są więc fraktalami.</strong></p>
<p>        W ostatnich czasach coraz więcej czasu poświęca się tzw. <strong>tradingowi harmonicznemu</strong>. Jest nic innego, jak wykorzystanie w inwestowaniu specyficznych układów cenowych, które są rozpoznawalne historycznie, a więc takich, które pojawiały się w przeszłości. Dzięki temu otrzymujemy naturalne wzorce postępowania, czyli fraktale. Inwestowanie harmoniczne zdobywa w XXI wieku coraz więcej zwolenników i jest coraz częściej stosowane przez inwestorów giełdowych. Szczególnie w sytuacji, gdy tradycyjne metody, czyli analiza fundamentalna, czy stricte analiza techniczna zostały już mocno zgłębione przez większość graczy giełdowych i przynoszą ograniczone wyniki inwestycyjne.</p>
<p>        <strong>Podsumowując, teoria chaosu i fraktale, sugerują, iż przyszłe kształtowanie wykresów spółek, czy indeksów miały już taki sam przebieg w przeszłości.</strong> Każde zjawiska, również te giełdowe mają charakter cykliczny. Wykorzystując fraktale i podstawowe założenie AT, mówiące o tym, iż historia się powtarza, zyskujemy dość dobre narzędzie pomocne przy poszukiwaniu możliwych wariantów rozwoju sytuacji na rynkach finansowych. Skuteczność tej metody ograniczona jest jedynie przez dokonany wybór poszczególnych scenariuszy i stopniową eliminację tych, które w tym momencie „nie są grane”.</p>
<p>  </p>
<p>Mariusz Puchałka<br />
Analityk giełdowy</p>
<p> </p>
<p><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/12/fraktal-a-teoria-chaosu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I Mikołaj z Laponii</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Nov 2011 12:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[giełdowa statystyka]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[rajd Świętego Mikołaja]]></category>
		<category><![CDATA[sezonowość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1342</guid>
		<description><![CDATA[            Połowa listopada za nami i na horyzoncie pojawia się już grudzień. W naszym klimacie miesiąc ten ciepło się raczej ludziom nie kojarzy. No, może poza giełdowymi inwestorami. Klimat na parkiecie jest w tym względzie wyjątkowy, a ogrzewa go oczywiście osławiony rajd Świętego Mikołaja, o którym głośno robi się zawsze pod koniec roku. 
            I nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Połowa listopada za nami i na horyzoncie pojawia się już grudzień. W naszym klimacie miesiąc ten ciepło się raczej ludziom nie kojarzy. No, może poza giełdowymi inwestorami. Klimat na parkiecie jest w tym względzie wyjątkowy, a ogrzewa go oczywiście osławiony rajd Świętego Mikołaja, o którym głośno robi się zawsze pod koniec roku. <span id="more-1342"></span></p>
<p>            I nie jest to bynajmniej tylko mit bez pokrycia w rzeczywistości, statystyki pokazują to wyraźnie. Sezonowość zachowań głównych indeksów GPW jest faktem, historycznie rzecz ujmując grudzień jest dla naszej giełdy najlepszym miesiącem w roku. Obliczenia tego dowodzące były przytaczane już kilkakrotnie, wystarczy tylko pogrzebać w archiwum (np. tekst sprzed niemal roku: <a href="http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/styczen-nie-taki-zyczliwy/">http://blog.ingsecurities.pl/2010/12/styczen-nie-taki-zyczliwy/</a>). Ostatni rok niewiele w tym względzie zmienił. Giełda w grudniu 2010r. znowu urosła i to niemało (WIG zyskał 4,7%),  umacniając tym samym korzystny obraz świątecznego miesiąca. W przekroju niedługiej wprawdzie, ale jednak już dwudziestoletniej historii GPW,  grudzień  był przychylny inwestorom w 75% procentach przypadków. To oznacza, że kupując akcje w ciemno na ostatniej sesji listopada i odsprzedając je na koniec roku, w 3 przypadkach na 4 mogliśmy się spodziewać świątecznych prezentów, od których puchł nasz inwestycyjny portfel. Z drugiej strony Św. Mikołaj nie przyjeżdżał zawsze, średnio jedno z czterech świąt sobie odpuszczając. W ogólnym rozrachunku, strategia wiary w Świętego jednak się opłacała: relacja średniego zysku do średniej straty w grudniu wynosi  2,79. Oczywiście gwarancji, że rok obecny będzie trzymał się głównej linii, a nie należał do tych wyjątkowych (czyli spadkowych) nie ma, ale trzeba się pogodzić z tym, iż nigdy takowej nie będzie. To tylko bezduszna statystyka. A w tym roku klimat w Europie jest wyjątkowo surowy i zmroził również giełdy akcji.</p>
<p>            Za wcześnie jednak, by Świętego z góry przekreślać. Jego pojawienie się jest nadzieją optymistów na ocieplenie, jak to już nie raz bywało. Tu rodzi się pytanie o termin przybycia Świętego, żeby w odpowiednim momencie załapać się do jego orszaku. Ciekawie podszedł do tego Mark Hulbert na portalu MarketWatch. Przebadał on mianowicie przeszłość indeksu Dow Jones od samych jego narodzin w roku 1896r., dzieląc go na trzy okresy (patrz: tabelka poniżej).</p>
<p style="font-size: 9px;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1343" title="221111 - mikolaj" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/11/221111-mikolaj.JPG" alt="221111 - mikolaj" width="618" height="172" />źródło: <a href="http://www.marketwatch.com">www.marketwatch.com</a></p>
<p>            Po pierwsze widać, że w każdym z trzech okresów lepsza okazywała się druga połowa grudnia, co jak najbardziej pasuje do koncepcji „rajdu”. W ostatniej dekadzie zarobki w tym okresie wyraźnie jednak spadły. Stabilnie natomiast na przestrzeni lat zyskuje pierwsza część miesiąca i różnice stopniowo się wyrównują. </p>
<p>           Hulbert tłumaczy to m.in. faktem, iż powszechna wiara w rajd Świętego Mikołaja powoduje stopniowe przesuwanie sił rynkowych ku początkowi grudnia. Coraz większa rzesza inwestorów chcąc uprzedzić oczekiwaną zwyżkę, przystępuje bowiem do zakupów wcześniej. Na ten efekt dodatkowo nakłada się działalność funduszy, których znaczenie na rynkach finansowych systematycznie wzrasta. Część z nich kończy rok podatkowy w październiku i w listopadzie rozpoczyna otwieranie nowych pozycji, co sprzyja dobremu wynikowi w tym miesiącu. Koncepcja wydaje się logiczna, sprawdźmy więc jakie ma zastosowanie dna GPW. Poniższa tabelka przedstawia średnie stopy zwrotu dla podzielonych na połówki dwóch ostatnich miesięcy roku.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1344" title="221111 - mikolaj (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/11/221111-mikolaj-2.JPG" alt="221111 - mikolaj (2)" width="669" height="86" /></p>
<p>          Wnioski? Statystycznie rzecz ujmując, na finiszu roku rynek wyraźnie nabiera rozpędu. Potwierdzają się przy tym spostrzeżenia Hulberta, a u nas nabierają one jeszcze większego znaczenia. Wprawdzie na podstawie przedstawionych obliczeń nie możemy wyłapać tendencji w czasie, ale pierwsza połowa grudnia jest wyraźnie bardziej (dwukrotnie) przychylna bykom. Teoretycznie zatem już wkrótce można zacząć myśleć o wykorzystaniu przedświątecznego okresu. Oby tylko Święty w tym roku nie zrobił sobie wakacji, jakie zwykł sobie urządzać raz na cztery lata.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/i-mikolaj-z-laponii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robin z Sherwood</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/robin-z-sherwood/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/robin-z-sherwood/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Nov 2011 08:58:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Puchałka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[podatek Robin Hooda]]></category>
		<category><![CDATA[podatek Tobina]]></category>
		<category><![CDATA[recesja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1339</guid>
		<description><![CDATA[        Koniec życia na kredyt. Hasło to coraz częściej pojawia się na ustach polityków największych europejskich krajów. Kryzys spowodował, że decydenci przejrzeli na oczy. Politycy i rządzący zapowiadają wyzerowanie deficytów budżetowych. Zanim jednak uda się ciąć koszty, z pewnością najprostszym sposobem na zwiększenie przychodów do państwowej kiesy jest podwyżka podatków.

        Piętrzące się kłopoty finansowe krajów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>        Koniec życia na kredyt</strong>. Hasło to coraz częściej pojawia się na ustach polityków największych europejskich krajów. Kryzys spowodował, że decydenci przejrzeli na oczy. Politycy i rządzący zapowiadają wyzerowanie deficytów budżetowych. Zanim jednak uda się ciąć koszty, z pewnością najprostszym sposobem na zwiększenie przychodów do państwowej kiesy jest podwyżka podatków.<br />
<span id="more-1339"></span></p>
<p>        Piętrzące się kłopoty finansowe krajów Europy Południowej (przede wszystkim <strong>Grecji</strong>, <strong>Portugalii</strong>, a obecnie <strong>Włoch</strong>), sprawiły, że politycy zapowiadają koniec tzw. życia na kredyt. Deklaracje wyzerowania deficytów budżetowych w perspektywie kilku najbliższych lat polały się z ust rządzących największymi gospodarkami Europy.</p>
<p>         Sprawa nie jest jednak prosta. Zerowy deficyt oznacza z jednej strony zwiększenie przychodów, z drugiej strony również przydałoby się cięcie kosztów. <strong>W sytuacji postępującej recesji</strong> trudno jednak będzie zwiększać przychody. Prognozowane spadki dynamiki PKB w kolejnych latach w wielu krajach (w tym również w Polsce) i tym samym w konsekwencji spadki wyników finansowych wielu przedsiębiorstw, oznaczają, że do budżetów państw popłynie znacznie uboższy strumień pieniędzy.</p>
<p>         W Polsce od stycznia 2012 r. wzrośnie akcyza na papierosy o 4%; podwyższeniu ulegną także stawki podatku akcyzowego na paliwa. Podwyżki te przewiduje projekt (z 3 listopada 2011 r.) ustawy o zmianie niektórych rozporządzeń związanych z realizacją ustawy budżetowej. Podwyższenie stawek ma przynieść budżetowi naszego państwa ok. 2,2 mld zł.</p>
<p>         Na świecie sposobem na ustabilizowanie globalnej gospodarki i przywrócenie ożywienia ma być m.in. tzw. podatek „<strong>Robin Hooda</strong>”, lub inaczej zwany <strong>podatek Tobina</strong>, od nazwiska amerykańskiego noblisty w dziedzinie ekonomii. W praktyce oznaczałby to, iż największe banki świata wniosą wkład w zmniejszenie deficytów finansów publicznych. Politycy tłumaczą, że banki częściowo są winne kryzysowi, gdyż w pierwszej fazie pogorszenia światowej koniunktury stanęły we frontowym rzędzie wśród proszących o dokapitalizowanie (przede wszystkim z pieniędzy podatnika).</p>
<p>         Podatek Tobina dotyczyłby haraczu od spekulacyjnych transakcji walutowych, z którego dochód miałby być przeznaczony przede wszystkim na wyrównanie nierówności społecznych. Taksa ta uznawana jest za jeden z prostszych instrumentów walki z walutową spekulacją finansową na skalę globalną. Wprowadzenie podatku Tobina odsuwa niebezpieczeństwo gwałtownego osłabienia waluty danego kraju na skutek działań spekulantów.</p>
<p>         Powstała również kampania na rzecz opodatkowania banków. Liczne organizacje pozarządowe, charytatywne i związki zawodowe z 42 państw zaapelowały o nałożenie podatku od międzynarodowych transakcji finansowych. Eksperci szacują, że zaledwie 0,05% podatku nałożonego na wszystkie transakcje finansowe może przynieść około 400 mld USD na całym świecie, a wprowadzony tylko w krajach Unii Europejskiej przyniósłby w przeliczeniu 210 mld USD.</p>
<p> </p>
<p>Mariusz Puchałka<br />
Analityk giełdowy</p>
<p> </p>
<p><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/11/robin-z-sherwood/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sposób na przetrwanie bessy – wielkość pozycji</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/sposob-przetrwanie-bessy-%e2%80%93-wielkosc-pozycji/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/sposob-przetrwanie-bessy-%e2%80%93-wielkosc-pozycji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Oct 2011 06:22:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mariusz Puchałka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[wielkość pozycji]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie kapitałem]]></category>
		<category><![CDATA[zmienność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1324</guid>
		<description><![CDATA[          Zdaniem wielu wytrawnych inwestorów, ustalenie wielkości pozycji jest ważniejszą kwestią od wyznaczenia momentu wejścia i wyjścia z rynku. Wielkość pozycji, to nic innego jak stosunek ryzykowanych w jednej transakcji środków do całości posiadanego portfela.

         W pierwszej kolejności powinniśmy zatem zastanowić się na jaką wielkość pozycji możemy sobie pozwolić, a dopiero później zadecydować, kiedy dokonujemy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>          Zdaniem wielu wytrawnych inwestorów, ustalenie wielkości pozycji jest ważniejszą kwestią od wyznaczenia momentu wejścia i wyjścia z rynku. Wielkość pozycji, to nic innego jak stosunek ryzykowanych w jednej transakcji środków do całości posiadanego portfela.<br />
<span id="more-1324"></span></p>
<p>         W pierwszej kolejności powinniśmy zatem zastanowić się na jaką wielkość pozycji możemy sobie pozwolić, a dopiero później zadecydować, kiedy dokonujemy transakcji.</p>
<p>         Skuteczne zarządzenie ryzykiem w długim terminie to cel, który powinien przyświecać każdemu inwestorowi. Poniżej w kilku punktach spróbujemy przybliżyć podstawowe zasady zarządzania wielkością pozycji:</p>
<p>        1) przede wszystkim przed podjęciem decyzji inwestycyjnej, powinniśmy zastanowić się ile jesteśmy w stanie zaryzykować w danej transakcji;<br />
        2) profesjonalny inwestor nie może sobie pozwolić na umieszczenie wszystkich posiadanych środków w jednej lub dwóch inwestycjach (rynek tak naprawdę bowiem jest nieprzewidywalny);<br />
        3) większość doświadczonych graczy przyznaje, że w ramach jednej inwestycji jest gotowa zaakceptować stratę wynoszącą około 2% łącznego salda rachunku. Zaryzykowanie 2-5% środków w jednej transakcji to inwestycja o wysokim ryzyku, z kolei granice 1-2% oznaczają ostrożne podejście do ryzyka;<br />
        4) zasada unikania zbędnej ekspozycji na ryzyko w jednej transakcji dotyczy zarówno rynku akcji, jak i rynku terminowego. W tym celu każde wejście na rynek powinno pociągnąć za sobą wystawienie zlecenia stop loss ograniczającego straty;<br />
        5) osobną kwestią pozostaje miejsce ustawienia zlecenia stop loss.</p>
<p>        <strong>Wielkość pozycji, a zmienność na rynku<br />
        </strong>Obserwowana zmienność rynku ma znaczący wpływ na poziom ekspozycji na ryzyko otwartej pozycji inwestycyjnej. Zatem istotne jest dostosowanie wielkości pozycji do poziomu obecnej zmienności na rynku. Podstawową miarą zmienności rynku, jest popularny wskaźnik ATR (Average True Range). Często stosuje się ATR z okresu ostatnich 20 sesji, czyli z ostatnich 4 tygodni. </p>
<p>         Wnioski płynące z analizy ATR wskazują, iż im wyższy jest ATR, tym mniejsza powinna być ekspozycja na ryzyko, czyli automatycznie mniejsza wielkość pozycji. Dokładny opis działania i konstrukcji wskaźnika ATR dostępny jest na naszym bloqu we wpisie pod tytułem „<strong>Poskromić zmienność</strong>” mojego kolegi Maćka.</p>
<p>        Zarządzanie wielkością pozycji ma również decydujący wpływ na <strong>poziom stopy wzrostu osiąganej przez gracza giełdowego</strong>. Zbyt niskie kwoty angażowane w pojedyncze transakcje, będą skutkowały śladowym wpływem na zmianę wartości naszego portfela i w konsekwencji mogą powodować frustrację, szczególnie przy serii udanych transakcji.</p>
<p>       Na tym etapie rozważań należy wspomnieć, że literatura obfituje w przeróżne systemy zarządzania wielkością pozycji i każdy gracz giełdowy może skorzystać z gotowych pomysłów, bez konieczności tworzenia własnych zupełnie nowych systemów. Oczywiście kluczowa w wyborze jest przede wszystkim <strong>psychika gracza i cele zastosowania</strong>.</p>
<p>      <strong>Obsunięcie kapitału<br />
      </strong>Nadrzędnym celem stosowania metody zarządzania kapitałem jest zarabianie w długim terminie. W trakcie przygody z rynkiem często zmagać się będziemy z jeszcze jedną kwestią, a mianowicie z obsunięciem kapitału. Terminy te są mocno powiązane. Właśnie, aby zmniejszyć maksymalne obsunięcie kapitału, staramy się podejmować niskie ryzyko w każdej transakcji.</p>
<p>Mariusz Puchałka<br />
Analityk giełdowy</p>
<p> </p>
<p><em>N</em><em>iniejsza publikacja jest publikacją handlową, została przygotowana przez ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów „</em>Rozporządzenia <em>Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715)</em><em>. ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie dołożyła należytej staranności w celu zapewnienia, iż zawarte informacje nie są błędne lub nieprawdziwe w dniu ich publikacji, jednak ING Securities Spółka Akcyjna w Warszawie i jej pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za ich prawdziwość i kompletność, jak również za wszelkie szkody powstałe w wyniku wykorzystania niniejszej publikacji lub zawartych w niej informacji.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/sposob-przetrwanie-bessy-%e2%80%93-wielkosc-pozycji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poskromić zmienność</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/poskromic-zmiennosc/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/poskromic-zmiennosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 09:43:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Analiza techniczna]]></category>
		<category><![CDATA[ATR]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie wielkością pozycji]]></category>
		<category><![CDATA[zmienność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1316</guid>
		<description><![CDATA[             Jak udowodniły nam ostatnie miesiące, rynek nie jest bynajmniej tworem stabilnym i stałym. Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych istotny jest nie tylko moment zawarcia transakcji i kierunek w którym aktualnie kroczy rynek, ale także możliwy zasięg jego kroków.

W ramach wstępu wykres:
 
           Oprócz gwałrtownego załamania kursu jeszcze jedno rzuca się na nim w oczy: świeczki z lewej strony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>             Jak udowodniły nam ostatnie miesiące, rynek nie jest bynajmniej tworem stabilnym i stałym. Przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych istotny jest nie tylko moment zawarcia transakcji i kierunek w którym aktualnie kroczy rynek, ale także możliwy zasięg jego kroków.</p>
<p><span id="more-1316"></span></p>
<p>W ramach wstępu wykres:</p>
<p> <img class="aligncenter size-full wp-image-1317" title="061011 - ujarzmic zmienosc" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/10/061011-ujarzmic-zmienosc.JPG" alt="061011 - ujarzmic zmienosc" width="627" height="479" /></p>
<p>           Oprócz gwałrtownego załamania kursu jeszcze jedno rzuca się na nim w oczy: świeczki z lewej strony i na środku wykresu wyglądają na mikroskopijne przy tych po stronie prawej. To dobrze ukazuje nam jeden z istotnych parametrów rynku, czyli jego zmienność.</p>
<p>           Do końca lipca ruchy rynku w trakcie sesji były niewielkie w porównaniu do tego, co zaczęło dziać się w połowie wakacji. W okresie kwiecień-lipiec średnia zmienność kursu na rynku terminowym (kontrakty na WIG20) w trakcie jednej sesji (różnica pomiędzy maksymalnym i minimalnym kursem dnia) wyniosła zaledwie 31pkt., a 50pkt. zmiana była już prawdziwym wydarzeniem, każącym traktować taki dzień jako wyjątkowy. Wszystko zmieniło się z początkiem sierpnia., kiedy rynki runęły pod wpływem obaw o losy Grecji i globalnej gospodarki. Utrzymująca się od tego czasu niepewność sprzyja większym wahaniom kursu i sesyjna zmienność wzrosła do 86pkt., przy czym nawet ruchy przekraczające 100pkt. nie robią już specjalnego wrażenia.</p>
<p>            Taka zmiana wymusza dostosowanie strategii inwestycyjnej. Przede wszystkim jeśli chodzi o wyznaczenie linii obrony i procesu zarządzania wielkością pozycji. Głównie po to, aby ograniczyć ryzyko potencjalnej straty, czyli dopuszczalne obsunięcie kapitału (drawdown). Jeśli zlecenia stop-loss ustawione są za blisko, będą nas przy korektach przedwcześnie i zbyt często wyrzucać z rynku. Zbyt odległe z kolei przyczynią się do szybkiego uszczuplenia kapitału.</p>
<p>            Zmienność rynku mierzyć można różnorakimi metodami (np. poprzez odchylenie standardowe czy też dużo bardziej skomplikowane modele). Głównym problemem jest fakt opierania się na danych z przeszłości, a w związku z tym zmienność przyszła może być jedynie szacowana z pewnym prawdopodobieństwem.</p>
<p>            Jedną z najprostszych, a zarazem najpopularniejszych metod mierzenia zmienności jest wymyślony przez J. Wildera „Average True Range” (ATR), przekładając to na język polski: „średni prawdziwy zakres zmian”. Do oswojenia się z pojęciem zmienności ten wskaźnik w zupełności wystarczy. Jest to po prostu średnia arytmetyczna z obliczanego dla danego okresu TR, czyli „True Range” (np. dla poszczególnych sesji giełdowych). TR liczymy biorąc największą z poniższych wartości:</p>
<p> - różnicy między kursem maksymalnym i minimalnym w danym okresie (t),</p>
<p> - bezwzględnej różnicy między ostatnim zamknięciem (t-1), a kursem maksymalnym w danym okresie (t),</p>
<p> - bezwzględnej różnicy między ostatnim zamknięciem (t-1), a obecnym minimum (t),</p>
<p> </p>
<p>sposób wyliczania TR obrazuje poniższy rysunek:<img class="aligncenter size-full wp-image-1318" title="061011 - ujarzmic zmiennosc (2)" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/10/061011-ujarzmic-zmiennosc-2.JPG" alt="061011 - ujarzmic zmiennosc (2)" width="324" height="565" /></p>
<p>           Dzięki swojej konstrukcji TR uwzględnia też luki, które dość często pojawiają się na wykresie na otwarciu sesji. Później obliczamy jeszcze średnią z TR dla np. 5 okresów (sesji) i otrzymujemy gotowy ATR.</p>
<p>          Jak można łatwo wywnioskować ATR rośnie, gdy rynek porusza się bardziej dynamicznie i spada w czasie, kiedy trend ulega spowolnieniu i ceny się uspokajają. Dzięki temu można go wykorzystać do lokalizacji stopów początkowych (najczęściej stosuje się tui dwu lub trzykrotność ATR, a długość mierzonego okresu zależeć powinna od charakteru danego rynku, własnych preferencji i badań), jak również późniejszego ich podnoszenia/obniżania, gdy nasza pozycja zacznie już zarabiać. Stop w płynny sposób dostosowywać się będzie wtedy do aktualnej zmienności rynku.</p>
<p>          Jeśli chodzi o zarządzanie wielkością pozycji, ATR pomoże nam ustalić w miarę stały poziom ryzyka, niezależny od tej właśnie zmienności. Im wskaźnik wyższy, tym mniejsza powinna być zajmowana pozycja i odwrotnie. Możemy posłużyć się tutaj przykładem:</p>
<p> - załóżmy, iż inwestujemy na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Nasz całkowity kapitał wynosi 100tys.zł., a jego akceptowalna obsunięcie na jednej transakcji równe jest 2%. Maksymalna dopuszczalna strata wynosi zatem 2tys.zł. Przyjmijmy, iż linię obrony ustawiamy w odległości ATR z 5 ostatnich sesji, który równy jest 30pkt. Wielkość otwieranej pozycji równa jest stracie maksymalnej podzielonej przez dopuszczalną stratę przypadającą na 1 kontrakt, czyli: 2000zł/(30*10zł)=6,67, przy czym 10zł jest mnożnikiem służącym do wyliczania wartości kontraktu (każdy punkt indeksowy wart jest 10zł). To daje nam pozycję w sześciu kontraktach. W przypadku, kiedy rynek nie spełni naszych oczekiwań stracimy maksymalnie 180pkt, czyli 1800zł.</p>
<p>          To tyle na początek przygody ze zmiennością rynku i jej wykorzystywania w praktyce inwestycyjnej. Zainteresowani tematem znajdą liczne materiały traktujące temat bardziej szczegółowo i dogłębnie. Okiełznanie tego aspektu rynku sukcesu nam oczywiście nie zapewni, ale niewątpliwie zwiększy szanse na jego osiągnięcie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/10/poskromic-zmiennosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys czy brzydkie kaczątko?</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/kryzys-czy-brzydkie-kaczatko/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/kryzys-czy-brzydkie-kaczatko/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2011 11:48:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[bessa]]></category>
		<category><![CDATA[Kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys finansowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1309</guid>
		<description><![CDATA[          Jeśli coś wpływa po stawie i wygląda jak kaczka, a jeszcze w dodatku kwacze, to zapewne jest to kaczka. Nic innego. 
           To cytat zasłyszany we wtorek bodajże w wiadomościach ekonomicznych radiowej Trójki. Słowa te wypowiedział amerykański analityk i nie dotyczyły one bynajmniej problemów ornitologicznych. Odnosiły się do sfery gospodarczej, a mianowicie dylematu, czy mamy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>          Jeśli coś wpływa po stawie i wygląda jak kaczka, a jeszcze w dodatku kwacze, to zapewne jest to kaczka. Nic innego. <span id="more-1309"></span></p>
<p>           To cytat zasłyszany we wtorek bodajże w wiadomościach ekonomicznych radiowej Trójki. Słowa te wypowiedział amerykański analityk i nie dotyczyły one bynajmniej problemów ornitologicznych. Odnosiły się do sfery gospodarczej, a mianowicie dylematu, czy mamy już obecnie do czynienia z kolejnym uderzeniem kryzysu finansowego, czy też nie.</p>
<p>          Cóż chciał ów analityk w tak zgrabny sposób powiedzieć. Otóż w gospodarce od dłuższego czasu  nic się nie poprawia, a wręcz przeciwnie. W strefie euro sytuacja jest coraz gorsza i nie widać realnej szansy na rozwiązanie pogłębiających się problemów. Sprzyjać bynajmniej nie będą temu ścinane regularnie prognozy wzrostu za rok obecny i na lata przyszłe. Z amerykańskiej gospodarki napływają seriami słabe dane obrazujące postępujące spowolnienie, a niektóre działy gospodarki cały czas lezą plackiem (rynek pracy i nieruchomości). Wszelakie działania rządów i banków centralnych odsuwają jedynie czas egzekucji. Rzeczywistość kwacze i to coraz głośniej. Coraz trudniej będzie tego nie zauważać. Jeśli coś wygląda w określony sposób, to najprawdopodobniej tym właśnie jest.</p>
<p>          Giełda na to kwakanie nie pozostaje głucha. Zauważmy, że nasze indeksy szczyt swoich możliwości osiągnęły w kwietniu, a potem było już coraz gorzej. Kulminacja przyszła na początku sierpnia, kiedy to pojawiła się panika, która uświadomiła wszystkim powagę sytuacji. Teraz o rosnącym ryzyku nawrotu recesji mówi się już głośno, ale cały czas uznaje się go za dużo mniej prawdopodobny wariant wydarzeń i nieuzasadnione czarnowidztwo. Choć mądre głowy z czasem podnoszą coraz bardziej szanse recesji.</p>
<p>          Nie inaczej było niemal równo cztery lata temu. Bessa na giełdach rozpoczęła się de facto w październiku 2007r. Wtedy jednak wszyscy mówili jedynie o głębszej korekcie, a niewielu było takich, którzy dostrzegali prawdziwy stan rzeczy. Profesor Nouriel Roubini trafnie przepowiedział kryzys, ale nie był brany poważnie i zyskał nawet medialny przydomek „doktor Zagłada”. Do dzisiaj za formalny początek kryzysu wielu ludzi uznaje upadek Lehman Brothers 15 września 2008r. Tymczasem data ta leży bliżej jego końca, niźli początku.</p>
<p>        Nie podejmuję się prognozować jak rozwinie się obecna sytuacja i jak ostatecznie zakończy. Tego tak naprawdę nie wie nikt i co w takich sytuacjach naturalne, spotkać można się ze skrajnie odmiennymi opiniami. Jedni twierdzą, że drugie fala kryzysu już się rozpoczęła (to ci, co widzą kaczkę). Drudzy, że to tylko przejściowe spowolnienie, z którego w końcu wypłyniemy na powierzchnię jak piękny łabędź. Oby tym razem rzeczywistość ułożyła się według scenariusza bajki z brzydkim kaczątkiem w roli głównej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/kryzys-czy-brzydkie-kaczatko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czas defensywy</title>
		<link>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/</link>
		<comments>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Sep 2011 10:53:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Szmigel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[GPW]]></category>
		<category><![CDATA[sektory]]></category>
		<category><![CDATA[spółki defensywne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.ingsecurities.pl/?p=1295</guid>
		<description><![CDATA[            Sytuacja na giełdach wciąż jest mocno niepewna. Nerwowa atmosfera rozbujała indeksy, przy czym różne sektory chwieją się w różnym rytmie. Niepewność przyszłości skłania do poszukiwania tych, które w ciężkich czasach radzą sobie najlepiej. 
            Narodzony w kwietniu trend spadkowy skończył w zeszłym tygodniu równe pięć miesięcy. Tyle trwają już spadki na szerokim rynku, choć ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>            Sytuacja na giełdach wciąż jest mocno niepewna. Nerwowa atmosfera rozbujała indeksy, przy czym różne sektory chwieją się w różnym rytmie. Niepewność przyszłości skłania do poszukiwania tych, które w ciężkich czasach radzą sobie najlepiej. <span id="more-1295"></span></p>
<p>            Narodzony w kwietniu trend spadkowy skończył w zeszłym tygodniu równe pięć miesięcy. Tyle trwają już spadki na szerokim rynku, choć ich najbardziej spektakularna część przypadła na początek sierpnia, kiedy to giełdy zostały przytłoczone falą podaży wzbudzoną narastającymi obawami o odrodzenie kryzysu. W tym czasie straciły wszystkie indeksy sektorowe,  ale nie wszyscy oberwali po równo. Dla najsłabszych ciężkie czasy nadeszły zresztą dużo wcześniej, najmocniejsi cofać zaczęli się później i stracili mniej.</p>
<p>             Po kilku tygodniach, które upłynęły na mizernej korekcie, niepewność bynajmniej się nie rozwiała. Wręcz przeciwnie, lęki o przyszłość zadłużonej Europy i globalnej gospodarki narastają i trudno w tej chwili przypuszczać, by rynki nagle cudownie ozdrowiały. Rekonwalescencja trwać będzie zapewne długo, a i trzeba się liczyć z tym, że stan pacjenta może się jeszcze pogorszyć. Sprawdźmy zatem, które branże w tych ciężkich czasach radzą sobie najlepiej, a które najmocniej ciągną w dół warszawski parkiet.</p>
<p>            Poniższa tabela zawiera dane dotyczące poszczególnych indeksów sektorowych GPW. Liczby w jej lewej części opisują wyniki sektora pomiędzy kwietniowym szczytem na WIG (07.04.), a zamknięciem zeszłego tygodnia (09.09). Prawa część odnosi się natomiast do maksimów konkretnego indeksu. Podana jest data wyznaczenia szczytu i późniejsza strata wobec najwyższych poziomów.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><img class="size-full wp-image-1296  aligncenter" title="14.09.11 - sektory" src="http://blog.ingsecurities.pl/wp-content/uploads/2011/09/14.09.11-sektory.JPG" alt="14.09.11 - sektory" width="689" height="304" /></p>
<p>           Już na pierwszy rzut oka widać, że najcięższe doświadczenia przeszły dwa sektory: budowlany i deweloperski. Te dwie branże z oczywistych powodów najwięcej straciły w czasie dwuletniej bessy w latach 2007-2009pkt. i nadal nie potrafią się podnieść. Teoretycznie mają największy potencjał do wzrostów, ale to tylko pod warunkiem trwałej poprawy gospodarczej i utrzymywania się dobrej koniunktury, a na to się w najbliższym czasie nie zapowiada, więc na potencjale zapewne się skończy. Warto też zwrócić uwagę, że tutaj wzrosty były liche i trwały krótko, a oba indeksy sektorowe zawróciły dużo wcześniej niż reszta rynku.</p>
<p>            Dalej mamy zwarty peleton indeksów, które cofnęły się od swoich maksimów o ok. 25-30%. Na szczególną uwagę zasługuje w tej grupie sektor bankowy, który był często siłą napędową wzrostów na GPW. Tym razem trzyma zaledwie średnią, ale nie ma się czemu dziwić. Wszak banki są najbardziej narażone na budżetowe kłopoty krajów strefy euro. W prawdzie te polskie nie są bezpośrednio eksponowane np. na grecką niewypłacalność, ale nie ma się co czarować. Wiele z nich należy do banków zagranicznych, poza tym cierpieć będzie cała branża. Jeśli kryzys dopadnie banki francuskie czy niemieckie, my też oberwiemy rykoszetem.</p>
<p>            Przed peletonem jest grupa liderów charakteryzująca się większą odpornością na podłe giełdowe nastroje. Tym razem nie wyróżnia się ponadprzeciętnymi zyskami, a jedynie ograniczaniem strat Tutaj też nie ma zaskoczenia. Najmocniej trzymają się sektory powszechnie wskazywane jako defensywne: czyli telekomunikacja, energetyka, czy przemysł spożywczy. Do najsilniejszych należy też sektor surowcowy, to efekt hossy na rynkach towarowych, która wprawdzie w ostatnich czasach wyraźnie się zachwiała, ale jeszcze za wcześnie by mówić o definitywnym śmierci. Trzeba jednak mieć na względzie, że gdy kłopoty globalnej gospodarki zaczną się pogłębiać, ten sektor nie uniknie kłopotów.</p>
<p>            Wybór defensywnej branży może pomóc przetrwać czasy giełdowej zawieruchy i chronić kapitał w trakcie korekty, nawet tej głębokiej. Pod warunkiem, że główny trend zostanie zachowany. Jeśli jednak czeka nas drugie uderzenie kryzysu i budowanie przez indeksy giełdowe podwójnego dna, to żadna strategia nie uchroni nad przed stratami. Z wyjątkiem jednej: przeczekaniem ciężkich czasów poza rynkiem.<span id="_marker"> </span></p>
<p class="MsoBodyText" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"> </p>
<p class="MsoBodyText" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.ingsecurities.pl/2011/09/czas-defensywy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

